Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
- Zaklęcia żywiołów, również dezintegrują formę avatara... - Powiedział jakby nigdy nic idąc na przód w pełni gotowy do działania.
Słyszeliscie już wszyscy dochodzące jeki z wnętrza groty, dojrzeliscie 8 ciał leżących na ziemi, każde było na swój sposób intrygujące. jedno miało bogaty, złoty naszyjnik, drugi złote branzolety, trzeci i czwarty złote łańcuchy, najpewniej kiedyś kajdany, piąty złotawą koronę na głowie, szósty, siódmy i ósmy mieli złote pierścienie na palcach i drobne łańcuszki na szyi.
Gdy zbliżyliście się do tych ciała, w miejsce rozświetlane światłem zaklęcia wleciało 6 zjaw, mające te same oznaki, co te wymienione ciała. Brakowało jedynie dwóch, tych którzy mieli łańcuchy...
6x Zjawa są w odległości 25 metrów, pędzą na was, fruną wyciągajac swoje szpony do ataków. Mają dokładnie takie oznaki jak wymienione ciała (mozecie tak je opisywać, pierwszy drugi itd), pędzą równo, więc gdy jeden dotrze, do ciebie, to docierają wszyscy! uważać!
//Odpisywać z głową, zastanówcie się co piszecie, nie zawaham się być brutalny w razie błędów ;) . Radzę i polecam opisywać wasze ataki i uniki, jednak nie pisać efektów, jakie czynicie na zjawach, bo może się to źle skończyć, wolę tego uniknąć.
Anette Du'Monteau:
-Przeklęty pomiot. - rzekła Anette i wycelowała w zjawę z złotym naszyjnikiem. Naciśnięcie spustu doprowadziło do wypuszczenia bełtu z żelaznym grotem prosto w astralny byt.
Creed Canue:
Elf po dotarciu do ciał załważył że pojawiły się zjawy, odsunął się na bok nie nigdy nie walczył z czymś takim więc wolał poczekać i podpatrzeć jak walczą sojusznicy.
Melkior Tacticus:
Melkior zaś podał kubek wody i porcję mięsa Szeklanowi, mogło to wyglądać tak że się opierdzielają. No ale ktoś musiał pilnować obozu. Elf przysiadł przy ognisku i wyciągnął z kieszeni swój dziennik oraz ołówek i zaczął coś tam pisać.
Malavon:
-Amatorzy większych wrażeń, huh? - zwróciłem się do niemych zjaw lecących w naszym kierunku. Skumulowałem nieco swojej mocy w dłoni, a następnie pozwoliłem wysączyć jej się na zewnątrz. -Izosh! - rzuciłem słowa, które pomogły mi ukształtować lodowy sopel. Gdy już powstał, cisnąłem nim w ducha mającego na sobie złote bransolety.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej