Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (151/184) > >>

Nawaar:
Strzała, Silavstera przebiła błonę ogromnej bestii, ale to nie poskutkowało obaleniem bestii mimo, że sam nie celował w skrzydła a zrobiło to jeszcze kilka osób. Stworzenie nawet nie zauważyło ran! Nic nie parsknęło, zawyło normalnie zero reakcji na zadane trafienie! Jednak pojawiła się krew na skrzydłach, czyli bestie da radę zabić! Zwłaszcza, że zbliżała się w szybkim tempie i była na tyle blisko, by można było oddać drugi bezbłędny strzał.
    Dhampir był przygotowany do następnego strzału już dawno jeno wyczekiwał tego najlepszego momentu do jego oddania. Długowieczny cały czas mierząc do bestii przyjrzał się jej a ta, kiedy zamachnęła skrzydłami siła wytworzonego, przez to wiatru odrzuciła jego włosy do tyłu a samego łowce cofnęła na kilka kroków. Silvaster musiał w krótkim czasie na nowo wymierzyć za cel obrał sobie prawe oko paskudy i przymrużając swoje lewe oko wciągnął trochę świeżego morskiego powietrza do płuc i wypuścił strzałę z jednego najtwardszego materiału, czyli mithrilu. Strzała przeleciała lecąc bezpośrednio w oko bestii! Dhampir liczył na to, że tym razem ją chociaż zaboli nim zetrze całe towarzystwo z powierzchni ziemi swym ogonem a pozostałości przeżuję swoimi czarnymi zębiskami połykając je.
Silavster w ostateczności sięgnął po jeszcze jedną strzałę, gdyby poprzedni strzał zawiódł i w mik umieścił mithrilową strzałę na cięciwie łuku czekając.

 Pozostaje : 12x Mithrilowych strzał
       

Melkior Tacticus:
Po poprzednim strzale Melkior i jego najemnicy od razu wzięli się za ładowanie kusz, elf, Shuzug, Xepug, Ginug, Girug i Trilug wycelowali w łeb wiwerny i strzelili. Zaraz po tym przygotowali się na ewentualne uniki.

Dael:
Dael wstrzymał oddech gdy strzały dotarły do celu. Totalnie nic mu nie zrobiły ! Tego się nie spodziewał ... gdy bestia była 50 metrów od niego postanowił zmienić taktykę. Nie wiedział jak walczyc z takim potworem, ale obecna strategia nic nie dawała. Wycelował więc dość spokojnie i korzystając z umiejętności sokole oko postanowił trafić w głowę bestii, a dokładniej w jedno z jego oczu ! Wydawało mu się to najczulszym punktem na jego pokrytej skorupą i pancerzem ciele.

Creed Canue:
Creed stał w bezruchu z mieczem w ręce i myślał że bycie nieruchomym nie przyciągnie uwagi wiwerny ale rzekł też to towarzyszy:
-Strzały goo raczej nie pokonają, ale mogą osłabić gdy zrobicie mu dużą dziurę w skrzydle. - To była jego rada do towarzyszy.

Canis:
Bestia biegła i biegła, gdy była w odległości 25 metrów Salazar rozpoczął swoje działania.

Salazar sięgnął po zawieszony przy pasie sztylet i energicznym ruchem rozciął delikatnie skórę poniżej nadgarstka na całej długości na głębokość pół centymetra nacinając sploty naczyniowe żył. Następnie skupiając się i oddziałując hemogoblinezą na krew wymuszał dalszy wypływ krwi przez otwarta ranę. Po krótkim czasie wydobył równo 200 ml własnej krwi formując z niej bańkę krwi w dłoni.

Pozbywając się zbędnych myśli z siebie, a zarazem docierając do swej duszy by otworzyć ją i wydobyć pokłady niespożytej energii, nabywając odpowiedni jej ładunek dzięki medytacji wypowiedział formułę zaklęcia oddziałując na bańkę krwi w dłoni. Gdy bestia była już w odległości 15 metrów i szykowała się do zadania ciosów ogonem, Salazar uwolnił zaklęcie poprzez inkantację spaczenia kości.
- Arashiz uruesh isash ilishesh iposh!

Wyzwolona energia magiczna dzięki wypowiedzianej inkantacji połączyła się z krwią oddziałując na nią i łącząc się. Bańka krwi przeobraziła się w czerwoną energię i nabierając odpowiedniego charakteru dzięki mocy zaklęcia pomknęła w kierunku celu, jakim była nieszczęsna czarna wiwerna. Energia magiczna przedarła się przez skórę wiwerny, przez tkanki miękkie do kości i jej wnętrza, po czym połączyła się z krwią i szpikiem kostnym. Energia zaklęcia zaczęła rozgrzewać szpik kostny z czasem topić tkanki kostne i zadawać ogromne obrażenia organom wewnętrznym, wynikające ze ścinania się białek. Z otworów ciała zaczęła błyskawicznie płynąć czarna niczym smolista ciecz - spaczona działaniem tego zaklęcia krew.

Bestia błyskawicznie zamarła, by w następnej chwili próbować kontynuować atak. Bestia zaczęła chwiać się an miękkich nogach a ciało zaczęło się deformować. bestia padła na ziemię ciężko dysząc i konając. Pozostało jej 5 minut życia lub jeden post z walką.

Wystrzelone strzały w miedzy czasie przez członkó wyprawy wbiły się w ciało, w skórę, jednak były to płytkie obrażenia wynikające z siły i twardości kości. strzała Daela wbita w oko spowodowała częściową ślepotę, jednak bestia dalej żyła...

//Bestia otrzymała wasze strzały, ponadto stopienie kości powoduje coraz gorszy stan jej ciała, deformacje i okropny ból. Pozostało jej 5 minut życia...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej