Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (39/184) > >>

Nawaar:
Wszystkie fregaty spotkały się w jednym miejscu, ale wydarzyło się tak jak przewidział dhampir. Piraci okazali się ćwierć inteligentami i nie strzelili w stronę "Krwawego Graala", tylko przyszli porozmawiać następnie w swoim szaleństwie przystąpili do abordażu. Tacy to się nigdy, nie nauczą. Pomyślał sekundkę, kiedy ludzie rozhuśtali się wskakując na pokład ich okrętu, ale nie wszyscy mieli, tyle szczęścia, bo znaczna część ich oddziału leżała ranna i okaleczona a to z powodu celnego ostrzału orków z armat.
    Silvaster spojrzał w górę i pomodlił się w myślach, by nie zdradzać siebie i swojej przynależności do konkordatu. Pani daj mi siłę abym mógł pokonać tę przeciwność. Po czym sięgnął po łuk i jedną z żelaznych strzał również się tam znajdujących. Następnie dhampir nałożył żelazny pocisk na cięciwę łuku, którą mocno naciągnął i zaczął celować w zupełnych ciemnościach do jednego z przeciwników, który stał twardo na pokładzie okrętu. Silvaster podniósł łuk do góry i rozpoczął odliczanie do oddania strzału. - Raz, dwa, trzy! I długowieczny wypuścił żelazną strzałę, która poleciała po linii prostej, trafiając mężczyznę brzuch. Pocisk ugodził człowieka dość poważnie, bo jego koszula zmieniła barwę na szkarłat a on sam po chwili zachwiał się i w końcu przewrócił, się uderzając skronią o pokład okrętu, który miał zamiar z abordażować. Silvaster z tego, co zdążył jeszcze zauważyć to, że na jego ustach były ślady krwi, ale wokół twarzy również znajdowała się dość spora plama posoki. W ten sposób mógł stwierdzić śmierć osobnika.
    Długowieczny nie czekał długo, tylko dobył kolejnej strzały i szybko umieścił ją na łuku ponownie naciągnął cięciwę przymrużając lewe oko. Silvaster wymierzył w kilku zdrowych piratów, którzy ruszyli na niego z mieczami w dłoniach. Dhampir w spokojności oddał następny strzał otwierając oko oraz wypuszczając żelazny pocisk, który pomknął do przodu trafiając nierozważnego człowieka w szyję. Grot strzały przeszedł na wylot przebijając miękką skórę i dotkliwie uszkadzając tętnicę szyjną krew zaczęła wylatywać małymi strumieniami. Mężczyzna pluł krwią i z każdym krokiem zwalniał aż wyłożył się na deskach umierając w ciężkim bólu.
    Silvaster wiedział już, że nie uda mu się oddać następnego strzału, więc dobył swego srebrnego miecza oraz sztyletu wykonanego z tego samego materiału i ruszył w bój. Zdrowi i pełni życia piraci natarli na niego tnąc mieczami z góry na dół. Dhampir odpowiedział na to blokiem unosząc swoje bronie do góry. Podczas kontaktu ostrzy wydobyło się kilka iskierek, które dodały blasku temu starciu. W takiej sytuacji długowieczny wpadł na pewien pomysł, bo odskoczył na metr do tyłu opuszczając blok a ludzie starającym się go przełamać polecieli lekko do przodu. Silvaster wykorzystał to i odskoczył w bok a następnie doskakując do jednego z nich pchnął go srebrnym mieczem w głowę. Srebrne ostrze przebiło się przez skórę, czaszkę aż wylądowało w mózgu człowieka. Dhampir wiedział, że już jest po nim, ale dla swojej pewności przekręcił jeszcze ostrzem dobijając go tym perfidnie i bezapelacyjnie. Truchło padło na deski gdy, tylko długowieczny wyciągnął ostrze z jego zimnej skroni. Srebrny miecz został przyozdobiony krwią i resztami mózgu jego ofiary, lecz to nie był koniec, bo drugi z piratów zdążył się odwrócić i zaatakować ponownie potomka wampira. Silvaster, nie miał dużo czasu na reakcje, ale jako że była noc to zdążył odbić pchnięcie swym mieczem a zamachnąwszy się sztyletem ranił człowieka w okolicach twarzy. Pirat jęknął a ostrze sztyletu zabarwiło się na czerwono, ale to nie był koniec, bo facet znów się odwrócił starając się ciąć po skosie. Dhampir tym razem zablokował atak sztyletem a mieczem pchnął w brzuch wilka morskiego. Srebrne ostrze przebiło koszulę potem skórę aż w końcu wylądowało w narządach. Człowiekowi po takim ataku odechciało się już walki, bo wiedział, że to koniec i czuł jak odchodzą od niego siły, więc opuścił swój sztylet. Silvaster widząc to skrócił jego męki i zamaszystym ruchem przeciął jego tętnicę szyjną pozostawiając go na szybką śmierć. Krew wybuchła z rannej tętnicy brudząc deski pokładu jak i koszulę długowiecznego, ale na samym końcu wyjął on miecz z brzucha człowieka, który już osunął się na ziemię oddając ducha.
    Dhampir na sam koniec dobył jednego z noży i chwycił go w między palce, potem rozpędzając się natrafił na jednego pirata, który pomimo złamanej prawej ręki nadal walczył. To była dobra okazja do wykończenia następnego przeciwnika, więc biegnąc wprost na niego wyskoczył w górę na 2 metry, by potem miękko wylądować metr za jego plecami, aby zamachnąć się i bezdźwięcznie rzucić nożem trafiając go w kręgi szyjne. Pirat padł tak, jak stał spadając mordą na pokład, bo przerwane kręgi szyjne zakończyły jego żywot szybciej niż mógł to zauważyć.
Na sam koniec doskoczył on do swojego łuku i ponownie chwytając go w dłonie razem z leżącą tam strzałą znów rozpoczął namierzać kolejny cel.

Pozostaje : 13 żelaznych strzał oraz 2 miedziane noże.

   20 x pirat (7 ze złamaną nogą, unieruchomieni, 4 ze złamanymi obydwoma rękoma, są niezdolni do prowadzenia walki, 6 ze złamaną prawa ręką, walczą lewą.) - Są na pokładzie, możecie z nimi walczyć.             

Creed Canue:
Creed wziął swoją broń, i zaczął atakować pirata który nie był w stanie walczyć, biegł na niego z bronią w ręku, lecz w tym czasie drugi sprawny korsarz uderzył elfa barkiem przewracając go następnie chciał wbić w niego swój miecz, lecz Creed przeturlał się a atakujący go wbił swoją broń w deski. Elf w tym czasie wstał i atakował lecz pirat nagle wyciągnął broń z statku i zaatakowal i tak skrzyżowali swoje miecze, długouchy zakręcił młynek i wbił tak swój miecz w brzuch korsarza, on złapał miecz elfa i osunął się na ziemie. Creed jak zamierzał na początku zaatakować podbiegł do niezdolnego do walki przeciwnika i kopnął go w brzuch przewracając na plecy, gdy był już on na deskach elf rzucił się na niego i swoim ukrytym ostrzem podciął mu gardło zabijając go. Potem zobaczył że pirat który go przewrócił jednak się jeszcze rusza, więc elf wyciągnął łuk nałożył strzałę na cięciwę podszedł do leżącego i naciągnął cięciwę i wypuścił strzał w czaszkę korsarza, po tym jak był już pewny że nie żyje wyciągnął strzałę z niego i włożył do kołczanu, schował łuk i dobył swegl miecza.

18x pirat (7 ze złamaną nogą, unieruchomieni, 3 ze złamanymi obydwoma rękoma, są niezdolni do prowadzenia walki, 6 ze złamaną prawa ręką, walczą lewą.) - Są na pokładzie, możecie z nimi walczyć.             


DarkModders:
Jaszczur zaatakował kolejnego. Trzeba było wybić to ścierwo. Pirat bronił sie zaciekle parując każdy cios. Co chwile oddawał kolejny swój. Walka była trudna jednak co to dla wprawnego najemnika posługującego sie toporem nie od dziś. Ciosy wyprowadzał precyzyjne w stronę pirata. Każdy był dobrze wycentrowany i uderzał z odpowiednią siłą. Stal pirata wydawała dźwieki uderzanej stali. Role odwróciły się. Pirat wybił z szybku jaszczura i przycisnął go do burty. Wiedział co ma zrobić w razie takiego wypadku w walce. Piratwymierzył cios w szyje szlachcica. Przewidział to i przykucnął w momencie kiedy ten sie zamachnął. Jaszczur wstał zaraz obok, poleciał kolejny cios i kolejny raz wykonał unik. Wtedy miecz wbił sie w burte statku. Jaszczur wtedy szybkim ruchem wymierzył cios w ręke pirata. Polała sie krew na deski statku a także pokazała sie złamana kość. Trzonkiem topora uderzył z całej siły w klatke piersiową pirata odrywając go od miecza i z hukiem zwalając na deski. Schował topór i wyciągnął swoją srebrną szable z pochwy. Pirat wstał na równe nogi i z pięściami rzucił się na jaszczura próbując wymierzyć mu razy. Napastnik nie zdążył dobiec, srebrna szabla przeszyła jego szyje tworząc rozległą rane. Pirat osunął sie na klęczki i zaczął sie dusić. Kopnięciem zwalił go na ziemie. Po chwili był martwy. Kolejny padł jednak wielu jeszcze walczyło. Trzeba było dalej działać.

17x Pirat

Melkior Tacticus:
Na górny pokład wpadła 8 orków, każdy z kuszą w rękach gotów by posłać pocisk we wroga.
- Strzelać bez rozkazu! Padło z ust Melkiora który sam celował z Matyldy w jednego z piratów. Strzelił trafiając prosto w oko. Martwy pirat zwalił się na deski pokładu obficie krwawiąc. Chwilę później pozostałych wrogów zalała fala pocisków, każdy był celny. 8 kolejnych trupów przyzdobiło krwią pokład "Graala".
- Repetuj! Wydał komendę i sam zajął się naciąganiem kuszy.

8x pirat

Creed Canue:
Gdy inni zajeci byli walka z korsarzami elf z wyciagnietym mieczem dobijal unieruchomionych wrogow. Podszedl do jednego z lezacych i zakonczyl jego zywot wbijajac mu prostopadle miecz w zoladek. Wrog tylko jeknal i przestal sie ruszac. Drugi widzac to zaczal panicznie sie cofac, po chwili przywarl do pionowej belki unoszacej maszt. Byl spanikowany, nie mogl nic zrobic. Elf podszedl blizej, wylutowal mu z glowki lamiac nos, po czym poderznac gardlo ukrytym ostrzem. Krew sikala strumieniami, zalewajac posadzke statku. Po chwili osunal sie na ziemie. Ostatni z polamanych byl oparty o burte, widzac rzez zaczac uciekac. Elf dobyl luku, nalozyl strzale na cieciwe, po czym naciagnal ja. Celowal w brzuch biegnacego slepo na niego mezczyzny. Elf wypuscil strzale gdy ten byl na 5 metrow od niego, idiota podskoczyl i... Dostal... Uwaga panowie... W genitalia... Czlowiek z takim wyrazem twarzy  ;[ zlapal sie za krocze i upadl. Krew zalala podloge a biedak zmarl.  <lol>


8x pirat (7 ze złamaną nogą, unieruchomieni, 0 ze złamanymi obydwoma rękoma, są niezdolni do prowadzenia walki, 6 ze złamaną prawa ręką, walczą lewą.) - Są na pokładzie, możecie z nimi walczyć.             

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej