Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mieszkańcy Ysery
Devristus Morii:
Brawo. Jestem z Panów tak dumny, że normalnie wyślę list do Waszego przełożonego z prośbą o premie. Rzadko można się spotkać z tak inteligentnymi strażnikami.
Funeris Venatio:
Wyraźnie pokraśniali i urośli w oczach, jakby co najmniej awansowali na setników valfdeńskich wojsk. ÂŻaden z nich nie zwrócił uwagi na nic podejrzanego, więc po prostu uprzątnęli ciało, przeszukali kieszenie i usunęli resztki wozu z drogi. ÂŻyczyli miłego dnia i wrócili na posterunek.
Devristus Morii:
Co za debile. Trzeba porozmawiać z Funerisem na temat jego straży w dystrykcie. człowiek ruszył dalej przed siebie opierając się na kosturze z czarnej rudy. Szedł tak jakiś kawałek, ale stwierdził, że opieranie sie na swojej broni spowalnia go. Także wsadził go w jego "pochwę" na plecach i swobodnie ruszył dalej. Korzystając z okazji wyjął jeden z placków jęczmiennych. W dotyku były kruche, ale czas sprawdzić ich smak.
Funeris Venatio:
A nawet smaczne były. Kruche z zewnątrz, z chrupiącą i sypiącą się wszędzie wokół okruszkami skórką, ale miękkie i odpowiednio wypieczone w środku. No placek jak placek, taki chlebek po prostu. Pożywczy, regenerujący siły i w ogóle. A droga tak szła i szła, aż wreszcie Devristus po lewej zobaczył niewielki, lecz raczej regularnie uczęszczany trakt.
Devristus Morii:
To tutaj trzeba iść. Muszę powiedzieć temu aniołowi Zartrata, żeby zainwestował w drogowskazy. W sumie ja też powinienem pomyślał Devristus i uśmiechnął się pod nosem. Zajadał się plackami jęczmiennymi i dziękował bogom, że znowu może poczuć jak pracuje jego ciało. Zanim umarł jego dawne ciało służyło jako pojemnik na duszę - zimne i umierające. Teraz czuł jego ciepło, tego jak się męczy. Było po prostu cudowanie. Adept rozejrzał się na prawo i lewo czy nic nie jechało. Nic nie jechało więc udał się w lewą odnogę traktatu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej