Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (118/184) > >>

TheMo:
Themo wstał i przeciągnął się, nadal ospale ziewając. Otrzepał się z ziemi, która została na zbroi i poprawił wiszące na nim bronie. Gdy upewnił się, że wszystkie rzemienie są dobrze zapięte, schylił się po swój hełm, który zostawił na ziemi. Nałożył go na głowę. Teraz był gotowy do wymarszu. Czując wzrastającą temperaturę ruszył przed siebie, dotrzymując kroku reszcie ekipy.

DarkModders:
Zdrzemnął sie w nocy jeszcze troche pomiędzy wartami. Obudziły go pierwsze promienie słońca i krzątanina w obozowisku. Wstał z ziemi i rozciągnął sie, poprawił bronie przy pasie i ruszył do towarzyszy zebranych koło wozów. Na wozie stał już załadowany wózek węgla. Wziął jeden do ręki i popatrzył na wózek.
- Jest tego troche. - po tych słowach odstawił węgiel na wózek. Słysząc rozkaz wymarszu ruszył zaraz za wózkami.

Nawaar:
Dhampir nawet, nie zdążył zareagować, kiedy wydarzyły się następujące rzeczy! Darius najemnik Salazara wrzucił szczątki szkieletów do beczki i wyrzucił je poza zasięg widzenia nim długowieczny zdążył zareagować. W takiej sytuacji, nie pozostało nic do zrobienia, tylko zabrać się w dalszą podróż, bo resztę czyli wrzuceniem skrzynki zajął się również sędzia używając swoich magicznych sztuczek. W ten sposób, można było ruszać w dalszą podróż jednocześnie czuło się, że słońce również zaczęło wschodzić z takiego powodu, że temperatura zaczęła ponownie dawać o sobie znać, ale zmęczenia na twarzy długowiecznego nie było widać z powodu nabrania energii przez noc i jako takie wyspanie się czuł się nad wyraz dobrze. Samego słońca również było ciężko doświadczyć z powodu ciemnych chmur być, może spadnie z nich deszcz? To byłoby jako zbawienie dla podróżników, którzy ruszyli w dalszą podróż. Silvaster wstając poprawił bronie i ruszył za resztą grupy starając się nasłuchiwać ważnych rzeczy z otoczenia i nie tylko! Ale na razie poczucie humoru go nie opuszczało i od czasu do czasu się uśmiechał, od tak bez powodu.   

Melkior Tacticus:
- Jakiś czas temu Bękarty zadarły z pewnym bandziorem z Atusel, Vladimirem aep Nitupem. Oficjalnie to bogaty i wpływowy kupiec, problem w tym że para się przemytem i masą nielegalnych rzeczy, ma liczne obozy najemników i zakłady produkujące jego trunki które trują ludzi... chce go dorwać a nie mam dowodów, mimo usilnych prób ich zdobycia. Mój ojciec wydałby mu ''wojnę", a król musiałby to znowu tuszować. Na szczęście daleko mi do jego porywczości. Doradzisz coś? Jesteś w końcu Najwyższym Sędzią.

Nawaar:
To, o Vlada u chodziło. Zamyślił się dhampir nie dając nic po sobie poznać. Silvaster był niezmiernie ciekaw ile zajmie towarzyszą drogą, przez następną dżungle, by dojść do linowego portu, a tam przeprawić się dalej na kolejne części archipelagu aby zbadać go jak najgłębiej się da! Dhampir korzystając jeszcze z okazji, że nie zrobiło się za gorąco przyspieszył kroku idąc już za Salazarem i resztą ferajny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej