Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (180/184) > >>

Canis:
- Jak nie ma go to możemy robić co się da, beczki z wódą są na moim wozie. Jak wróci to gorzej, jest dosyć nieobliczalny, nieszablonowy... Ma coś wspólnego z twoim ojcem, a jednak też wiele różnic. - Mówił Darius odpowiadając na słowa Melkiora.

- Jesteśmy. Ale musimy w rządku iść, bo te wózki to tylko pojedynczo się zmieszczą obok siebie. Ja czuję, ze ty Silvasterze widzisz w mroku, mógłbyś nas poprowadzić przodem? ten tunel jest dosć długi, ryzykownie było by iść po omacku całkowicie. W równym tempie nawet nam ogień nie będzie potrzebny.

Powiedział wskazując szerokie na 4 metry wejście w szczelinę między górami, które przeradzało się w wydrążony tunel. Silvaster widział w nim ładne równe przejście w  głąb, bez zakrętów, zakrzywień, prosto przed siebie...


- Tu jesteś... - Powiedział idąc na przód i trafiając do wielkiego owalnego pomieszczenia, w którym stał zamocowany na podeście okrąg, identyczny niemal jak portal do kolonii karnej, jednak całkowicie martwy, nie był otwarty. Salazar podszedł do płyt sprawdzić czy jest źródło zasilania. - Tego się mogłem spodziewać... - nie było magicznego kryształu, musieli wracać droga morską.

Jednak przy portalu leżał szkielet. nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie pozycja, którą wskazywał, umarł pod portalem leżąc na wznak, zaś na jego głowie leżała dziwna korona... podszedł do szkieletu...

Dael:
Dael skinął głową i szedł za tunelem  W stronę miasta.
//Wybacz Silva, ale to mnie za bardzo boli w oczy, morze * :P

Melkior Tacticus:
Melkior zaś modlił się do Nalasa i Ellmora by siły grawitacyjne księżyców Marantu zrobiły swoje mądre naukowe i kosmiczne rzeczy i zapewniły dobry przypływ. Bo inaczej utkną tu na długo... Zadziwiający był poziom dracońskiej wiedzy o świecie. Szkoda że wiele z niej przepadło cofając świat do czasów gdy ludzie myli się raz na kwartał...
- Dziwnie to zabrzmi ale słabo znałem swego ojca. Odpowiedział Dariusowi jak i całej grupie.
- Wychowywali mnie jego przyjaciele, a najdłużej Gildia Magów. Niestety moim najtrwalszym wspomnieniem z Gildii była ucieczka przed rozszalałym tłumem do wierzy Paktu... brrr... dwa dni spędzone w tamtym miejscu wystarczyły bym zaprzestał myślenia o zgłębianiu arkan magii.

Nawaar:
// Tak to jest jak pisze się szybko i na zmęczeniu. Proszę, o wybaczenie za ten błąd wszystkich, którym oczy krwawiły.


- Masz rację widzę w ciemnościach, więc nie powinno być źle.
Powiedział stojąc przed tunelem i zaglądając do jego wnętrza.
- Panie i panowie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Tunel jest szeroki,prosty i bez zakrętów, więc wozy nie utkną. Jednym słowem za mną.
Rzekł to i ruszył do tunelu robiąc za przewodnika jednocześnie będąc pewien, że nic na nich nie wyskoczy, ponieważ uszy jego nie wyłapały żadnego niepokojącego odgłosu, poza wiatrem.

Canis:
tunel w końcu kończył się a wy wyszliście tuż za posągiem złotego rycerza w cytadeli Thanatosa



Najemnicy Melkiora, smacznie spali na schodach rozwaleni jak to brutalne goryle podczas wylegiwania się bez swojego pana. Nawet nie zauważyli powrotu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej