Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
Dhampir przeczesując worek zobaczył kilka złotych grotów do włóczni, a dokładnie było i sześć. W takiej zaistniałej sytuacji, nie pozostało mu nic innego, jak je po prostu zabrać i ewentualnie wykorzystać później, bo wiadomo, że Silvaster nie był kowalem a płatnerzem, więc prawdopodobnie nie miałby szans zrobienia z tego broni nawet, jakby miał teraz poradnik dotyczący tworzenia włóczni. Dlatego zamknął worek i zarzucił go na plecy mówiąc do Daela. - Złote groty - stwierdził - na, co mi złote groty? Z tego nic nie jestem wstanie zrobić, ale może da się to gdzieś sprzedać. Dobra zabierajmy to i idziemy do budynku na przeciwko. Rzekł to w sumie optymistycznie, bo znalazł coś wartościowego. Dlatego zawiązując mocno worek i sięgając po swój łuk oraz strzałę wyszedł z kuźni udając się prosto do następnego budynku, czyli do pracowni hutniczych, tak przynajmniej mu się zdawało, że to są pracownie hutnicze. Dhampir ostrożnie przyglądał się budynkowi obserwując i nasłuchując czy, czegoś tam nie ma. Miał nadzieję, ze tam również będzie cicho i da się budynek zwiedzić w normalnych warunkach bez konieczności walki z czym lub kimkolwiek.
// Zabieram groty, bo kowalem nie jestem, ale zmieniłem zdanie chce z niego zrobić broń. ;)
Dael:
-Hmmm... ładne cudeńka, za ich sprzedaż zgarnie się trochę grzywien. W końcu złoto to złoto.Potem kapitan to podzieli między nas. Idziemy teraz do następnego oznaczonego budynku który jest najbliżej kuźni ?
Powiedział Dael do dhampira.
// Nie potrafię rozpoznać co ten symbol tak jakby na przeciwnej stronie ulicy jest oznacza. Wybacz :P
//Czyli mam rozumieć że między całą grupę teraz piszącą tak ? I tak samo, nie jestem kowalem. idzie do podziału i na sprzedaż pewnie jako przedmiot wartościowy.
Creed Canue:
- Melkior, wydaje mi się że nic wartościowego tu nie znajdziemy, chodźmy poszukać gdzieś indziej. Według mnie najlepiej będzie iść na górne piętro, zresztą i tak nie mamy nic do stracenia.
//Grot chcę jako przedmiot fabularny
Anette Du'Monteau:
Anette turlała beczki dalej. Szła prosto przed siebie, bo skoro inni skręcili to po co miała jeszcze z nimi iść. Zawsze lubiła się urywać.
Malavon:
Nie wiedząc zbytnio gdzie iść postanowiłem ruszyć za moją nową i prawdopodobną zwierzchniczką. -Poczekaj chwilę. - powiedziałem do kobiety. ÂŁadunek nieco mi przeszkadzał w szybszym poruszaniu się, a i nie nawykłem do częstego dźwigania rzeczy. ÂŻywot maga był nieco prostszy. Ale cóż biedny elf jak ja może zrobić. Poszedłem więc za nią i starałem się nie narzekać zbytnio.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej