Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (16/45) > >>

Nawaar:
Silvaster musiał odejść znacznie dalej od obozu, ale robiąc to starał wykorzystywać wszystkie swoje zmysły. Dlatego taka pora dla niego była idealna, by sobie zapolować dla dobra zgromadzenia. Idąc sobie dalej nasłuchiwał odgłosów natury dopóki................

Lithan le Ellander:
//: Silvaster
//: Usłyszałeś gdzieś w oddali popiskiwania kretoszczurów.


//: Reszta grupy
//: Usłyszeliście ryk i jakoby wycie.

Nawaar:
Do wyczulonych uszu dhampira dotarły pierwsze odgłosy natury, a były to ciche piski. Silvaster idąc dalej w tym samym kierunku starał wsłuchać się bardziej i dzięki temu piski nasilały się coraz bardziej. W ten sposób mógł stwierdzić, że natrafił na stadko kretoszczurów. Dziecko świtu nie wiele myśląc przygotował się ściągając łuk i dobywając jedną żelazną strzałę z kołczana, po czym pobiegł szybciej w kierunku kretoszczurów.

Nessa:
Nessa kompletnie nie wiedziała, co się z nią działo. Może zwyczajnie brakowało jej babskich pogaduszek i to dlatego nie zareagowała i nie poszła pomóc Silvie. Gdyby nie ciekawa rozmowa, to pierwsza z łukiem by tam stała! Miała nawet miksturę, która pozwalała widzieć jej w ciemności.
- Zdziwiłabyś się. Mężczyźni bywają też okropnymi plotkarzami, ale żaden ci się do tego nie przyzna!
Uśmiechnęła się do towarzyszki. W końcu ktoś, kto rozróżnia spódnicę od sukienki, a łuk długi od refleksyjnego. Zwróciła przecież uwagę na broń, którą dziewczyna miała przy sobie. Logiczny wybór. Z racji rasy ma do posługiwania się łukiem naturalny talent, więc ani się Nessa obejrzy, a Demi będzie mistrzem łuku. A póki będą stały po tej samej stronie, póty Tinuviel może jej tylko pomagać. Zajęła się ogniskiem, a potem kontynuowała rozmowę.
- Ojej - przed tym mało wymyślnym komentarzem uśmiech zszedł z twarzy długouchej. - To już będzie ponad 10 lat! Nie wiem nawet, kiedy to minęło... - i tutaj początek wywodu Nessy zagłuszył ryk. Elfka poderwała się szybko i rzuciła w kierunku swojej broni. Już po chwili miecz gotowy był do wyciągnięcia, a prawa ręka spoczywała w miejscu, gdzie Tinuviel miała srebrny sztylet. Zerknęła na Lithana.

Kenshin:
Ork jak z automatu poderwał się gdy usłyszał ryk. Teraz zapomniał o wszystkim, tylko rozglądał się skąd mógł pochodzić ów hałas. W głowie natomiast zaczął sobie przypominać proste zaklęcia z magii wody, których nauczył się dawno w pakcie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej