Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (73/119) > >>

Mourtun:
// ;[ Ej, obowiazuje mnie umka... Cichy chód dzieki czemu moge sie skradac...
//Wychodzi ten ze jestem idiota bo odebrałem to jako ludzi rozrywajacych miecho przy ognisku, wiesz ten wyraz mozna roznorako interpretowac.

Rodred:
// Przy ognichu? Jak ci pisze, że jest ciemno bo jest środek nocy? Co do twojego cichego chodu to sory ale twój przeciwnika ma: Niezwykła percepcja. Możesz go podejść tylko mając cichego zabójce.

Mourtun:
//Dobra, szkoda sie klucic. Ale dowodu nie masz na to ze przeciwnik ma wyczulone zmysly wiec cichy chod powinien teoretycznie dzialac...
//A teraz co? Paraliz czy nogi mi polamalo, nie rob mi z niziolka kaleki ;[ Kazdy sie moze pomylic...

Niziolek lezac i nie czujac nog Adanosie oby byly cale i sprawne musial szybko reagowac, zaczepnal mocy, ulozyl dlonie tak by kciuki stykaly sie pod katem 90o i wycelowal w to cos. Szepnal - Heshar. - z jego rak wybuchl mega szeroki i dlugi na 5 metrow podmuch ognia, po tym w ulamku sekundy znow nabral mocy i wypowiedzial cicho inkantacje. - Heshar. - i znow identyczny podmuch ognia wybuch z rak. Gdy ogien zjadl moc niziolek staram sie wczolgac ZA drzewo.

Rodred:
Błysk płomieni całkowicie cię oślepił. Ich, żar chyba poskutkował gdyż usłyszałeś przeraźliwy wrzask tego czegoś. Tylko na rękach udało Ci się wczołgać za drzewo. Adrenalina w tobie buzuje więc udaje Ci się jeszcze jakoś funkcjonować.

Mourtun:
Gdy wczolgal sie za drzewo usiadl, staral sie zwolnic oddech oraz uspokoic wzrok, gdy to mu sie udalo nabral mocy co by mogl sie bronic, rece mial wyciagniete przed siebie. W takiej pozycji rozgladal sie wokol i nasluchiwal. W koncu spojrzal na swe nogi by zobaczyc co z nimi...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej