Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziolek schowal rune do torby na korpusie, stanal stabilnie, otrzepal sie z blota i spojrzal na smutna akcje. - Biedne stworzenie. - rzekl ze smutkiem. - Jak mozemy mu pomoc? - zapytal.
Rodred:
Goblin odwrócił się do ciebie z płaczem w oczach.
- Miałeś je odstraszyć nie zabijać!! Wrzasnął przez łzy i razem z ptakiem uciekł w gęstwinę.
Masz wrażenie, że mógłbyś go dogonić.
Mourtun:
Niziolek zaczal gonic goblina krzyczac. - Czekaj! Porozmawiaj ze mna! Nie uciekaj! Oczy by cie zabily, nawet one popelniaja bledy, stoj!
Rodred:
Po krótkiej chwili wybiegłeś na okrągłą polanę o średnicy pięciu metrów. W około są gęste drzewa i zarośla. Nadal słyszysz szum rzeki. Jak się wyciszyłeś, usłyszałeś ciche szlochanie za jednym z drzew.
Mourtun:
Niziolek biegl za celem i niestety go zgubil, biegl dalej. Natrafil na niczego sobie polanke, slyszal odglos rzeki. Wsluchal sie w ten kojacy odglos i po chwili uslyszal cichy szloch za jednym z drzew. Goblin? Pewnie tak ale kto wie. - zaczerpnal mocy i ostroznie poszedl sprawdzic czy to jego cel tam lka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej