Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
Melkior, szeklan i Creed:
Poszliście do warsztatu alchemicznego. znaleźliście kilka kamiennych stołów, a na nich zniszczone fiolki, menzurki i rurki. był jednak jeden ciekawy stół. podpisany w sposób: Elosh Ruash w znakach dracońskich. Co było w tym ciekawe? Nie było kompletni zniszczone. część rurek i fiolek była stłuczona, jednak bystre wasze oczy dostrzegły, że z innych kompletów można uzyskać takie same menzurki rurki i fiolki, czy też zamówić już na Valfden. natomiast aparatura w formie kraników i innych była cała, jeszcze co lepsze, znajdował się bursztynowy płyn w ostatnim końcowym zbiorniku - dużej butli znanej z wiejskiej produkcji win. Jednak sama aparatura bardziej przypominała destylacyjną od wódki czy bimbru, znane z karczmy Ukon Wacka z Ekkerund, gdzie takie maszynerie są używane na co dzień.
Silvaster i Dael dotarli do budynku, którym był budynek organizacji "Mrok skryty w cieniu", tak głosił dracoński napis na ścianie wyryty w kamieniu rylcem. sam budynek najprawdopodobniej jednak nie pełnił jakiejś istotnej roli, jednak nie było możliwe tego dookreślenie, za to określić można było ten budynek jako magazyn zbiorczy, gdyż znajdowały się tutaj dobrze wyważone wozy niewolnicze, czyli drewniane dwukołowe wozy, które mogli ciągnąc ludzie, na co wskazywał rozkład drewnianych rąk oraz kajdany na nich zamontowane, które idealnie pasowały do nadgarstków rąk. wozy były stosunkowo duże, a w momencie chwycenia, by unieść i chwycić do wożenia, były straszliwie lekkie za sprawą idealnego wyważenia. Było dziwne, ze są to jedne z niewielu elementów drewnianych tego miasta, które dotrwały do naszych czasów, dostrzegliście jednak, ze całe wozy pokryte są czymś brunatnym wręcz czarnym, niczym farba, domyśliliście się, ze jest to krew zwłaszcza po mnogiej ilości plam na posadzce w tych samych barwach, ponadto w narożnikach pomieszczeń usytuowane były górki resztek spróchniałych kości i czaszek. Co wskazywało, ze odbyła się tutaj masakra, zaś wozy pokryte były substancją konserwującą, krwią, która była niczym lakier uwieczniający meble na długi okres czasu.
TheMo:
W końcu przystanek. Trochę go męczyło ciągłe turlanie tych beczek przez niezbyt równe tereny. Dlatego skorzystał z odpoczynku i usiadł na beczce. Kiedy większość rozbiegła się po ruinach miasta, Themo pilnował zapasów. Przez ten czas rozglądał się po tym co zostało z miasta. Salazar wrócił i oznajmił przerwę na posiłek. W końcu. Bękart wstał i otworzył beczkę.
-Co dobrego mamy w jadłospisie?
DarkModders:
Jaszczur wszedł do alchemicznego zaraz po Melkiorzs. Ku jego zaskoczeniu znaleźli tam aparature do destylacji. Widać jaszczury też lubiały popić w tamtych czasach. Podszedł bliżej tego i zaczął to oglądać i sprawdzać. Wszystko wyglądało na nie uszkodzone oprócz kilku rurek. Wziął jedną menzurke i odkorkował ją zaglądając do środka. Była pusta i czysta, po tylu latach, troche dziwne. Zostawił ją i podszedł do większego zbiornika, w którym był płyn! Coś sie po nich zachowało.
- To cie Melkior powinno najbardziej zainteresować. - powiedział do elfa wskazując na kadź.
Dael:
Gdy Dael otworzył czystą drogę dla strzały dhampira, budynek w środku okazał się pusty. W środku zobaczyli dobrej jakości wozy przystosowane do ciągniecia przez ludzi. Dael zauważył brązową substancje na wozach . -Czy to jest krew ? zapytał starszego kolegi z konkordatu. Pomyślał że te wozy mogą się przydać. Tylko ta krew ... Rozejrzal się dookoła i ujrzał mnóstwo czaszek i kości rozsypanych po budynku -Straszne Rzekł wskazując na kości. -Ale krew nie krew, mam wrażenie że wozy przydadzą się wyprawie. A co Ty o tym myślisz Silvo ? Zwrócił się do towarzysza
Melkior Tacticus:
- Bogowie przenajświętsi! Melkior z zachwytu aż odłożył kuszę i zdjął kolczy czepiec. - Zabytkowa dracońska destylarnia, zaklepuje ten bezcenny artefakt. Mówisz że coś zostało w kadzi? - jakim cudem po tylu latach, elf pochwycił jedną z ocalałych butelek i z namaszczeniem nabrał trochę płynu, powąchał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej