Królestwo Valfden > Ekkerund

Kopalnia [praca]

<< < (2/33) > >>

Lucjusz Vangraf:


Spacerując zauważyłeś krasnoluda z kilofem w ręce, pilnującego wejścia do jaskini. Gdy podszedłeś bliżej, usłyszałeś nawoływanie.
- Ej ty tam! Podejdź no bliżej, widzę że masz krzepę, nie chcesz może sobie dorobić? Wydobywamy tutaj rudy metali tak potrzebnych do kucia przeróżnych rzeczy. Niestety chłopaki nie dają już rady. Stawka godzinowa zaczyna się od 20 grzywien i rośnie. Jeśli przerobisz dniówkę i nie padniesz ze zmęczenia, mam na taką okazje bonus w postaci 40 grzywien. To jak, decydujesz się? Kilofy są w środku.

Zarobki:
1 godzina - 20 grzywien
2 godzina - 20 grzywien
3 godzina - 30 grzywien
4 godzina - 30 grzywien
5 godzina - 40 grzywien
6 godzina - 40 grzywien
                + 40 grzywien premii za przepracowanie 6 godzin w jednym dniu

Wymagania:
- W kopalni możesz pracować codziennie tylko i wyłącznie do 6 godzin. Co godzinę (z dopuszczalną odchyłką 10 minut) musisz napisać jak pracujesz, inaczej dostaniesz wypłatę za 1 przepracowaną godzinę. Post powinien zawierać co najmniej 3 linijki opisu własnej pracy.
- Chcąc się zatrudnić na dany dzień jesteś zobowiązany do napisania w tym temacie.
- W czasie pracy nie możesz znajdować się na zadaniach czy wyprawach. Również nie możesz przebywać w domach, zakładach czy sklepach innych graczy oraz w instytucjach takich jak np. Ratusz czy Skarbiec.
- Nie możesz pozyskiwać żadnych metali.

Silion aep Mor:
Zmeczona dotarla wraz z wozkiem do kolejnego miejsca pracy, kolejnego zloza metali.
Zaparkowala wozek, bylo dosc stromo wiec dla pewnosci podlozyla pod kola po kilka wiekszych kamieni na kazde. Gdy wozek stal stabilnie wyciagna z niego swoj kilof, pozdzierala sobie nim podczas pracy skore na raczkach lecz nie narzekala. Wiedziala bowiem ze tak musi byc, ze skora sie przyzwyczaja do pracy. Po za tym nie miala zamiaru charowac codziennie, tylko okazjonalnie, rekreacyjnie od czasu do czasu. Wziela kilof pewniej w raczki, podeszla blizej potencjalnego celu. Wziela zamach i uderzyla w zloze. Posypal sie drobny kruszony kamien. Uderzala z gory, odlupujac duze kawalki. Z prawego boku na lewy i odwrotnie. Kawalki zasypywaly podloze, od czasu do czasu zberala je i wrzucala na woz. Kazdy cios byl pewny, zdecydowany i silny. Byla widac ze wie co robi. Pracowala tak wytrwale przez kolejna godzine az zapelnila wozek po brzegi.

Silion aep Mor:
Milva kopala z zaangazowaniem, wkladajac w prace cala sile i determinacje. Nie interesowalo jej nic innego po za celem ktorym bylo zloze pierwiastkow metalicznych w formie stalej czyli metali. Cios za ciosem odlupywala kolejne brylki, dawalo jej to ogromna satysfakcje chociaz miesnie ramion ja juz bolaly nie na zarty. Postanowila zrobic sobie krotka przerwe i pozbierac te brylki ktore walaly sie po ziemi. Gdy wszystkie kawalki znalazly sie na wozku, okazalo sie ze jest juz pelny po brzegi i ze kobieta odbywa juz ostatnia godzine pracy. Postanowila odwiezc ten wegiel do "magazynu" i posprzatac po sobie o ile jest to wogole mozliwe w kopalni gdzie z ogolu jest brudno, wszak jestesmy pod ziemia. Zlapala wozek za brzegi, odsunela kamienie spod kol i pchnela go, nogami kontrolowala predkosc jazdy aby przypadkiem jej nie uciekl z calym urobkiem lub nie wypadl z torow. Dotarla do skrzyzowania, krasnolud spojrzal na urobek i kiwnal jej tylko glowa. Jechala dalej az w koncu dotarla do miejsca zrzutu. Ponownie jej oczom ukazal sie widok skrzyn zapelnionych po brzegi, lecz tym razem pod sciana byla takze nasypana gora takich brylek jak ona nakopala. Wziela z pod sciany lopate i powoli zaczela oprozniac wozek, przerzucajac jego zawartosc na ta wlasnie sterte. Po kilkunastu minutach wozek byl wyczyszczony do cna. Kobieta odlozyla lopate i zaczela wracac na powierzchnie. Wkoncu dotarla do wyjscia, wyszla, slonce oslepilo ja na kilka sekund. Spojrzala na siebie, dopiero teraz zauwazyla jak jest brudna. Zakurzona tu i tam, piasek we wlosach, pyl weglowy na koszulce i twarzy. Cala byla wybrudzona. Wygladala wrecz komicznie. Potrzebowala kapieli. Krasnolud jej nie zauwazyl. Podeszla do niego i chrzaknela.
- Ekhem... Praca skonczona. Nakopalam caly woz, wszystko jest rozladowane w magazynie, narzedzia tez odlozone. Poprosze o pieniazki i ide sie umyc! - rzekla z usmiechem.

[member=268]Devristus Morii[/member]
//Przy okazji zajrzyj do tartaku. :)

Devristus Morii:

--- Cytat: Silion aep Mor w 09 Maj 2015, 17:14:05 ---Milva kopala z zaangazowaniem, wkladajac w prace cala sile i determinacje. Nie interesowalo jej nic innego po za celem ktorym bylo zloze pierwiastkow metalicznych w formie stalej czyli metali. Cios za ciosem odlupywala kolejne brylki, dawalo jej to ogromna satysfakcje chociaz miesnie ramion ja juz bolaly nie na zarty. Postanowila zrobic sobie krotka przerwe i pozbierac te brylki ktore walaly sie po ziemi. Gdy wszystkie kawalki znalazly sie na wozku, okazalo sie ze jest juz pelny po brzegi i ze kobieta odbywa juz ostatnia godzine pracy. Postanowila odwiezc ten wegiel do "magazynu" i posprzatac po sobie o ile jest to wogole mozliwe w kopalni gdzie z ogolu jest brudno, wszak jestesmy pod ziemia. Zlapala wozek za brzegi, odsunela kamienie spod kol i pchnela go, nogami kontrolowala predkosc jazdy aby przypadkiem jej nie uciekl z calym urobkiem lub nie wypadl z torow. Dotarla do skrzyzowania, krasnolud spojrzal na urobek i kiwnal jej tylko glowa. Jechala dalej az w koncu dotarla do miejsca zrzutu. Ponownie jej oczom ukazal sie widok skrzyn zapelnionych po brzegi, lecz tym razem pod sciana byla takze nasypana gora takich brylek jak ona nakopala. Wziela z pod sciany lopate i powoli zaczela oprozniac wozek, przerzucajac jego zawartosc na ta wlasnie sterte. Po kilkunastu minutach wozek byl wyczyszczony do cna. Kobieta odlozyla lopate i zaczela wracac na powierzchnie. Wkoncu dotarla do wyjscia, wyszla, slonce oslepilo ja na kilka sekund. Spojrzala na siebie, dopiero teraz zauwazyla jak jest brudna. Zakurzona tu i tam, piasek we wlosach, pyl weglowy na koszulce i twarzy. Cala byla wybrudzona. Wygladala wrecz komicznie. Potrzebowala kapieli. Krasnolud jej nie zauwazyl. Podeszla do niego i chrzaknela.
- Ekhem... Praca skonczona. Nakopalam caly woz, wszystko jest rozladowane w magazynie, narzedzia tez odlozone. Poprosze o pieniazki i ide sie umyc! - rzekla z usmiechem.

[member=268]Devristus Morii[/member]
//Przy okazji zajrzyj do tartaku. :)

--- Koniec cytatu ---

- Oto Twoje 220 grzywien.

Nawaar:
Niziołek po należytym kilkudniowym odpoczynku postanowił odwiedzić krasnoludzkie miasto, a przechadzając się jego ulicami zwrócił uwagę na dwóch krasnoludów, którzy zwołują ludzi do pracy w tunelach przy wydobyciu bryłek różnych metali. Timothy podchodząc do dwóch jegomościów powiedział. - Wpiszcie mnie na listę a nazywam się Timothy. Kończąc wszedł do kopalni w niej panował półmrok, który co jakiś czas został rozświetlany, przez pochodnie na ścianach. Niziołek przymrużając oczy szedł powoli przyglądając się korytarzom dopóki jego małe oczka się w zupełności przyzwyczaiły i zaczął kroczyć szybciej, żwawiej w stronę składziku na kilofy. Właściwie to szedł za krasnoludami, którzy kończyli swą pracę i odnosili swoje narzędzia. Timothy dochodząc tam chwycił pierwszy lepszy kilof i ruszył w głąb tunelu wyszukując żyły z rudą metali. Stając na przeciw niej podniósł kilof do góry i zaczął nim uderzać rytmicznie i jednostajnie, by zyskać jak największe bryłki rudy. Niziołek miał trochę utrudnione zadanie, bo żyła była nieco wyżej od niego, ale on zahartowany płatnerz dawał z siebie wszytko!   

Nawaar:
Bryłki sypały się na głowę niziołka aż miło nawet wokół jego osoby ich nie brakowało, nie wspominając o kurzu, który dostawał się do jego włosów, oczu, buzi. Niziołek kilka razy zakaszlał z oczu lały się łzy a w budzi poczuł ten dziwny metaliczny posmak. Taki dziwny, ale to go nie zniechęcało, bo kiedy usłyszał jak wózek do przewożenia rudy został mu podstawiony, przez krasnoluda zaprzestał on pracy i odkładając narzędzie pracy jakim był kilof zaczął wrzucać bryłki do wagoniku w między czasie zapytał się brodacza. - Macie jakieś stanowiska dla znacznie niższych pracowników? Krasnolud spojrzał na niziołka z uśmiechem wymalowanym na twarzy mówiąc. - Mamy cosik takiego a nazywamy to stołkiem. Zaśmiał się głośno na cały tunel w skazując Timowi kierunek. - Udaj się no w tomtym kierunku, tam są podwyższenia, gdzie bydziesz mógł panocku wykorzystać swój potencjał. Timothy przyjrzał się brodaczowi analizując każde słowo i wtedy wyskoczył z prostym. - Dzięki. Niziołek dziękując mu za radę, ale nie wiedział dlaczego nabijał się ze "stołków", tak czy siak wagonik był pełny do połowy, ale do całości jeszcze wiele brakowało. Dlatego wrzucając kilof do wagonika zaczął go pacać, po szynach i docierając do odpowiedniego tunelu zdał sobie sprawę dlaczego nazywano te podwyższenia stołkami, bo wypiętrzenia idealnie nadawały się dla tych niższych górników stawiając ich twarzą w twarz z żyłą rudy. Tim, nie widząc innego wyjścia dobył kilofa następnie wskoczył na "stołek" i ponownie zaczął uderzać ostrą częścią kilofa, o żyłę rudy. Teraz szło mu znacznie łatwiej i sprawniej. Kilka konkretnych uderzeń wystarczyło, żeby duże bryłki spadały na ziemię.
   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej