Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Creed Canue:
Elf wyrzucił ciała za burtę po czym udał się do kapitana mówiąc: - Kapitanie, większość ciał wyrzuciłem za burtę a ich bronie złożyłem na takie kopce, bo bronie mogą się przydać. - elf zadowolony z siebie czekał aż silvaster otworzy ładownie żeby zobaczyć co jest tam schowane.
Canis:
- Silvasterze, nie będziesz mi gracił ładowni śmieciami, to samo odnośnie broni z trupów, do wody z tym niech rekiny walczą tym złomem. Chyba, że chcecie wziąć tyle ile potraficie na siebie założyć, wtedy w porządku, ale jak się ugotujecie na archipelagu o ile w ogóle da radę ściągnąć te podarte szmaty bez zniszczenia ich jeszcze bardziej, to wasza sprawa.
//Wszystkie bronie i elementy zbroi nabywają status zniszczony, możecie wziąć maksymalnie tyle i takich, które sami zabiliście przeciwników je posiadających, a jednocześnie tylko tyle ile macie miejsc w ekwipunku, które pozwalają je założyć. Cała reszta znika z pokładu. Ubiory kapitanów są zbrojami miękkimi , tym samym przy próbie zdjęcia ich z ciał zostaną rozdarte i nabędą status zniszczony co uniemożliwi ich założenie przez gracza.
Silvaster otworzył ładownie i Salazar spojrzał w głąb. W środku była jedna duża skrzynia pełna monet o walucie grzywien. Sprawne oko byłego podskarbiego oszacowało wartość na około 250 grzywien.
- Bierzmy skrzynię, to warto wziąć do ładowni! - Powiedział uradowany.
Themo znalazł klucz do kajuty kapitańskiej, był zawieszony na sznurku, na szyi kapitana piratów.
Nawaar:
- Rozumiem. Może taką zbroję zdobędę innym razem. Dopowiedział jaszczurowi i wszedł do środka znajdując skrzynię, którą wziął na ręce. Piraci byli dość biedni, bo skrzyneczka mało ważyła, ale lepsze to niż nic.
- To wracamy na okręt. Powiedział i udał się ze skrzynią na pokład Krwawego Graala.
TheMo:
Przy przeszukiwaniu ciała znalazł klucz. Zerwał go z łańcuszka zawieszonego na szyi i powrócił do zamkniętej kajuty. Włożył klucz w zamek i przekręcił go. Drzwi dobrowolnie ustąpiły i ukazały wnętrze kapitańskiej siedziby. Themo wszedł do środka i zaczął wszystko dokładnie przeszukiwać, nie hamując się nawet przed wywalaniem rzeczy na podłogę. Byleby znaleźć wszystko, co mogło być ukryte. Szczególną uwaga obdarzył biurko (o ile było jakieś).
Canis:
Themo:
W kajucie były regały na ścianach, gdzie stału puste butle podpisane "rum", znajdowało się tam również łóżko w nieładzie. tak, również było biurko, na biurku leżał srebrny, stary klucz, na nim na sznurku wisiała kartka z napisem "ładownia"
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej