Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Evening Antarii:
Dostrzegła niewielki ruch, na który anioł musiał poświęcić zapewne dużo energii. Zaczął powoli się budzić i odzyskiwać przytomność. ÂŻył. Bardzo chciał coś powiedzieć, użyć więcej siły ale... był za słaby. Szarpnął tylko lewą ręką, przynajmniej dając nadzieję.
Eve czuła potworną bezsilność. Najgorsze z uczuć jakie mogą towarzyszyć człowiekowi, szczególnie gdy nie może pozwolić sobie na porażkę. Jednocześnie była też zdenerwowana, dłonie jej drżały. Wzrokiem szukała niebezpieczeństw, kolejnych wizji demonów, magicznych istot czyhających gdzieś w tutejszych ciemnościach.
-Dobra Fun, musimy cię jakoś stąd wydostać...- mruczała do siebie, chcąc zmobilizować się do jakiegoś myślenia. Oglądała te głupie kajdany, szukała sposobu jak się ich pozbyć. Na magię nie było co liczyć- tu nie ma "zasięgu". -Zraz coś wymyślimy... Chcesz się napić?- mówiła, teraz już wyraźniej, kierując słowa do niego. Przysiadła na kolanach przed nim i uniosła lekko głowę, by nie zwisała tak bezradnie. Doprawdy, Fun wyglądał jak torturowany skazaniec, czekający na wyrok śmierci. -Fun, musisz mi pomóc... Magia tu nie działa; jak wydostać cię z tych kajdan?- pytała, choć nawet nie wierzyła w to, że Funeris przemówi. Lecz miała nadzieję, że jej głos doda mu wiary i będą mieli szansę wydostać się stąd. Nie wiedziała nawet, na ile może sobie pozwolić, czy jest tu względnie bezpieczna. -Już, już... próbuję coś wymyślić...- starała się by rosnąca rozpacz w jej głosie nie była słyszalna.
Funeris Venatio:
Anioł nie odpowiedział. Jego ręce były uwięzione w kajdanach, które miały barwę przypominającą czarną rudę, lecz na pewno nie były z niej wykonane. Chyba, że była to jakoś inaczej przetopiona ruda, ponieważ połyskiwała na jakiś inny sposób. Widziany przed momentem gdzieś wcześniej. W tej dziwnej bulgoczącej sadzawce na środku pomieszczenia. W oktagramie.
Evening Antarii:
Dziewczyna łatwo się irytowała. Może nie okazywała tego często, ale tak w istocie było. Często zachowywała to tylko dla siebie.
Dobra, skup się Eve, jeszcze raz. Po prostu za bardzo skupiłaś się na Funerisie... - starała się coś wykombinować. Nie tu leżało rozwiązanie. Kajdany imitowały czarną rudę, wykonane były jednak z czegoś innego. Odeszła na chwilę od anioła, by cofnąć się do oktagramu, bo była to najdziwniejsza rzecz w całej tej sali. Umieszczona w kamiennym basenie ciecz nie miała zapachu, lecz bulgotała. Obeszła wokół cały ten dziwny kształt oglądając go dokładnie od dołu do góry, raz po raz zaglądając do środka.
Razjel:
Pytanie było krótkie i zwięzłe: - Czy zanurzyłabyś się w samą Otchłań, by go z niej wyciągnąć?
Lucas Paladin:
Lucas obejrzał się szybko za siebie. Coś za nim upadło, a rycerz nie wiedział co się stało. Od razu sięgnął po buzdygan i przygotował się na ewentualną walkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej