Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (146/184) > >>

Nawaar:
Dhampir zrozumiał jakie niebezpieczeństwa mogą czekać podczas przeprawy na skróty, ale nikt nie mówił, że będzie lekko! Silavster dobrze pamiętał, co działo się z fregatą podczas przeprawy, jak nią rzucało i ile wysiłku kosztowało ocalenie kadłuba łodzi a do dopłynięciu do plaży nawet, nie wspominał. Jednak zaciekawił go fakt, że ta morska woda jest w stanie leczyć drobne rany, takie coś było warte zapamiętania na przyszłość. Teraz skoro wiedział, co ich może czekać ruszył dalej w swoich kościach natomiast wyczuwał, że zaraz nadejdzie noc a dodatkowa siła zawsze mu się przyda!
Długowieczny z dobrym humorem szedł dalej i mimo tymczasowego zmęczenie szło mu nawet lepiej, ponieważ ścieżka się zmieniła i było już miarę twardo. Właśnie dzięki temu nawet nie zorientował się, kiedy dotarli na zachodni brzeg! Podróż może trwała zaledwie kilka minut, ale nie więcej niż godzinę tak na oko. Silvaster rozejrzał się dookoła i zauważył dwa filary, które lata świetności miały dawno za sobą a dodatkowo wyglądały na zniszczone bądź uszkodzone, przez tutejsze niekorzystne warunki. Dhampir spojrzał się na nie krzywo, jakby chciał żeby za sprawą jego wzroku mogły się naprawić, ale niestety ta sztuka się nie udała. Długowieczny, nie miał wyjścia, bo już się zgodził i musiał wejść na jedną z barek, choć te łańcuchy również nie wróżyły niczego dobrego, ale to nie pora na narzekanie trzeba było działać! ÂŁowca zawołał orka, z którym miał już okazję płynąć i najpierw wprowadzili do niej wóz a później razem zepchnęli łódkę na pełne wody. Następnie dhampir wykorzystując swoje zdolności otrzymane od ojca wskoczył do łódki i usiadł obok orka. Wiedział już, że ciągnąc te łańcuch będzie zmuszony użyć dużo ze swej siły, ponieważ ork był duży i ciężki tak samo jak wóz, ale skoro dał radę wtedy to teraz też powinien, czyż nie?   
Dhampir chwycił się niepewnych łańcuchów mówiąc.
- Dobrze, że niedługo będzie noc.
Następnie zaczął ciągnąć z całej sił, by barka się ruszyła na przód, po niepewnych wodach morza Enart! W myślach natomiast motywował się.
Dzięki temu wrócisz do domu. Dasz radę! Nie poddawaj się zmęczeniu!
Tak się motywując ciągnął, ciągnął nie mogąc doczekać się nocy i napływu sił.



Creed Canue:
Creed schował swoj miecz i rowniez wszedl na lodz, wiedzial ze bedzie to meczaca noc gdyz trzeba bedzie caly czas ciagnac lancuchy lecz to go nie odstraszalo, zlapal za lancuch i czekal na rozkaz od kapitana na wyplyniecie.

TheMo:
Themo wszedł na jedną z łodzi i mocno chwycił za łańcuch. Poczekał aż niewielki okręt się zapełni i zaczął ciągnąć. ÂŁódź sunęła po falach napędzana jego siłą mięśni.

Canis:
Cała podróż trwała bite 10 godzin. Pełne 10 godzin ciągnięcia łańcuchów temperaturze 25 stopni w niewielkich barkach zaczepionych łańcuchami. Pełne 10 godzin wysiłkowej pracy (i podjadania co chwilę z beczek żarcia i picia!). Morze było nadzwyczaj spokojne, co pokazywało, że to co mówił Salazar mogło być prawdą, lecz dziwnym trafem ominęliście wszystkie anomalie. dopłynęliście do brzegu, a przed wami, na krańcu plaży pokazały się ruiny El Mafri. Wokół was było mnóstwo takich słupów z łańcuchami rozchodzących się w różne kierunki przez całe morze Enart, co pokazywało mnogość połączeń z tym miastem.

Ruiny El Mafri


Miejsce to jest ulokowane na wschodnim wybrzeżu wyspy Valant, dokładnie jej północnej części zwanej Ar Isash. Miejsce to jest odgrodzone z dwóch stron, w jednej, zachodniej wysokimi górami i szczytami, które tworząc półkole odcinają miasto od innych części lądu, z drugiej, wschodniej strony znajduje się słone,l gorące morze Enart. Najpopularniejszą możliwą drogą jest płynięcie niską łódka wzdłuż skalistych gór by dostać się w inne rejony wysp. Odważni i śmiali zapuszczają się na wysokie szczyty w poszukiwaniu drogi przejścia na drugą stronę gór. Rzeczywiście taka droga istnieje, zwana jest przełęczą górników - to górnicy korzystają z tego przejścia by skrócić sobie drogę do kopalni, która znajduje się na południowy zachód od miasta. W zadziwiający sposób miasto uchowało się w bardzo dobrym stanie do naszych czasów. delikatne zniszczenia i pęknięcia murów są niemal jak delikatne zmarszczki na twarzy średniego wieku kobiety. Miasto jest niemal gotowe do zamieszkania, wystarczy trochę odsypać piachu z bram i zamieść ulice, które pokryte są piaskami i żwirami nawianymi przez tysiące lat w wyniku burz piaskowych.

Słońce zaczynało wstawać znad horyzontu, temperatura zaczęła powoli ale sukcesywnie rosnąć.

//Jest godzina 6.00 wokół nas panuje 25 stopni temperatury. Jestesmy na plaży przed miastem otoczonym ze wszystkich stron górami.

Dael:
Dael dosłownie rozdziawił paszczę gdy zobaczył jak wygląda miasto. Jego klatka piersiowa i barki mocno bolały po długiej nocy, ale ten widok wynagradzał mu wszystkie niedogodności ! Po wylądowaniu zapytał się kapitana: - Dowódco, to dlatego to miasto jest tak zachowane bo jest odcięte od reszty świata ? Mam wrażenie że eksploracja tego miasta zajmie nam znacznie dłużej niż reszty gdy patrzę na jego rozmiar. Zauważył Dael z błyskiem ciekawości w oku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej