Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiejskie problemy
TheMo:
-Dwalin? Jet nieco niereformowalny, ale przeżyje. Słuchajcie, nie bylibyście zainteresowani współpracą z Bękartami?
Silion aep Mor:
- Jak twoj kolezka nie ruszy tylka to pojdziemy bez niego... Ale dobra, napijmy sie... - niziolek napil sie piwa. Siedzieliscie, rozmawialiscie i piliscie. Czas lecial wam szybko, zblizala sie noc. Krasnolud w tym czasie siedzial na kamieniu i wpatrywal sie w niebo.
TheMo:
Jedli, pili, gadali aż do północy...
Silion aep Mor:
- Ooo. Juz polnoc! - rzekl lekko wstawiony niziolek. - Idziemy. - niziolek wstal i ruszyl z themo do wyjscia, na zewnatrz wsadzil glowe w beczke z woda. - Teraz jestem swiezutki. Idziemy!
Poszliscie za karczme. Twym oczom ukazal sie nastepujacy widok. Dwoch niziolkow stalo z pochodniami i bankami z oliwa. Kazdy trzymal po dwie pochodnie. - To sa Nocne Pochodnie. - rzekl biorac od towarzyszy dwie pochodnie i podajac ci jedna.
TheMo:
Themo udał się za sołtysem. Nie potrzebował orzeźwienia. Nieco zdziwił go ten niecodzienny widok. Ich pochodnie dostarczały jakieś światło, więc nie musiał wytężać wzroku. A jednak robił to i starał się zrozumieć o co im chodzi. Czyżby szykował się pogrom? Czy jednak chcą szturmować kryjówkę tych zbirów, co jest głupie, gdyż z tym ogniem będą widoczni z daleka. Albo to jakiś rytuał. Wyciągnął dłoń i odebrał jedną z pochodni od sołtysa. Trzymał ja nad głową tak, że światło padało na hełm.
-Co będziemy palić?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej