Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (17/45) > >>

Lithan le Ellander:
//: Silvaster
//: Usłyszałeś wyraźne piski kretoszczurów. Ich norka znajdowała się 100 metrów przed Tobą. Oczywiście jesteś w lesie. Jest też noc. Na razie ich nie widzisz.


//: Reszta grupy.
//: Lithan zamknął oczy. Wiatr zawiał lekko, poruszył listkami leżącymi na ziemi, wiatr po chwili wrócił, przywiał listki w waszą stronę. Elf otworzył oczy
- Pół strzelenia z łuku są 2 wargi i 6 wilków.

Nawaar:
// No weź widzę w ciemnościach.

Silvaster słysząc, coraz to wyraźne piski zatrzymał się na chwilę, by móc się zaznajomić z sytuacją. Wiedział, że cel jest blisko i postanowił, że podejdzie bliżej tych pisków. Dhampir starał zbliżyć się w stronę norki jak najciszej na jakieś 50 metrów. W ten sposób chciał zachować dystans dzięki, któremu mógł oddać precyzyjny strzał, by móc uśmiercić stworzenie bezboleśnie.

Hagmar:
A Hagmar biegł i biegł.

Demetris:
-Ja się chowam za Nessą!- oznajmiła nagle długoucha, ściągając łuk z pleców i zrywając się na równe nogi. Po prostu chciała mieć obok kogoś, kto umie walczyć - w przeciwieństwie do niej. Ale nie zwlekała i żelazna strzała całkiem zgrabnie powędrowała na cięciwę. Na razie mogla tylko czekać, a jeszcze była noc, co dodatkowo utrudniało całą robotę - Demi była zupełnie bezbronna. Trzeba było zostać w mieście i uzbierać na naukę jakąś porządną, spokojną robotą... Bez towarzyszy mogła tylko uciekać. Liczyła jeszcze na pomoc Lithana. I silnego orka. Nie była sama i to ją trochę uspokajało. Ale tylko trochę.

Nessa:
Długoucha otworzyła szerzej oczy w szczerym przerażeniu. Demetris znacząco ją przeceniała. No, może w dzień z łukiem w dłoni ciężko byłoby ją podejść i zranić, ale teraz tak nie było. Zrobiła dwa ciche kroki po łuk. W tym terenie pewnie na niewiele by się zdał, a poza tym nie zdążyłaby zamienić go na inną broń. Zostawał więc miecz. W końcu mogła go wypróbować, a nie tylko samotnie nim machać podczas ćwiczeń.
Wymusiła uśmiech, by weprzeć nową towarzyszkę na duchu. Czemu akurat taki chrzest czeka ją w nocy na bogów?
- Może odejdą - powiedziała spokojnie i cicho, choć sama w to nie wierzyła. Za dużo ich było. Wyciągnęła powoli miecz i sztylet. Przez myśl przemknął jej obraz walki wardyną w takich warunkach. Taka walka nie mogłaby obejść się bez ofiar.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej