Tereny Valfden > Dział Wypraw
Prawdziwe czy nie? - to się jeszcze okaże
Armin:
Maurenka popatrzyła w górę i trochę przejęła się wysokością góry. Nie miała lęku wysokości, ale też nie czuła się swobodnie. Spróbowała wspinać się na ściankę, chociaż wiedziała, że to trudne zadanie. Zaczęła pnąć się w górę, do samego szczytu.
Silion aep Mor:
Udało ci się wspiąć na szczyt który wyglądał tak.
Był to okrąg otoczony wystajacymi kamiennymi kolcami o średnicy 100 metrów.
Znajowałaś się na skałach, byłaś zafascynowana widokiem, coś kazywało ci wejść wejść do srodka przez wneke znadujaca sie trzy metry od ciebie po lewej.
// Jest godzina 20
Armin:
Armin odetchnęła świeżym, górskim powietrzem. Uśmiechnęła się sama do siebie, ponieważ w końcu dotarła na szczyt. Była bardzo uradowana w duchu. Patrzyła z niekłamaną fascynacją na kolce z kamienia. Były one ogromne, maurenka czuła się przez nie jak mała mróweczka. Czarnoskóra lekko zlewała się z nocą i ciemnym kamieniem. Nic ciekawego nie przykuło jej uwagi, oprócz jednej wnęki, które prowadziła do środka. Postanowiła tam wejść i rozejrzeć się. Wszak nie miała innego pomysłu. Skierowała się do wcześniej obranego celu i wolnym chodem weszła do wnęki.
Silion aep Mor:
Gdy tylko weszłaś do środka, twym oczom ukazał się on.
Ogromny, długi na 40 metrów, czerwony, smok. Stał na środku okręgu. Gdy tylko go zobaczyłaś wmurowało cię. Nie mogłaś się ruszyć, nie wiedziałaś czy to przez strach, czy poprostu smok tego nie chciał. Po chwili przemowił do ciebie w marantowym (ludzkim) języku.
- TAKA ODWAGA! TAKIE MALEĂSTWO! SAMOTNIE ZAPUSZCZAĂ W GĂRY? NIEROZWAÂŻNE! ALE DOBRZE ÂŻE PRZYBYÂŁAÂŚ CORKO INNOSA! - gdy smok do ciebie przemawiał, po całym twoim ciele przeszły ciarki.
Armin:
Armin stała jak słup soli. Oniemiała z wrażenia. Okazało się, że mistyczne stworzenie, smok, naprawdę żyje na górze. Stwór miał czerwoną barwę łusek i mądre spojrzenie. Jego głos przeszywał maurenkę na wskroś i dostawała przez niego dreszcze. Jego ogromne skrzydła spokojnie leżały wzdłuż jego ciała. Wielkie łapy delikatnie muskały ziemię, jakby nic nie warzyły. Ogon smoka był bardzo długi i był pokryty ostro zakończonymi łuskami. Kiedy przemówił ludzkim głosem, czarnoskóra była pod jeszcze większym wrażeniem.
- T-ty istniejesz. - wydukała Armin. Cały czas była pod wpływem szoku. Chciała powiedzieć coś więcej, ale po prostu odebrało jej mowę. Kiedy się trochę uspokoiła zaczęła nawiązywać kontakt ze smokiem.
- Witam! - dziewczyna ukłoniła się. - Nazywam się Armin i przysłał mnie tutaj starzec, który chciał zobaczyć ciebie. Pamięta on dobrze opowieść o 'Ostatnim gniewnym', kiedy to odbyła się wielka bitwa pomiędzy Innosem a Beliarem. - kiedy kobieta skończyła swoją wypowiedź odetchnęła z ulgą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej