Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Melkior Tacticus:
- Czekajcie, troche taktyki moi drodzy. Ktoś powinien i tak pilnować zapasów. Powiedział elf który zawrócił słysząc wołanie Silvastera. - Dajcie mi tą mapę. Odparł zabierając ją z rąk Daela.
- Ja i Szeklan weźmiemy lewą stronę i ten budynek oznaczony mieczami i tarczą a potem ten z symbolem... ee... mikstury? Silva i ktoś jeszcze, prawa strona i "kuźnia" oraz to coś na wprost. Za dwie godziny spotykamy się tutaj. Wskazał na środek pierścienia z owymi budynkami. - Reszta pilnuje beczek. W drogę, nie jesteśmy na wakacjach.
Canis:
Salazar udał się bocznymi scierzmaki do zachodnich schodów. nie potrzebowął mapy bo ją od dawna znał. szybko wbiegł po schodach docierając do zewnętrznego pierścienia. Tam krótkimi schodami wbiegł do wewnętrznego maista docierając tam jako pierwszy. Wyszedł na plac i ujrzał zgliszczcza głównego budynku.
Cholera... Itak cię znajdę Thanatosie. Eros wskaże nam drogę - Pomyślał uderzając pięścią w resztki muru Cytadeli "Thanatos". Wszedł między zgliszcza docierając do złotego posągu rycerza głównej cytadeli miasta...
//Symbole oznaczają miejsca użytkowe poprzednio istniejącej cywilizacji, czym zajmowano się w konkretnych miejscach.
A schody wiele tysięcy alt czekały by ktoś przez nie wszedł na górę.
Nawaar:
Dhampir wysłuchał planu, Melkiora z którym się zgodził, że tak rzeczywiście będzie lepiej - Mi tam pasuje. Zatem w drogę, bo czas nagli. Dael pójdziesz z zemną, bo tak będzie bezpieczniej. Powiedział i ruszył z łukiem w dłoni oraz strzałą. Silvaster dość szybko przemierzył długie schody i znalazł się na głównym placu. Następnie według mapy skierował się w prawo tam, gdzie powinna stać kuźnia. W umyśle podchodząc do budynku rzekł. Oby tam znajdował się jakiś materiał do wyrobu nowej, niezwykłej zbroi albo chociaż jakaś antyczna, którą da się wykorzystać w przyszłości. Tam sobie myślał podchodząc do drzwi i starając się je otworzyć.
Dael:
Dael poszedł za silvą już bez słowa. Plan mu całkowicie pasował. Poszedł za Sliva i wszedł w górę schodów. Podszedł z nim do drzwi i spojrzał się na niego. Trzeba uważać, ten budynek może zawalić
Creed Canue:
Elf usłyszał krzyki dhampira, podbiegł do nich i zapytał z niechęcią do silvastera:
-A ja gdzie mam się udać? - powiedział to bo niechciał pilnować tych beczek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej