Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mieszkańcy Ysery
Funeris Venatio:
- Jeżeli to szanownemu panu nie przeszkadza, to wolałabym teraz.
Devristus Morii:
Proszę oto one powiedział Devristus wyliczając 50 grzywien. Słyszałem, że są problemy z wrzosowiskiem. PRawda to?
10 532 grzywien - 50 grzywien = 10 482 grzywien.
Funeris Venatio:
Karczmarka odebrała pieniądze, przysunęła bliżej klucz, nalała piwa do kufla i zerknęła na kucharza. Akurat wnosił na salę wielką tacę z dziczyzną, którą położył na ladzie. Karczmarka dała znać, żeby pierwsza porcja powędrowała tutaj, do Devristusa. Trzy pozostałe dziewki służące u Barbary szybko rozniosły pieczyste po sali dla tych, którzy je wcześniej zamówili.
- Ano prawda. Chociaż trudno określić jakie problemy. Straszy niby, czasem coś kogoś pogoni, narobią wtedy w gacie i uciekają, więc nigdy nie wiadomo co to było. Rzadko tam się chodzi, bo i nie ma po co. Myśliwych też u nas wielu nie ma, a już żadnego miejscowego, więc po kuropatwy się nie wybieramy.
Devristus Morii:
Devristus zajadał się pieczenią, która była niesamowita w smaku. Mięso soczyste, łatwo odchodziło od kości. Nie było nawet gumowate, czego spodziewał się człowiek. Był zaskoczony kunsztem kucharza.
Kuropatwy mogłyby być specjałem tego lokalu. Rozsławilibyście się na całe hrabstwo i Valfden. A od kogo to się zaczęło?
Funeris Venatio:
- Jak się uspokoi na wzgórzach, to pomyślimy - rzuciła mu zalotnie, puszczając oczko. Szybko nalała jeszcze komuś piwa, sięgając dzbanem do beczki i podając ją jakiemuś rosłemu jegomościowi z naprawdę porządnie wyglądającym mieczem przy pasie i z peleryną w jakieś herbowe wzory. Człowiek nie rozpoznał do jakiej rodziny należały, a szlacheckich rodzin z Valfden znał przecież większość.
- A zaczęło się to bodajże od młynarza, który prowadzi wiatrak przed wjazdem do wioski. Ale on szybko uciekł i od zeszłego roku urzęduje nowy. No i teraz w miarę regularnie, co jakiś tydzień mniej więcej, ktoś mówi, że znowu coś straszyło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej