Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
Wszystkie stworzenia padły, toteż mogli się powoli szykować w dalszą drogę dopóki, Melkior nie wspomniał o trofeach.
- Mogę spróbować, ale nie wiem co z tego wyjdzie.
Rzekł chowając łuk a wyciągając srebrny sztylet. Następnie podszedł do każdego ciała zwierzaka i najpierw powyciągał bełty i strzały, które były w ich ciałach a było tego sporo. Większość z nich odrzucił, ale swoje strzały schował, bo mogły się nadawać na dalszy użytek. W końcu podszedł do jednego z pełzaczy i zabrał się za pozyskiwanie trofeów.
Pozyskiwanie zaczął od zdobycia płytek pancerza tego stworzenia a patrząc na nie mógł stwierdzić, że nadadzą się one na pancerz i to nawet ładny. Dlatego delikatnie jedną ręką lekko podnosił płytkę a potem szybkim i mocnym cięciem je wycinał razem ze skórą właściwą. Następnie odkładał ją na bok, jak każdą inną i zajął się dalszą obróbka bestii, bo kolejną rzeczą jaką chciał pozyskać były żuwaczki. W tym celu otworzył paskudzie paszczę, po czym wbijając sztylet w dziąsła zaczął grzebać w ich środku wycinając żuwaczki wraz z resztkami dziąseł, które mając już w rękach oczyścił i położył obok płytek a resztę zajął się tak, że klęknął przy każdym odnóżu i delikatnie pchał ostrze sztyletu pomiędzy pazury delikatnie je podważał a następnie szybkim pociągnięciem go wyciągał, tak robił z każdym kolejnym pazurem. Dhampir na sam koniec zostawił sobie wydzielinę z jego wnętrzności, ale do tego potrzebował fiolek, które powinny się znajdować na jednym z wozów całe szczęście, że była tam jedna skrzyneczka, więc biorąc ją zbliżył się do pełzacza i pozostawiając fiolki w strategicznych miejscach zaczął nacinać martwe zwierzę. Najpierw zamachnął się srebrnym sztyletem w okolicach szyi podcinając tętnicę z rany zaczęła sączyć się maź, która spływała do fiolki trzymanej przez bladą dłoń długowiecznego, kiedy została napełniona pierwsza podstawiał drugą i trzecią dopóki wszystkie nie były pełne a z tętnicy przestała wydobywać się wydzielina. Następnie zakorkował flakoniki i wziął następne podstawiając je tuż koło odnóży i ponownie zamachnął się sztyletem w miejscu, gdzie powinny być kolejne tętnice i dobrze się stało, że miał gotowe pojemniki, bo za chwilę ciecz również zaczęła się wydobywać i pojedynczo podstawiając butelki zapełniał je kolejnymi porcjami cieczy. Długowieczny ponownie je zakorkował i odstawił do skrzyneczki.
Tak właśnie postąpił z każdym pełzaczem tutaj zabitym!
// Ile i co pozyskałem oraz, ile udało mi się strzał odzyskać?
Jedna żelazna i mithrilowa
Dael:
Po tym jak silva powyciąga strzały, Dael podszedł i podniósł swoją strzałę. Miał nadzieje że się nie złamała ...
Canis:
//wszystkie strzały i bełty zostały kompletnie zniszczone. Silvaster pozyskał:
12x żuwaczka pełzacza
30m2 chitynowego pancerza pełzacza
72x pazury pełzacza
24 litry wydzieliny z wnętrzności pełzacza
- Dobra, to chodźmy stąd czym prędzej! - Powiedział ruszając do wyjścia, Darius chwycił za wóz i ciągnął za swym właścicielem.
szliscie szlakiem na północ, Salazar przybliżył się delikatnie do Anette i głosem ją delikatnie zaczepił.
- Ekhem... Pani Anette, chciałbym panią zapytać, czy naprawdę konieczne jest, byście zwiedzali Setir... Zorientowałem się chyba czemu chcecie je zwiedzić. Pytam, gdyż jest możliwość, byśmy przepłynęli może Enart w poprzek, lecz taki port jest tu niedaleko, wówczas mogli byście się już teraz od nas dołączyć, lub mogę wam przekazać koordynaty tego miejsca, które poszukujecie. Wierzę, że razem wykonali byśmy szybciej misję, a pozostali członkowie wyprawy nie mieli by podejrzeń głupkowatych, czemu Lady idzie z dwoma mężczyznami sama, proszę się nie gniewać o te niegodne insynuacje, jednak takie plotki wyciągnął mój niew... najemnik od orków co też ciągną wozy jak on. - Mówił na tyle cicho by tylko Anette słyszała.
Anette Du'Monteau:
-Rozumiem twoje obawy drogi Sędzio Trevant i szanuje, że starasz się dbać o mój wizerunek. Chyba przychylę do twojej propozycji. W końcu ten archipelag ma przed sobą jeszcze nieco lat nim znów pogrąży się w popiołach. Najwyżej na większe zwiedzanie przyjdzie czas kiedy indziej. No i chętnie skorzystam z pańskich danych. Kobieta również mówiła ściszonym głosem
Canis:
- Jestem skory do pomocy jeżeli chodzi o informacje o tych wyspach, przynajmniej te zapisane w historii. Jednocześnie zawsze służę pani pomocą... przy eksploracji czy przybywaniu tutaj. - Powiedział chyląc czoła na znak szacunku dla szlachicianki, Lady i więcej tytułów Anette Du'Monteau.
Zwrócił się zatem do wszystkich.
- Dobra panowie! Czas poczuć kojący dotyk Enart! przepłyniemy prosto na wyspę Valant do miasta El Mafri! Skrócimy sobie drogę i szybciej wrócimy! Będzie trochę ryzykowanie, ale w końcu po to tu jesteśmy! By czuć dreszczyk emocji!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej