Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Funeris Venatio:
Studnia była ocembrowana porządnie, z dbałością, wprawą i wyczuciem. ÂŚwietna kamieniarska robota, wzmacniająca odpowiednio ściany pionowego tunelu, skąd pozyskiwano wodę dla najpewniej okolicznej farmy czy dzielnicy w mieście. Wyschnięta jednak już jakiś czas temu, chociaż raczej przed miesiącami niźli latami. Gdy Lucas rozświetlił przestrzeń wokół kulą światła zobaczył, że mniej więcej na wysokości owego źródła energii wisi jeszcze mocny sznur ze zniszczonym wiadrem.
Evening Antarii:
Wędrówka nie trwała długo nim napotkali "przejściowe problemy z dostawą światła". Na początku myślała, że Funeris zgasił swoją świetlistą kulę, gdyż było wystarczająco jasno. Lecz dał jej znak, że to nie on. To samo spotkało także Lucasa, a na końcu ją. Przestraszyła się, bo zdawała sobie sprawę z tego, że inna, potężna moc, działa w tym miejscu i jej wszystko jest podporządkowane: to co widzą, jak działają (albo nie) ich zaklęcia.
Nad jej głową znów błysnęło światło. Szkoda tylko, że nie znajdowała się u boku Funa, w otoczeniu rycerzy. Teraz wokół niej były miecze, zardzewiałe i śmierdzące, powbijane w ziemię... Było ich mnóstwo, otaczały ją z każdej strony. Dopiero po chwili zauważyła wodę. Wcześniej jej wzrok skupiał się na ociekającej po orężach krwi, ale teraz stwierdziła, że znalazła się nad podziemnym jeziorem.
To na pewno nie była rzeczywistość, ale obraz wykreowany w jej głowie przez magię. Jej źródła nie znała, ale być może niedługo pozna. Nie wiedziała też jak zachować się w takim otoczeniu. Czy gdy czegoś dotknie, wszystko zniknie?...
Pochyliła się więc nad sporą grupą mieczy wbitą obok jej stopy. Dotknęła jeden z nich sprawdzając, jak świeża jest krew.
Funeris Venatio:
Krew mogła mieć co najwyżej pół godziny. Ostrze nie było pokryte równomiernie tak jak nierównomiernie pokryte jest zbrocze, gdy wojownik wyjmuje je z martwego ciała pokonanego wroga. Sam oręż wyglądał tak, jakby przeleżał w tej posoce kilkadziesiąt lat zanim Evening go zobaczyła. Jednak wbrew jej nadziei, nic nie zniknęło. Całość wydawała się tak realna jak tylko realny może być wbity w ziemię zardzewiały miecz ociekający śmierdzącą krwią. Tak samo realny był plusk wody gdzieś daleko za nią. trudno było ocenić rozmiary jeziora, gdyż kula światła unosząca się nad głową mścicielki z Bractwa rozpraszała mroki jedynie na kilkanaście metrów. Dalej była nieprzenikniona czerń. Sięgająca kilkadziesiąt, ale może i nawet kilkaset metrów.
Evening Antarii:
Pierwsze, co od razu rzucało się w oczy to to, że miecze były o wiele starsze niż widniejąca na nich krew. Mściciel nie potrafiła tego wyjaśnić... Chyba, że jakaś istota padła ofiarą starego, zardzewiałego miecza. Ale ofiar musiało być setki, tak samo jak atakujących... Szybko odrzuciła tę teorię.
Eve zakryła sobie nos płaszczem, by nie wdychać tego nieprzyjemnego zapachu. Potem wyprostowała się, gdy jej uszu dobiegł plusk wody. Szybko obróciła się sprawdzić, co wywołało ten dźwięk. Posłała kulę światła w tamtą stronę na taką odległość, na jaką pozwalała ta umiejętność. Było to jakieś dziesięć metrów, niewiele...
-Czy ktoś tu jest?...- zawołała a jej głos rozniósł się nad mieczami i powierzchnią jeziora. Jej towarzyszy gdzieś wcięło. Nie wiedziała, czy gdzieś tu się chowają, czy przebywają w zupełnie innym miejscu. A może pojawi się jakaś zjawa?
Funeris Venatio:
Evening usłyszała dźwięk. Przeraźliwy i mrożący krew w żyłach dźwięk łamanych kości i rozrywanego ciała. Pękające ścięgna i ustępujące pod brutalną siłą mięśnie akompaniowały mrocznemu pomrukowi, który rozniósł się nad taflą jeziora. Kula światła oświetliła ciemną skrzydlatą sylwetkę, która biła swoimi upiornymi błonami, tworząc małe fale na spokojnej tafli. Demon jedną ręką pochwycił miecz trzymanego w swoich szponach wojownika, zanurzając go w jego ciele. Oblizał część ostrza i rzucił nim z piekielną siłą w stronę panny Antarii stojącej niecałe sto metrów od niego. Zardzewiały brzeszczot wbił się tuż przed prawą stopą siostry zakonnej, dodając następny element do upiornej kolekcji. Evening zauważyła teraz, co było źródłem plusku. Kawałek ludzkiego ciała opadającego do wody.
1x Demon, 100 metrów od Ciebie, unosi się nad taflą jeziora, nie atakuje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej