Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (61/119) > >>

Mourtun:
Spuscil glowe zasmucony. - Zabijaja dzieci? Dlaczego? Przeciez dziecko nie zrobi krzywdy drzewu. Te driady sa szalone, doslownie szalone. Az szkoda gadac. Czyli teraz mam jej unikac, naprawde? -zapytal zdziwiony. Zasmucil sie. - Kiedy ja nie chce. Wiesz tak troche nie bylo jak zeby widziala ze jest elfka bo byla zamaskowana. - spojrzal na oklapniete drzewo ktore wyrazalo smutek. - Ci metalowi kolezcy jak powiedziales, maja uklady z druidami. Ponoc ich bronia czy cos, ale wydaje mi sie ze sa zwyklymi klusownikami. Chociaz nie mam na to dowodow.  Podobno ciagle tutsj przebywaja, jeszcze nigdy ich nie spotkales?

Rodred:
-  Mówiłem ogólnie o driadach a nie tylko o Shani. Ona chyba jeszcze, żadnego dziecka nie zabiła.I tak. Driady są bardzo szalone. Niby bardzo ludzkie, szczególnie z wyglądu, ale mają całkiem inną psychikę. A jeśli Ci życie miłe to tak, unikaj jej przez jakieś trzy dni. W ogóle nie zachowuj się jak dziecko! Rozpaczasz jak by cię dziewczyna rzuciła, a ona nic do ciebie nie czuje! Jest miła dla wszystkich jak to driada. A tych wojowników to już tu widziałem. Pozwolili Ci tak po prostu zabrać im konia?

Mourtun:
- Co poradze ze jestem uczuciowy? - spojrzal na goblina ze zloscia. Po jakiejs chwili. - Czyli az 3 dni sie bedzie fochac? No dzieki za wskazowke, wiem ze nic do mnie nie czuje bo nie dalem jej zadnych sposobnosci ku temu ale wiesz, nigdy nie mow nigdy, moze cos zaiskrzy. - usmiechnal sie. - Tak wogole to sa tu jeszcze jakies inne driady? Bo poki co na zadna nie trafilem. - przygladal sie przez chwile niebu. - Co do wojakow, powiedzialem im ze uratuje dlugoucha i dali mi konia. Poprostu mialem przeczucie ze Shani ja uratuje, nigdy nie przypuszczalbym ze bedzie chciala ja dobic. Kazalem im odjechac lecz nie wiem czy ciekawosc nie wezmie gory i czy nie beda nas szukac. Tak wogole to poznalem ich w karczmie, ich jak i elfke.

Rodred:
-  Idiota...  Popatrzył na ciebie jak na idiotę.
-  Ile razy mam Ci powtarzać, że się w tobie nie zakocha? Tak jak syrena nie zakochuje się w marynarzu tak driada się nie zakochuje w podróżnym. Wiedz nie łudź się, że coś zaiskrzy bo ja już dobrze wiem, że nie!  Powiedział zezłoszczony.
-  Znam ją od małej, współżyliśmy i o miłości nigdy nie było mowy! Więc odchędoż się od niej i nie zawracaj jej głowy swoimi zalotami.   Mówił już niemal obrażony wstając.
-  Lepiej ruszaj do wojaków ich uspokoić, bo słyszę, że jadą.  Ty naturalnie nic nie słyszałeś. Goblin wszedł do domku.
-  Witaj Shani...  Usłyszałeś tylko nim zasłona się zasunęła.

Mourtun:
Spierda*aj dziadu! - rzucil w myslach i poszedl sobie na skraj domu, tam gdzie wczesniej spotkal wojakow. Pewnie spotka ich po drodze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej