Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Creed Canue:
Cholera, nie dobrze, moglibyśmy je zabić ale trudno jakoś musimy to przeżyć. - pomyślał sobie i usłyszał słowa kapitana, które brzmiały wejść na pokład, Creed też tak zrobił wbiegł na pokład i czekał aż wszystcy wejdą by móc odpłynąć.
Canis:
Woda była mokra i wszędzie wokół rozpościerała się.* Na horyzontach widzieliście wysokie szczyty, zaś po waszej lewej stronie morze stale parowało. monotonny widok i nic nie zamierzało zakłócać waszego spokoju...
Ciągnęliście łańcuchy wiele godzin, tak samo długo, jak szliście przez dżunglę, gdy wreszcie dojrzeliście przed sobą brzeg wyspy Sil Ignis.
- Jest! To Sil Ignis! Nareszcie... ÂŚwieci szczere słońce, brak chłodu, brak wiatru.
//Jest godzina 14ta. temperatura powietrza osiągnęła poziom 30 stopni. Aktywuje się kara: Wzrost temperatury powyżej 30 stopni
- Skoro na wodzie jest taka temperatura, to w głąb lądu będzie tylko gorzej... Powinniśmy podróżować i działać nocą lub w kompletnym cieniu... - mówił słabnący jaszczur i męczący się w tych warunkach, a jednak czujący też lepiej ze względu na dogodne dla jego rasy warunki. z dwojga złego czuł się właściwie tak samo...
* - odkrycie roku!
Dael:
-Ten upał będzie nas mocno osłabiać[i/] To pierwsze oc zauważył Dael gdy przyjrzał się i ocenił ląd do którego podpływali. -Im cieplejszy klimat tym stworzenia bardziej egzotyczne i groźniejsze. Więc trzeba uważać Powiedział Dael. Ręce bolały go od ciągnięcia łańcucha, a pot z powodu upału spływał strugami po twarzy. Walka w tych warunkach moze być trudna Pomyślał Dael
Nawaar:
ÂŁowca nim zaczął ciągnąć łańcuchy rozejrzał się w dal, żeby coś dojrzeć niestety dla niczego ciekawego nie zobaczył. Horyzont tworzyły wysokie szczyty, których nijak nie dało się przejrzeć z tego miejsca w jakim się obecnie znajdował a po jego lewej stronie morska woda parowała od gorąca. Innymi słowy zapowiadała się długa i nudna podróż, tylko pozornie bezpieczna.
Dhampir nieustannie ciągnął za swój łańcuch, przez dobre kilka godzin łodzie poruszały się z jednostajną prędkością i to wystarczyło, by długowieczny znów poczuł się zmęczony, wyczerpany, zapocony i brakiem chęci do dalszej pracy! Takie warunki atmosferyczne wykończały istoty podatne na wysokie temperatury, ale Silvaster tłumaczył sobie w myślach. Jeszcze, tylko kilka pociągnięć i będziemy na miejscu.........Jeszcze kilka! Dopóki, nie uderzyło go takie gorąco, że aż prawie zemdlał! Długowieczny czuł się jakby był, smażony na patelni jego zdawało mu się rozpuszczać, topnieć jak śnieg na wiosnę a dodatkowo ciepły pot zalewający jego oczy wnerwiał go, bo zaburzało to jego percepcję i powodowały jeszcze łzy! Dhampir, co ruszył wycierał swoje włosy, głowę i w końcu oczy, żeby mógł choć na chwilę normalnie patrzeć! Już zaczął puszczać łańcuchy opadając z wszelakich sił dopóki nie usłyszał słów kapitana, że widać punkt B będący na mapie, a nazywał się on Sil Ignis. Dhampir zebrał w sobie siły i wykrzyczał.
- Panowie! Dajmy z siebie wszytko i ciągnijmy te łańcuchy póki się jeszcze nie ugotowaliśmy!!
Mówiąc to zaczął coraz mocniej ciągnąć swój łańcuch nim całkowicie odpadnie z sił. Barka dhampira przyspieszała pomimo i tak dużego zmęczenia, bo chciał już mieć za sobą tą morską przeprawę. W swojej głowie marzył, by nastała noc, która powinna obniżyć tą temperaturę. Już nie mógł doczekać się zejścia na ląd.
- Noc...... Jedynym....... Naszym.......Ratunkiem.
Wysapał jeszcze zgadzając się z jaszczurem resztę słów wypowiedzianych, przez towarzyszy pominął, aby się jeszcze bardziej nie dobijać gadaniem.
Creed Canue:
Elf poczył że zaczyna się to o czym mówił kapitan jeszcze na statku, już teraz temperatura sięgnęła 30 stopni, Creeowi na twarzy pojawił się pot, przerzucił przez ramię łuk i przetarł czoło ręką, temperatura była nie do zniesienia wiedział że podróż w dzień to będzie masakra i trudno będzie się przemieszczać bo każdy będzie zmęczony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej