Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Hagmar:
Na wschód. Rzucił w myślach i zebrawszy się w sobie ruszył w bardzo długą drogę za sokołem.
Progan:
Progan podwinął szybkimi ruchami rękawy, złapał za krzesiwo i zwitek suszonej trawy które zawsze nosił, rzecz jasna w dwóch osobnych kieszeniach i kilkoma uderzeniami coś tam wykrzesał. Podmuchał, dołożył trawy, podmuchał, przyłożył patyczkami, potem większym drewnem. Ognisko, chociaż nie było największe dawało światło, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Obiadowali jeszcze w konkordacie, dlatego też Progan głodny jeszcze nie był, zresztą jadał skromnie i wtedy kiedy było go na to stać
- Ktoś jest głodny? - zapytał jednakże swoje siostry i swoich braci.
//:Hagmar
Sokół prowadzi Cię, jednakże zaczyna się ściemniać.
Nawaar:
Progan zabrał się za rozpalanie ogniska nie trwało to długo, gdyż po kilku uderzeniach krzesiwa zwitek suchej trawy zajął się ogniem, a po nim sterta suchych patyków. Czerwone światło rozświetliło okolicę dając towarzyszą szersze pole widzenia, a ciepło wydobywające się z paleniska nalegało aby podejść bliżej. Dhampir za namową płomieni zbliżył się do okręgu siadając tam gdzie dym nie leciał mu na twarz, nie chciał uszkodzić w ten sposób swoich oczu ani zalać ich łzami. Mogło to przyczynić się do zaburzenia jego doskonałej percepcji na to, po prostu sobie nie mógł pozwolić. Silvaster znalazłszy odpowiednie miejsce wyciągnął w stronę ogniska swoje ręce, by je ogrzać. W tym czasie wysłuchał propozycji Progana o lekkim podwieczorku, więc skuszony propozycją nie odmówił. - Z chęcią, Proganie coś zjem. Powiedział niewzruszony.
Kenshin:
Kenshin również zbliżył się do ogniska i jako, że był wielkiej postury to i żołądek miał znacznie większy od pozostałych, więc również przystał na propozycję człowieka. - Ja też z chęcią coś zjem, przed sem.
Demetris:
-Kiedyś były do pasa. Ale potem zaczęły mi doskwierać. Wiesz, chyba natura buntowniczki się we mnie obudziła i jakoś trzeba było to pokazać- uśmiechnęła się łapiąc się za jakiś warkoczyk z wplecionym piórkiem. -Tak jest o niebo wygodniej! Mówię ci. A co do zadania... Nie zawsze trzeba dobrze walczyć, by móc służyć Ventepi- także się zaśmiała. Była na to doskonałym przykładem. -Z mężczyznami to się akurat nie da plotkować, wcale! Albo ich to nie interesuje, albo wolą konkrety- wzruszyła ramionami. -Babskie pogaduszki mało co ich interesują. I w sumie dobrze, że się pierdołami nie zajmują, tylko nazbierają chrustu, rozpalą ognisko - spojrzała wesoło na Silvastera i Progana- Gdyby oni w tym czasie plotkowali, my byśmy marzły. - a wieść o małej przekąsce dodatkowo ją ucieszyła. -Długo już jesteś na Valfedn? Widać, że dobrze czujesz się w tutejszych lasach... To zwykła natura elfa czy doświadczenie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej