Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledzić zabójcę
Silion aep Mor:
Nazwa wyprawy: ÂŚledzić zabójcę.
Prowadzący wyprawę: Nicholas
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Bycie wtajemniczonym.
Uczestnicy wyprawy: Silion aep Mor
Krasnolud wyszedl ze swojego domu, zostawiajac wewnatrz swoja czarnoskora sluzaca Milve. Zatrzymal sie na chwile, by sie zastanowic.
Hmm... Pomyslmy. Gdzie jest duzo ludzi, gdzie zdobede jakies informacje? Tak! Rynek, przeciez tam sa tlumy ludzi.
Jak pomyslal tak tez uczynil, z podgrodzia ruszyl w strone rynku w dzielnicy obywatelskiej. Pomimo ostatnich dni Hemis pogoda byla wyjatkowo przyjemna. Slonce agresywnie staralo sie przebic przez całun mrozu. Krasnolud lubił takie warunki, przyjemne cieplo, mrozne powietrze i delikatny wiaterek, wspaniale. Po drodze rozmyslal o roznych rzeczach i jednoczesnie nasluchiwal, jakby cos mu sie interesujacego mialo obic o uszy.
Nicholas:
Niczego niestety nie usłyszał, a gdy dotarł na rynek, aż chciało się chwycić za włosy. Była wczesna pora, rozpoczęło się Veris - jedna z piękniejszych pór w roku. Masa osób znajdowała się obecnie na samym targu, co przyprawiło Cię o delikatny ból głowy. Ach te różnorodności kolorów.
Gdzieś w głębi dostrzegłeś jednakże szary kostium, długą tunikę i berło. Trzymający ją jegomość był w podeszłyum wieku. Z kolei po innej stronie dostrzegłeś podobną tunikę, ale człowiek który tam stał, był młody i trzymał miecz. Spoglądali na siebie wrogo.
//Są dwie drogi, każda ma inny przebieg i rozwiązanie, choć cel jest... taki sam.
Silion aep Mor:
Krasnolud dotarl na rynek, bylo tutaj pieknie zwlaszcza ze rozpoczelo sie Veris i wszyscy swietowali nowy rok. W oddali ujrzal dwie postacie, jedna z berlem, druga zas z mieczem. Hmm... Czego oni ode mnie chca. Ten staruch wyglada podejrzanie lepiej nie wchodzic mu w droge.
Po podjeciu decyzji naciagnal kaptur i ruszyl w strone mlodzienca, w gotowosci do dobycia topora. Mial jednak nadzieje ze nie bedzie to konieczne.
Mohamed Khaled:
//Złe konto :_:
Nicholas:
- Tak? - młodzieniec spojrzał na Ciebie z wyższością w oczach i drwiącym uśmiechu. - Zgubiłeś się, dzieciaku?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej