Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Dael:
Dael wstał za starszym członkiem konkordatu. W końcu jakiś szacunek mu się należał ! i zaczął pomagać w ustawianiu beczek na wozach. Podniósł beczkę, przetoczył ją w stronę z wozu. Podniósł ją i położył na wozie.
DarkModders:
Jaszczur odetchnął i wstał na równe nogi. Dzień chylił sie ku końcowi a przed nimi jeszcze tyle drogi do końca. Widząc że Silvaster wraz z Daelem sami sie tymi beczułkami zajmują, ruszył im z pomocą. Pochwycił pierwszą beczke z mięsem i zaczął ją turlać w stronę wozu. Zatrzymał ją koło wozu i z nie małą trudnością wtaskał ją na wóz. Po tym wziął sie za kolejne beczki, turlał jedną za drugą w strone wozów. Po załadowanou jednego wozu wział sie za kolejne beczki. Było ich duźo, za dużo ale za to będą mieli coś jeść.
Creed Canue:
Creed po wysłuchaniu odpowiedzi od kapitana leniwie ruszył w stronę beczek, aby potem energicznie wepchać je na wóz. Liczył na to że pomogą mu ale nic nie mówił bo po co? Turlał po jednej beczce mięsa, pieczywa i wody, ładował tak czały czas dopuki nie zapełnił całego wozu, następnie chwilkę odpoczą i zostawił to innym żeby też się trochę pomęczyli i podszedł do Dariusa.
-Cześć Darius, mam takie pytanie, jak wygląda twoje życie u boku Salazara?
Melkior Tacticus:
Melkior wstał ziemi i otrzepał siebie i płaszcz z zalegającego na ziemi pyłu, zagonił swoich orków do roboty.
//Moja aktywność spadnie bo musze szukać Yennefer i uratować świat ;[
Canis:
Darius spojrzał na Salazara, czy ten patrzy, a ten uważnie słuchał.
- Mam wspaniałe życie, mój Pan jest dobry, litościwy i wyrozumiały. Dziękuję za troskę. - odpowiedział na pytanie Creeda.
Salazar podszedł do Dariusa i kazał mu chwycić wóz, to samo polecił 4 orkom. pozostali niewolnicy mieli pomóc utrzymać wozy i pomóc je pchać.
- Ruszamy panowie za miasto, w gęstą dżunglę. ominiemy plażę i dotrzemy do portu linowego. - Powiedział i kiwnął na najemników a ci ruszyli za nim.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej