Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
Dhampir biegł na dół nie zważając na nic, ale w między czasie odrzucił pochodnie na ziemię a miecz schował do pochwy, ponieważ sądził, że jako łucznik sprawi się lepiej aniżeli wojownik. Dlatego też ze swoją wampirzą zwinnością dobył łuku i jednej żelaznej strzały. W usłyszał jęki rozpaczy i bólu dochodzących wewnątrz groty a w środku niej dojrzeli kilka ciał ze złotymi naszyjnikami, pierścionkami, łańcuchami a nawet koroną! Jednak, gdy towarzysze zbliżyli się nadto uformowało się kilka zjaw pędząca bezpośrednio na towarzyszy. Dwie zjawy prawdopodobnie oberwały, ale to nie załatwiało jeszcze sprawy, gdyż na placu boju pozostało jeszcze kilka!
Silvaster również nie czekał, tylko szybko wykorzystując swoje osobiste warunki nałożył żelazną strzałę na cięciwę łuku, którą mocno naciągnął i rozpoczął szybkie namierzanie w jedną ze zjaw. Długowieczny za swój cel obrał ducha z koroną na głowie, po czym po trzech sekundach patrzenia zjawie w oczy wypuścił strzałę, która leciała z zamiarem trafienia kreatury w oczko.
- Mam nadzieję, że to podziała.
Powiedział szybko gdy strzała zmierzała do celu.
Pozostaje 7 żelaznych strzał
Dael:
Dael gdy zobaczył zjawy lecące w ich stronę, jak najszybciej upuścił pochodnię, ściągnął łuk z ramienia i wycelował w stronę zjawy w koronie. Lecz potem każdy ruch był z namysłem. Wyciągnął strzałę, nałożył na cięciwię naciągnął wstrzymał oddech i dopiero puścił cięciwę. Po strzale odskoczył jak najszybciej. Nie wiedział jak szybkie zjawy potrafią być...zrobił to i od razu naciągnął kolejną strzałę. Nie chciał pozostać bezbronny ani przez chwilę.
Canis:
Wszystkie ruchy wymagały czasu, jednak nim zjawy dotarły do was, a mknęły szybko, w końcu bariera odległości jest niemal bezskuteczna dla takich istnień, które nie muszą dreptać, zdarzyliście zadziałać.
Strzały wasze ugodziły w ciała bestii, zetknięcie i przeszycie go an wylot żelazem spowodowało błyskawiczne rozmycie się istoty w powietrzu utraciła ona energię, która pozwalała im na manifestację swojego jestestwa w świecie materialny, skryły się w świec ie astralnym by nabrać sił i powrócić po kilku minutach i atakować ponownie.
Zaklęcie sopla przebiło zjawę i zadziałało analogicznie krusząc strukturę istoty.
Salazar wysunął się przed szereg i gotów do kontrataku pochylił się do przodu unosząc wolne ramię przed siebie, by zblokować ewentualny atak szponami, gdy Obie zjawy były 5 metrów przed nim wysunął prawe ramię, w którym dzierżył żelazny bułat i wykonał piruet dookoła siebie skręcając nogi, jednocześnie tnąc po skosie z dołu do góry napędzającą zjawę.
Druga zjawa w tym czasie zaatakowała szponami na wysokości klatki piersiowej. Rozcięła rzemienie na plecach otrzymujące szatę na ciele, jednak pod nią skryty był niepłytowy pancerz z czarnej rudy. szpony uderzyły w niego, jednak nie były w stanie ich uszkodzić.
Salazar wyprowadził tym samym drugi atak po skosie w lewą stronę niemal tracąc równowagę. żelazne ostrze przebiło i tę istotę obie dezintegrując jedną po drugiej.
6x Zjawa (nabierają sił)
- Ciała! Szkielety! Szybko zebrać te ciała! Bez kajdan, te bez kajdan zostawić! - krzyczał szybko próbując rozerwać swoją skórzaną szatę, która opadając z ciała na ramiona z pleców blokowała mu ruchy, czuł się niemal związany w tym momencie.
DarkModders:
Jaszczur odebrał od Melkiora mięso i wode i zaczął sie tym zajadać. Nie wiele osób zostało w obozie a jemu nie w smak było iść i w mrokach tunelów kopalnianych walczyć ze zjawami, z którymi raczej szans by nie miał. Wolał odpocząć przed dalszą drogą. Mięso o tej porze smakowało jak świerza wieprzowina. Mogli wreszcie wypocząć pełną gębą. Jedyne co pozostało im to pilnowanie bezpieczeństwa w obozie. Trzeba było być czujnym do czasu powrotu reszty z kopalni.
Dael:
Dael zdecydowanym krokiem ruszył w stronę szkieletow. Podszedł do tego z koroną na głowie podniósł go i ruszył w stronę dwóch kolejnych. Były one lekkie, udało mu się wziąć kolejnego szkieleta. Zaczął więc targać szkieleta w koronie i jednego z tych z pierścieniami w stronę reszty grupy i kapitana który zdawał się ogarniać jak to wszystko działa ...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej