Tereny Valfden > Dział Wypraw
Prawdziwe czy nie? - to się jeszcze okaże
Silion aep Mor:
W srodku panował półmrok, na środku paliło się miniaturowe ognisko. Stodoła nie była wielka zaledwie 15 m2 w kształcie prostokąta. Gdy weszłaś do środka usłyszałaś głos.
- Kto tam? Proszę odejdź! Nie zabijaj mnie!
Gdy podeszłaś bliżej zobaczyłaś starszego mężczyznę, miał z 70 lat, widać było że siwizna już dawno dotknęła jego głowy, ubrany był w przeciętny strój czyli koszulę i spodnie, z tym że były mocno potargane.
Wilczek podbiegł do niego i ułożył się u jego nóg by ogrzać się przy ogniu, mężczyzna spojrzał na niego beznamiętnym wzrokiem.
Armin:
- Spokojnie, nie zamierzam pana zabić. - powiedziała stanowczym, lecz spokojnym głosem maurenka. - Chciałam tylko się ogrzać i odpocząć, to wszystko. - dodała Armin patrząc na starszego mężczynę. Był siwy i wyglądał na niezbyt bogatego człowieka. ÂŚwietnie, kolejny starzec. Ja to chyba mam do nich szczęście... - Nazywam się Armin, a to jest Ares. - wskazała na wilczka, któremu było bardzo wygodnie przy ogniu.
Silion aep Mor:
- Tak więc prosze, usiądź! Bardzo ładny wilczek, skąd go wzięłaś? Co robisz w tym miejscu? Od tragedii nikt tu nie zaglądał!
Mężczyzna pogłaskał wilka po głowie. Widać było że mężczyzna bardzo się cieszył z waszej obecności.
Armin:
Armin była lekko zdziwiona entuzjazmem mężczyzny. Uśmiechnęła się i zaczęła mówić:
- Spokojnie, wszystko po kolei. - zgasiła duży zapał staruszka. - Jestem tutaj, bo doszły mnie słuchy, że kręci się tutaj niecodzienne stworzenie, na przykład takie jak smok. Zamierzam bliżej przyjrzeć się tej sprawie. - wytłumaczyła na spokojnie kobieta. - A Aresa znalazłam w lesie, chociaż można powiedzieć, że to on znalazł mnie. - po tych słowach maurenka przykucnęła przy wilczku i zaczęła go powoli głaskać. - A pan tutaj mieszka? I o jakiej tragedii pan mówi? - spytała się mężczyzny.
Silion aep Mor:
- Czyli pewnie nie wiesz ale jakis czas temu była tutaj dość duza wioska, a to stodola to wszystko co po niej zostalo. Teraz juz tutaj mieszkam lecz przed katastrofą byłem zwykłym rolnikiem z miasta Atusel, jak zwykle przywoziłem tutaj jaszczurom towary na sprzedaż, wlasnie uzgadniałem wszelkie formalnosci z tutejszym magazynierem, gdy nagle nad wioska pojawil sie wielki cien i spowił wioske w plomieniach, trwało to zaledwie sekundy, jakims dziwnym trafem ta stodola nie splonela. - mezczyzna po dlugiej wypowiedzi ponownie poglaskał wilka. - Jaki on slodki! Mowisz o smokach, o istotach ktore znać tylko z legend. Jeśli masz dosc odwagi mozesz wejsc na szczyt góry a ja w tym czasie chętnie zaopiekuje się małym.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej