Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (61/184) > >>

Canis:
- Gdzie uciekacie! Wracać tchórze tutaj zaraz! Przecież on jest spokojny Melkiorze.

Powiedział Salazar stojąc dalej w miejscu i czekając na zainteresowanie ze strony smoka. Długo nie musiał czekać, dostrzegł uciekające postacie w las, zainteresował się a jeszcze bardziej zdziwiło go, że Salazar stoi i czeka.



- Czy Wy śmialiście zakłócić mój sen? - Zapytał smok zwracając swoją paszczę w kierunku Salazara i lasu, w który część drużyny zaczęła uciekać.

- Jesteśmy wędrowcami i podróżnikami z Valfden, nie zrobiliśmy tego. - Powiedział i pomyślał...Przynajmniej nie celowo.



- Jesteście zbyt słabi, za mało was jest... to ktoś inny... gdzieś indziej budzi mnie ze snu... - Mówił ponownie odwracając swoją głowę jakby ignorując uczestników, jednak dalej pozostawał w tym miejscu.

Lawa słana uprzednio przez smoka zastygła tworząc zastygłe place wulkanicznych skał, różnomiernie rozlokowane i chaotycznie zastygłe.

Salazar zrobił krok w stronę smoka i zaczął mówić.

- Jesteśmy podróżnikami z Valfden, chcemy przebyć te wyspy, zbadać pozostałości kulturowe, być może w przyszłości osiedlić się... - zamilkł widząc, ze smok ponownie zwraca głowę w jego kierunku.



- Jestem Vesuvius, jednym z wielu braci, jednym, który włada żywiołem tych wulkanów. śpię sto lat by jednego dnia pogrążyć te ziemie w żałobie i smutku. To moje brzemię, by nie dopuścić takich jak ty i twój rasowy brat, do dokonania zagłady Marantu. Jednak wy mimo mych starań dopuściliście się wielkiej wojny... Jednak, nasi prawnukowie dalej zwozili tu was, a wy rodziliście się i starzeliście ponownie budując swoją cywilizację na prochach starej. Zabierano was i niewolono, a wy rośliście w siłę u boków panów, mimo co 100 letniej zagłady braci Twoich.

- 21 lat temu zbudził mnie upadek asteroidy i zmuszony byłem ponownie zbudzić wyspę by zmyć grozę płynącą na świat, a ona mści się budząc mnie co rok...

- Czyli likwidowałeś nadmiar ludności na wyspach co 100 alt ją oczyszczając i dając miejsce ponownych narodzin, tak co sto alt by 21 lat temu zostać zbudzonym upadkiem asteroidy, a na wyspach pojawiły się istoty, które uznałeś, ze musisz pochłonąć żywiołem wysp. Czyli jesteś opiekunem tych wysp?



- To mój dom a ja dbam o niego.

- Rozumiem, ale nas nie musisz niszczyć co 100 lat nie mamy wizji ekspansyjnych, czy nie chcemy zagarnąć innych ziem, niż te, które powinny być w naszej władzy, a nie mają innej państwowości, tak jak te.



- Nie macie wizji ekspansyjnych, to po co tu jesteście. Znam ja takich jak wy... wielu chciało wyzwalać... a później sami niewolili...

Dael:
Dael wrócił i podszedł z powrotem do Kapitana. Zaczynał czuć coraz większy szacunek do kapitana. Był on bardzo inteligentny i odważny. Dael stanął więc u boku Jaszczura i słuchał co mówi smok.

Nawaar:
Dhampir zatrzymał się koło lasu, kiedy gorąca lawa zastygła tworząc place i zastygłe pagórki. Wtedy też do uszu długowiecznego dotarły słowa Salazara, które nie były zbyt pochlebne i wykorzystując okazję sobie pomyślał. Miałem, tak stać i patrzeć aż stopi mnie jego lawa! O, nie już wolałem ratować się tą marną ucieczką choć i tak zdałem sobie sprawę, że ujście z życiem, graniczyłoby z cudem! Silvaster dokładnie zdawał sobie z tego sprawę, że ucieczka przed potężnym smokiem była bez sensu, ale kierował się zwykłym instynktem przetrwania, a nie wyrachowanie wampirzym w tym czasie i z mieszanymi uczuciami oraz nie tęgą miną powrócił w stronę Salazara przysłuchując się całej rozmowie, o wydarzeniach jakie miały miejsce na archipelagu z przed przybyciem nowych odkrywców. Smok przedstawił się i bez większych problemów prowadził konwersację z istotami niższego sortu, jakim są członkowie wyprawy. Silvaster przemilczał całą rozmowę pomiędzy dwoma gadami, bo raczej nie chciał się wtrącać w takie dyskusje. Dla, niego brzmiały to jak przepychanki i jedno ze słowo mogło spowodować katastrofę w postaci śmierci wszystkich, jednakże pozwolił na skomentowanie w głowie tematu zniewalania. Z reguły wszyscy dołączali się dobrowolnie widząc obopólne korzyści dla nich samych, a także nasze prawo zakazało zniewalania kogokolwiek! Ale, pewnie smok słyszał i takie historyjki, które później okazały się kłamstwem! Poza tym, kto z nas mówił o zniewalaniu? Tam mniej więcej mu to szło, ale postanowił się odezwać, bo druga taka szansa na rozmowę ze smokiem, może już nigdy nie nadejść.
- Vesuviuszu - skłonił się dhampir - Nasze prawo stworzone, przez ludzi zakazuje zniewalania kogokolwiek, by służył nam! To prawo jest przestrzegane w najdrobniejszych szczegółach, a każde odstępstwo od niego jest surowo karane, jednakże nie przybyliśmy tutaj nikogo zniewalać i zapędzać ich do pracy w imię naszego zysku, tylko odwiedzić to wspaniałe miejsce i przejrzeć pozostałości, po starej cywilizacji jaszczuroczłeków. My do prawdy jesteśmy pokojowym ludem.   Gdy skończył skłonił się ponownie.   

DarkModders:
Lawa zastygła a smok przestał ziać ogniem. Wszystko wróciło do normy jak narazie. Słysząc krzyki Salazara na temat tchórzostwa oburzył sie i wyszedł zza drzewa zakładając hełm na swoją jaszczurzą głowę. Smok spoglądał w stronę gdzie stali kompani. Bestia wyglądała na spokojną. Jaszczur patrzył na niego z podziwem i ciekawością. Pierwszy raz widział żywego smoka. Oparł ręke na trzonku topora i przysłuchiwał sie rozmowie Salazara ze smokiem. Słysząc słowa smoka o niewolnictwie nie zamierzał zostawić tego bez swojego słowa.
- Vesuviusu. Jesteśmy spokojnym ludem, nie mamy zamiaru nikogo niewolić. - powiedział podchodząc bliżej.

Creed Canue:
Creed nigdzie nie uciekł i nie miał takiego zamiaru, cały czas stał kilka kroków za kapitanem, schował broń i słuchał o czym rozmawiał smok Vesuvius z Salazarem. Miał nadzieję że nie dojdzie do walki z tą bestią chodź i tak mieli przewagę liczebną. Zauważył jak kilka osób z załogi zaczeło uciekać. Zrozumiał z wypowiedzi smoka że jaszczuroludzie niszczyli tą wyspę, Creed mimo że miał przyjaciela z tej rasy wolał się nie wtrącać w rozmowę bo mógłby powiedzieć coś nie tak a wtedy było by nieprzyjemnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej