Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
Najemnicy chwycili ostatnie beczki i włożyli na wozy, zamknęli je i zaczęli ciągnąć je za grupą podróżników.
Silvaster nie słyszał żadnych drastycznych dźwięków, mających znaczenie, czy budzących grozę.
- Trzy godziny drogi... Miasto było miejscem odpoczynku pracowników i magazynem przeładunkowym węgla, z kopalni transportowano tam węgiel, obrabiano i wysyłano do tych portów linowych, a nimi do Hessein. Stamtąd teleportem lub drogą morską transportowano na Valfden. My będziemy robić podobnie, jeżeli jeszcze istnieje ta kopalnia i to miasto. Najważniejsze jest, że musimy sprawdzić stan kopalni, czy da się ją zrekonstruować i prowadzić w niej wydobycie, czy musimy zrobić nową w sąsiednich górach. Sprawdzić wartość minerału, czy warto zaprzątać sobie nim głowę, zatem stopień zanieczyszczenia. Najłatwiej jest rozpalić ogień i zobaczyć ile szlaki zostanie z tego węgla. Czy jakoś tak. Potem zabrać jakiś kontener, czy skrzynię minerału i przewieść na Valfden, by król, jego doradcy i hutnicy mogli sami zbadać czy warto zaprzątać sobie tym głowę, to samo z każdą kopalnią tutaj. Są kopalnie węgla, soli, czarnej rudy i złota. Samo miasto... szczerze wątpię byśmy znaleźli istotną architekturę, ale szkoda by było pominąć szanse zdobycia kosztowności czy jakichś pozostałości tego miasta.
Mówił tnąc szablą zarośla i gałęzie swatające na drodze konwoju.
Dael:
Dael szedł za z tyłu pilnując pleców z wyciągniętym łukiem przygotowany do strzału.Zgadzał się, że trzeba przeszukać miasto o którym mówili. -Nie ma sensu zjawić się na ekspancję i nie badać miast
Nawaar:
Dhampir nie słysząc, o dziwo niczego podejrzanego przestał aż tak bardzo zwracać uwagę na otoczenie a skupił się bardziej na rozmowie, którą przeprowadziła dwójka jaszczuroczłeków. Opisu kapitana wynikało, że marsz będzie trwał dobre trzy godziny nim towarzysze dotrą do miasta, ale Silvaster maszerując w takich sprzyjających mu warunkach i już niezbyt wysokiej temperaturze, nie mógł narzekać, tylko iść jak najszybciej. Następnie wysłuchał opisu kopalni i miasta wyobrażając sobie, co się tam musiało dziać i wiedział również, że będą mieć tutaj znacznie więcej do roboty aniżeli w Hessein zbadać całą kopalnie, ocenić jej stan oraz używalność na dalsze lata, potem nazbierać węgla do skrzyń i transportować ją aż przez cały archipelag i w końcu dowieść ją na Valfden, ale tych kopalń jest trzy i trzy skrzynie trzeba będzie taszczyć całą drogę. Długowieczny w duchu cieszył się, że nie jest niczyim najemnikiem i będzie mógł spokojnie sobie chodzić zapominając, o ciągnięciu wozów z całym towarem! Dhampir również zabrał głos dotyczący miasta i samej kopalni.
- Nie, po to narażaliśmy swe życia żeby pomijać wszelakie zabudowania godne do sprawdzenia. Właśnie na tym polega zwiad w miejscach, w których ktoś nie był od setek lat. Zbadać wszystko, co się da aby mieć pełny obraz tych terenów a jeżeli znajdziemy coś cennego, to tylko się cieszyć.
Starał się mówić rozsądnie idąc cały czas za, Salazarem i namawiając każdego do zwiedzenia ruin miasta choćby stałby tam jeden budynek.
Creed Canue:
Creed ruszył za wszystkimi z wyciągniętym mieczem.
/Teraz mam trochę mniej czasu więc będe pisał uboższe posty
Melkior Tacticus:
- A ajlepiej to zawieźć póbki minerałów do Ekkerund, kto jak kto ale krasnoludy znają się najlepiej na surowcach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej