Tereny Valfden > Dział Wypraw
Fałszerstwa
Mohamed Khaled:
Mohamed ucieszył się z tego, iż wyćwiczył swoje ciało na tyle, by wejscie na dach nie sprawiało mu większych trudności. Gdy zyskał taką szanse, niemal natychmiast znalazł się pod beczkami, potem na beczkach. Przygotował się do skoku w zwyż w ten sposób, by nie zwrócić żadnej uwagi. Gdy był pewny, że już nic mu nie przeszkodzi, podskoczył i chwycił się krawędzi. Coraz bliżej.
DarkModders:
Bez żadnych problemów i trudów wyszedłeś na dach. W oddali zobaczyłeś budynek ratusza. Miałeś do niego niespełna 400 metrów.
//Jest 22:15. Sypie mocno śnieg.
Mohamed Khaled:
Fakt, że do ratusza zostało mu niewiele drogi, ucieszył go. Z kolei to, iż była późna pora i śnieg sypał... sypał, rozumiecie to?! Według ogólnego kalendarza, miało się rozpocząć Veris.. A tu śnieg sypie!
Kruk spokojnie, bez pośpiechu, z wprawą ruszył po dachach, uważając żeby się nie pośliznąć. Oj, zła to była pora, zła...
//Veris się zaczęło :P
DarkModders:
//Zdarzają się anomalie nawet i w Veris ;)
Doszedłeś ostrożnie przez dachy pod budynek ratusza. Nie widziałeś za dobrze przez dość duże opady śniegu. Na dole krążyło kilku strażników. Dostrzegłeś palące się świece w jednym z pokoi ratusza. Czyżby to biuro burmistrza?
Mohamed Khaled:
Być może i było to biuro burmistrza, ale fakt iż coś w nim płonie, niezbyt go ucieszyła. Albo byli to strażnicy, którzy wedługo jaszczura ciągle strzegli kufra, albo był to sam burmistrz - który od paru godzin powinien mieć odpoczynek, a haruje po nocach.
No i ta śnieżyca, przez która niewiele widział. Dostrzegł paru strażników, co utrudni mu robotę. Cholera.
Zmrużył i przysłonił oczy by wyszukać jakiegoś zejścia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej