Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Nawaar:
- Tak! Masz rację na dziś mam dość walki. Dhampir dopił resztę wina podając pusty już róg niziołkowi, by zabrać się aż za 12 stworzeń! - Wprawę? Dopiero, co się wdrażam. Rzekł i zaczął wszystkie 12 sztuk martwych stworzeń składających się z dwóch wagrów i ośmiu kresharów ściągać w jedno miejsce. ÂŚciąganie kilku stworzeń, które oberwały od strzał trochę trwało zanim zaciągnęło się je do reszty ich kumpli, jednak w końcu zebrał wszystkie na jedną kupę. Następnie wyciągnął wszystkie strzały jakie znajdowały się w martwych zwierzakach i dobył sztyleciku.
Długowieczny obrócił każdego zwierzaka na brzuch robiąc nacięcie od żuchwy kierując się ostrzem wzdłuż tułowia kończąc na zadzie. Następnie zrobił kilka cięć na wewnętrznej części odnóży, by poluźnić skórę a na samym końcu ostatnie machnięcie sztyletem wokół głowy, potem zaczął ściągać skórę. Wszystko to oczywiście robił delikatnie i spokojnie niczym profesor. W taki sposób pozyskał wszystkie skóry, które złożył i położył obok siebie.
Teraz przyszła pora na zęby i pazury. Silvaster podszedł do każdej łapy nawet tej uciętej i wbijając delikatnie ostrze pod pazurem zaczął lekko go podważać i wysuwać dopóki nie mógł go chwycić w palce, i zwyczajnie wyciągnąć. Tak postąpił ze wszystkimi łapami stworzeń. Kły pozyskał w taki sposób, że otworzył każdą paszczę i srebrnym sztyletem wbijał się w dziąsła wycinając je wraz z całymi kłami potem dopiero je czyścił gdy miał już wszytko w dłoniach od razu chowając je do swej torby.
Nastała pora na krew w tym celu zawołał swego pomocnika. - Timothy przynieść skrzynki z krwią. Weź więcej, bo trzeba jeszcze hrabiemu zanieść. Niziołek pobiegł po 2 skrzynki z pustymi flakonami, którą najpierw podstawił jedną kratę Silvasterowi a potem podszedł do jaszczura zostawiając obok niego drugą skrzynkę z pustymi butelkami. Teraz długowieczny podstawił puste fiolki pod szyję i nacinając tętnicę się tam znajdującą w miejscu nacięcia zaczęła wydobywać się krew, którą szybko kapała do pustego pojemnika momentalnie go zapełniając, ale gdy już jedno naczynie było pełne to dhampir podstawiał od razu następny ponawiał tą czynność dopóki już nic nie skapnęło. Następnie podstawił fiolki koło tętnic udowych, które też ponacinał z rany ciętej resztki szkarłatnej cieczy zaczęła wychodzić skraplając się w buteleczce i tak, co chwilę zamieniał pełną na pustą do wyczerpania się cieczy. Tak oto pozyskiwał krew a zarazem wszystko, co mógł z martwych zwierząt. Butelki z krwią zakorkował i powsadzał do drewnianych skrzynek, na które narzucił skóry zwierząt potem zaniósł wszystko na wóz pozostawiając je tam.
Na samym końcu już zwrócił się do Salazara. - Tam w jednym wilku jest mój nóż. Rad byłbym gdybyś go za mnie wyciągnął. Gdy skończył przemawiać wyczyścił bronie o swoje spodnie i schował je do pochew.
// Poproszę o stan strzał oraz statystyki noża i ile trofeów zdobyłem.
Canis:
Salazar chwycił za swój sztylet i delikatnie naciął skóry wilków. Nacinał wzdłuż ramion, od nich skośnie po gardle, następnie wzdłuż brzucha, i zaczął zrywać skórę i ściągać ją niczym kamizelkę z ciała wilka. Wykonał tak przy każdej bestii powtarzając taką samą czynność przy wszystkich 8 martwych potworach. Następnie wbił sztylet w paliczki bestii podważając i wywarzając pazury. Po wyciągnięciu pazurów otworzył szczęki stworzeń i w miejsca kłów wbijał z dziąsła sztylet luzując korzenie zębowe, by następnie energicznym ruchem wyrwać je z dziąseł.
//Pozyskaliśmy:
32 pazurów warga
14 litrów krwi warga
6m2 skóry warga
16 kłów warga
160 pazurów kreshara
20m2 skóry kreshara
30 litrów krwi kreshara
40 kłów kreshara
96 pazurów wilka
30 litrów krwi wilka
12m2 skóry wilka
24 kły wilka
//odzyskałeś nóż i strzały.
- Dobra panowie, zabieramy jedzenie, skrzynie z trofeami, zjemy pode drogą usmażone mięso, wracajmy do miasta... wolę nie jechać już tym lasem. Do dżungli zajedziemy następnym razem.
Nawaar:
- To do dzieła. Rzekł wrzucając ostatnią skrzynkę na wóz. - Tim pozbieraj te rogi i schowaj do skrzynki. Mogą się one jeszcze przydać a przynajmniej będzie z nich ładna pamiątka, a i nie zapomnij o mięsie. Polecił niziołkowi, który wszystko ogarnął i wrzucił na wóz wsiadając już do niego. W między czasie Silavster nawrócił "Przeklętego" na właściwy trakt i wskoczył zawadiacko na niego czekając aż Salazar się pozbiera. - Dżunglę odłożymy sobie na później, bo teraz to nawet mi się odechciało. Dodał jeszcze te kilka słów w stronę jaszczura.
Canis:
Salazar włożył trofea na wóz ułożone w skrzyniach i torbach. Po pozbieraniu swoich broni i odłożeniu ich na właściwe miejsca w swoim ekwipunku, wsiadł an konie i zawrócił go w stronę wyjazdu z polany na drogę.
- Te zwierzęta po Hemis są strasznie wygłodniałe... chyba lepiej będzie wrócić pod koniec Veris... - Mówił jadąc i wracając na szlak.
Nawaar:
Dhampir smagnął lejcami swego konia, który zrozumiał, że ma jechać dalej. Silvaster nakierował wóz na twardy trakt. - Też tak sądzę. Zwłaszcza, że dżungla zrobiła się ostatnio bardzo niebezpieczna, no przynajmniej tak mówią. Dodał i jechał dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej