Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Nawaar:
Dhampir aż taki przewrażliwiony nie był, ale szkoda by mu było tego wszystkiego, co w niego zainwestował. Dlatego chciał, by maluch poszedł z nim i tak oto znaleźli się na miejscu pobojowiska. Trzy martwe konie oraz trójka bandytów leżała martwa i nie pozostało nic innego jak zebrać wszytko, by nic się nie zmarnowało. Salazar już swoje zaczął upuszczając krew z pokonanych ludzi, więc dhampir zajął się koniami.
- Timothy zostaw tutaj skrzynkę i odsuń się. Niziołek zrobił tak jak nakazał mu długowieczny kładąc skrzynkę tuż obok niego. - No to jedziemy. Powiedział w eter i wyciągając srebrny sztylet rozpoczął proces skórowana. Naciął każdej szkapie skórę od pyska w dół dojeżdżając ostrzem aż do zadniej części. Skóra równomiernie została nacięta dzięki czemu ładnie odeszła od ciała, jednakże by w pełni zdobyć takie trofeum to dhampir naciął jeszcze skórę w okolicach kopyt, aby skóra zwierzęcia nie została porwana i miała więcej swobody, ale nim zaczął ją już ściągać to jeszcze ostrzem przejechał, po łbie zwierzaka. Teraz już na spokojnie i bardzo delikatnie starał się ściągnąć trofeum w postaci skóry z trzech szkap. Na sam koniec każdą skórę złożył i położył obok skrzynek. Następnie zabrał się za zębiska, które pozostały w paszczach w tym celu otworzył je i wbijając srebrny sztylet w dziąsła wycinał je wraz z zębami starając się robić to jak najdelikatniej, żeby które trzymał już w rękach oczyścił na miejscu chowając je do torby. Tak samo postąpił ze wszystkim szkapami, a na sam koniec Silvaster zostawił sobie krew. Tutaj nie było wielkiej filozofii, ponieważ ciężko by miał powiesić konie na drzewie. Dlatego wziął kilka butelek i podstawił je w strategicznych miejscach czyli przy tętnicach szyjnych i udowych. Dhampir najpierw zbliżył ostrze do szyi zwierzęcia nacinając ją na wysokości tętnicy. Szkarłatna ciecz powoli opuszczała ciało zapełniając flakon, który co rusz został zastępowany przez kolejną pustą butelkę, ale gdy z tętnicy szyjnej już nic nie leciało, to Silvaster podszedł do uda szkapy również zatapiając ostrze sztyletu w tętnicy. Pozostałości krwi, która nie wyleciała przez szyję zaczęła mieć ujście w innym miejscu. ÂŁowca podstawiał kolejne naczynia, które również wypełniały się krwią, więc gdy pobrał wszystko z 3 szkap schował pełne i zakorkowane butelki do skrzyneczki a skóry i zęby do swojej torby. Oczekując na powrót do miejsca postoju oraz odwiedzenia jeszcze miejsca gdzie sam walczył z bandytami.
// Ile pozyskałem?
Canis:
//Pozyskujesz:
30 zębów szkapy
7,5m2 skóry szkapy
15 litrów krwi szkapy
- Dobra, to wracamy. Jedziemy dalej... A jeszcze twoi bandyci! ciężko było? Przypilnuję wozów. - Zapytał wracajac do wozu i odkładając zapełnione przez siebie butle, stanął przy wozach.
Nawaar:
Dhampir wytarł sztylet o spodnie i schował go do pochwy i wstał ruszając się do miejsca postoju w między czasie odpowiedział na pytanie. - Nie, tak źle jak mogło się wydawać, tylko że będę mógł raczej wziąć krew jedynie z dwóch. Trzeciego staranował koń dosłownie go niszcząc, ale może i z niego coś skapnie. Skończył odpowiedź kładąc wszystko na wóz i zabierając następną skrzynkę. - Timothy zostań z Salazarem. Ja zaraz wrócę. Dodał i udał się w swoją stronę, gdzie leżała jego trójca. Bandyci leżeli ciągle w tych samych miejscach. Dhampir nie tracąc czasu podszedł najpierw do tego zmasakrowanego przekręcając go na bok, by móc lepiej dostać się do tętnicy udowej. Teraz dobył znów sztyletu rozcinając najpierw spodnie a potem wyciągając buteleczkę podstawił koło nogi podżegacza. Silvaster mając już gotowe pole do działania naciął skórę a potem główną tętnicę, z której wyleciało trochę pozostawionej krwi, nie było jej co prawda wiele, ale jak to mówią lepszy rydz niż nic, więc gdy ostatnie krople szkarłatnej cieczy zapełniły fiolkę, dhampir odrzucił truchło i schował pierwszy pojemnik do skrzyneczki. Następnie podszedł do pozostałych dwóch bandziorów, tylko czekali na szybkie rozpoczęcie operacji. Silvaster podstawił skrzynkę wyjął pojemniki na krew, które ustawił koło szyi, nadgarstków i ud. W ten sposób mógł w pełni kompleksowo pozyskać wszystkie litry krwi. Najpierw zaczął od szyi, którą naciął już brudnym sztyletem krew wyciekła momentalnie z całej arterii wypełniając każdy podstawiony flakon, gdy nic już nie kapało naciął wtedy żyły w okolicach nadgarstków z tych również wydobyła się krew, która pozostała jeszcze gdy serce nadal pracowało na samym końcu pozostawił sobie uda, z których najpierw pozbył się spodni rozcinając je aż w końcu mógł wbić sztylecik w nogę robiąc kolejne ujście dla krwi. Ostatki krwi z nogi spłynęły do fiolek, która zabarwiła się na czerwono. Silvaster z drugim człowiekiem zrobił podobnie i gdy było już po wszystkim wytarł srebrnego kła o koszulę bandziora chowając go od razu do pochwy, zakorkował butelki chowając je do skrzynki i powrócił na miejsce spotkania mówiąc.
- No i po wszystkim możemy jechać dalej. Oznajmił wszystkim to kładąc delikatnie skrzynkę wewnątrz wozu. Timothy znów znalazł się na wozie zabezpieczając tyły a Silvaster wskoczył na konia smagając go lejcami, by mogli jechać dalej.
// Ile krwi pozyskałem?
Canis:
//Pozyskałeś 15 litrów krwi ludzkiej.
Gdy Silvaster wrócił, Jaszczur również dosiadł swego rumaka imieniem Pałasz i gładząc go po grzywie dał sygnał do jazdy.
Jechaliście wiele godzin a na szlaku pustki jak nigdy. Rozmowa umilała wam podróż udeptanym szlakiem. Dojrzeliście przed sobą wiejskie zabudowania, które rozpoczynały się widokiem wieży i kilku owalnych domów ze słomianymi kopułami.
Darm
Wjeżdżając do miasta pierwsze zabudowanie w formie owalnego dużego przytydku, przywitał was szyld z napisem: "Tawerna Graal"
Nawaar:
Dhampir miło spędził resztę podróży, bo odbyła się ona bez przeszkód a jazda konno zawsze była przyjemniejsza od chodzenia wiele kilometrów. Właśnie taka jazda zeszła towarzyszą strasznie szybko rozmawiając już niemal o wszystkim. Silvaster nie zorientował się, kiedy minęło kilka następnych godzin dopóki nie dotarli do pierwszych zabudowań wsi, którą stanowiło kilka owalnych domków oraz znacznie wyróżniającej się wieży. Stanowiła ona pewnie punkt obserwacyjny, z którego można było dostrzec zbliżających się podróżników bądź wrogów. Dziecko świtu dopiero teraz się zorientowało, że towarzysze znaleźli się na włościach Salazara. - Nie zdawałem sobie sprawy, że już znajdujemy się na twoich włościach. Podróż doprawdy szybko na minęła. Powiedział uradowany, gdy wjechali już do wioski. Dhampir dostrzegając pierwszy z małych budyneczków dostrzegł napis, o nazwie "Tawerna Graal", łowca zatrzymał wóz i znów przemówił. - Proponuję kupić tutaj zapasy i powinniśmy ruszać dalej, czy masz jeszcze jakąś inną sprawę do załatwienia?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej