Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
Każdy zdolny wyczuć życie wiedział, ze to nie jest ani żywe, ani martwe, nie jest to człowiek nie jest to bestia. To jest coś okryte czarnym odzieniem spowite w mroku swego istnienia. Poszukiwacz.
- Czym ty kurwa jesteś i czemu mnie prześladujesz? - Zapytał w dal.
- Kim ty jesteś, byś miał budzić nasze zainteresowanie. Będziecie świadkami piękna i cudu!
Powiedział zwracając się w stronę posągów i unosząc ręce ku górze. Po chwili poczuliście delikatne drżenie podłoża.
Dael:
-Trzęsienie ziemi ? Zapytał Dael marszcząc brwi. Pojęcie piękna według tej istoty może być inne niż jego. Więc to określenie wcale Daela nie uspokoiło.Ciągle nie zdejmował ręki z łuku i uważnie przypatrywał się istocie.
DarkModders:
Jaszczur nie wyciągał broni. Był opanowany i nie miał zamiaru jej dobywać. Najbardziej zdziwiło go to że dziwny jegomość wywołał trzęsienie ziemi. Czyżby był pradawnym magiem? Być może ale teraz sie tego nie dowie od nikogo chyba że od niego. Uważnie wpatrywał sie w to co robi jegomość. W jego ruchy, próbował coś wyłapać.
Canis:
Trzęsienie ziemi zaczęło gigantycznie narastać wręcz zmuszając was to chwycenia się czegoś stabilnego.
Salazar kucnął na ziemi przyklękując i łapiąc się chociaż za wystające fragmenty krzewów spod nóg. Wiedział, ze nie powstrzyma takiej siły, a ciekawość zżerała go by poznać co będzie dalej.
Drgania nasilałys ię i nasilały aż wreszcie przygrały formę kolosalnego trzęsienia ziemii, neimogliście utrzymac równowagi an nogach aniw żaden sposób, by w nastepnej chwili usłyszeć ogromny huk niczym wybuch potężnego wulkanu. następstwem huky był ogromny promień pomarańczowej lawy mknący w nieboskłon by po chwili przerwać się.
Drgania ustały na moment i wszystko jakby ucichło, jednak z powrotem, dalej czuliście delikatne drżenie podłoża niczym kroki bestii, drżenia nasilało się, by w następnej chwili z między gór wyszedł zadziwiający smok.
Ogromna trzydziestometrowa bestia, jej łuski pokryte płynną ociekającą jeszcze lawą i wodą, a z paszczy wydobywający się stale ognisty oddech. Był inny od pospolitych smoków, jego energia biła wszystkich a moc wynikała z nieokiełznanej aury.
Dael:
- Dael stał jak sparaliżowany, po chwili z jego ust wydało się tylko treściwa -O kurwa Jedyne co mógł robić to obserwował. Był pewien że ucieczka była by bezcelowa. Nie miała by sensu też walka z takim kolosem. Jedyny jego czuły punkt to oczy do którego nie było by nawet szans dosięgnąć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej