Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (5/119) > >>

Mourtun:
Tak wiec jak juz wiemy Mourtun siedzial sobie niespokojny na wozie, gotow do ewentualnej konfrontacji. Bandyci grzebali w wozie. Nie znalezli nic, woz ruszyl. Mourt radowal sie w duchu gdyz nie chcial tak pieknej nocy broczyc krwia niespelna rozumu ochlapu spolecznego. Gdy sie odwrocil zauwazyl ze bandyci znikneli juz z pola widzenia. Mogl spokojnie mowic.
- No prosze udalo sie nam. - rzekl z zacieszem na mordce. - Ale widac ze nie grzeszyli rozumem. Piekna noc.

Rodred:
-  Nie grzeszyli rozumem? Mówisz, że wojaczka Ci nie obca?  Zapytał zdziwiony kupiec.
-  Nie wyglądasz mi na wojownika.
Powoli zbliżaliście się do miasta.

Mourtun:
Mourtun wyrwal sie z zamyslenia, dosyc czesto zdarzalo mu sie tak wylaczyc na chwile. Mily wiaterek otulal niziolka sprawiajac mu przyjemnosc. Wysluchal slow kupca i rzekl.
- Wiesz panie drogi. Pozory czesto myla. Moze iz nie jestem wojakiem to obronic sie umiem.

Rodred:
-  Czyż byś był jakim magiem jak jakich bajań dla dzieci?   Zapytał kupiec. W sumie nie wiedziałeś czy chciał cię urazić czy po prostu jest tak nieświadomy świata w którym żyje .
Do bramy miejskiej zostało pare set metrów.

Mourtun:
Gdy niziolek uslyszal podejrzenie o bycie magiem, przeszyl go dreszcz, musial uciec sie do niecnej sztuki jaka jest blefowanie.
- Oh dobrodzieju zes wymyslil. - poklepal go po ramieniu smiejac sie. - Nie jestem magiem, jestem pasjonatem, zbieram ziola, chce do konca zycia zebrac je wszystkie. By moc byc spelnionym jako staruszek.
Ogolem do miasta bylo jeszcze kilka set metrow, ksiezyce swiecily wyraznie i wial mily wiaterek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej