Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
- Moi słudzy cierpieli tysiące lat, jak i ja cierpię, jednak bestialstwo w jakim zginęli... z mojej winy, brak ciała, możliwości, zatracił w nich resztki człowieczeństwa w duszach, czyniąc z nich wyłącznie bestie, zjawy, widma, które nie mogą zaznać spokoju, póki ktoś ich nie uwolni. Co zrobić? jakoś zabić, proszę byście im pomogli, tym samym pomożecie mi, bym wreszcie mógł zwolnić się ze służby i zjeść najgorszy posiłek, jaki tylko Rasher mi przygotuje. Wtedy będę gotowy odpokutować swe winy.
- Dusze, jak twoja, jednak bez ciała, która w wyniku czasu, niszczenia ciała zatraciła kompletnie swój wygląd i resztki ludzkiego jestestwa, która dziś jest tylko bestią w zachowaniu, jednak nadal są to moi ludzie, moi słudzy, których los przypieczętowałem ja. Jestem winien ich stanu, ich wypaczenia. Ja ich znałem, byli to moi znajomy, krewni, bracia, jednak pozycja i funkcja zmusiła mnie do czynów niegodnych, a ich stan, ich zatracenie jest moją winą... - Mówił pokutując.
- To będzie trudne... - powiedział Salazar drapiąc się po łuskach.
Nawaar:
Dhampir o zwykłych duszach wiedział, co każdy powinien czyli czym się poszczególne różnią i jakie przynosi to skutki na przykład posiadania przeklętej jak on, więc na ten temat nie zamierzał dopytywać. Jednak drugą kwestia, która dotyczyła jego pytania zaintrygowała go i postanowił dopytać, o ilość z jaką będzie im dane się mierzyć w tej jaskini zwanej kopalnią.
- Możesz mi Aranasie odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie? Dokładnie ilu z twoich poddanych straciło swoje jestestwo i zatraciło swą pierwotną osobowość stając się widami i zjawami?
Dhampir sądził, że wieczny pokutnik będzie znał liczebność swego oszalałego stada. Do stwierdzenia Salazara odpowie później, bo sam nie mógł się dowiedzieć czy rzeczywiście to takie trudne, ale zamiast ducha może odpowiedzi udzieli mu właśnie lisz wyręczając nadzorcę.
Canis:
- Setki i tysiące cierpią zawieszone w tym miejscu czekając na swą kolej, jednak 5 z nich zatraciło swą duszę w złej intencji. Dwoje skryci w mroku i nienawiści troje rozszalałych z bólu swego jestestwa. - Mówił.
- Trzy zjawy... dwa widma... Przygotujcie żelazne bronie. Będziemy musieli zaatakować ich z zaskoczenia, znaleźć ich ciała, powinni być w pobliżu miejsca swojej śmierci, ciała ułożyć w jedno miejsce, dalej się nimi zajmę... ranienie żelazem nie zabija zjawy, jedynie niszczy formułę, manifestację w świecie materialnym, jednak szybko się regeneruje i wraca do świata materialnego ponownie atakując.
DarkModders:
Wytarł ręce w materiał płaszcza. Obóz był rozbity więc można było odpocząć choć chwile od długiej wędrówki, która jeszcze może potrwać. Słysząc pytania Melkiora zwrócił sie do niego.
- Mięsa i wody. Suszy mnie strasznie. - powiedział do kompana. Zmęczony usiadł koło ogniska.
Dael:
Dael skinął salazarowi głową. Rozumiał o co chodzi Jaszczuroczłekowi. Zadał mu jednak jeszcze ważne pytanie. -Jak długo trwa regeneracja zjawy ? Powiedział wyjmując łuk i przygotowując się w miarę możliwości do działania
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej