Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (13/45) > >>

Nessa:
Długoucha nie chciała przeszkadzać Silvie. Miał on o wiele większe predyspozycje do szukania drewna po ciemnym lesie niż ona. Zlękła się trochę, że nie była przygotowana do zbyt dalekich podróży. Przywykła przez ostatnie lata do spania w lesie bez żadnego ekwipunku, a nawet odzwyczaiła się od grubej pierzyny i miękkiego łóżka.
- Pomogę - uśmiechnęła się do Progana po odłożeniu broni na bok. Wcześniej jednak upewniła się, że nie znajdują się na starym trakcie. Już kiedyś przez jej nieuwagę pewna zacna kompania miała nieprzyjemności.
I tak zaczęła przygotowywać miejsce pod ognisko.

Kenshin:
Ork poruszając się po lesie od czasu do czasu sapnął sobie. ÂŁażenie, po lesie będąc najwyższym i najcięższym zarazem mogło przysporzyć mu kilka problemów. Kenshin swoją posturą zahaczał o gałęzie i inne rzeczy, mimo że należał do wytrzymałych ludów to też ogarnęło go zmęczenie. Wiedząc, że pora była na przyszykowanie nocnego obozu odsapnął opierając się o drzewo, by po kilku sekundach usiąść na gołej ziemi. Wiedział, że dhampir poradzi sobie z tym zadaniem nader dobrze, więc czekał do jego powrotu.

Nawaar:
Silva odchodząc trochę w bok znalazł dzięki wyczulonym zmysłom całkiem suchy i w dodatku miły chrust, który nadawał się do na ognisko w sam raz. Dhampir szybko go pozbierał narzucając go sobie na ręce, ale jak to bywa kilka patyków pękło oddając ten dźwięk na cały las. Dla pewności rozejrzał się dookoła czy aby nic nie zamierza go zaatakować znienacka, ale jedynie odpowiedziała mu głucha cisza i pustka. Widząc taką sytuację nie widział innego wyjścia jak udanie się do miejsca obozowiska gdzie już pewno przygotowano miejsce na palenisko. Dziecko świtu zmierzało teraz ku obozowi, który nie był oddalony aż tak bardzo, więc po minucie lub dwóch doszedł do miejsca gdzie okrąg został zrobiony, przez Progana i Nesse. - Wróciłem. Oznajmił radośnie choć pewnie i tak słyszeli jego kroki zmierzające w ich stronę. Podchodząc bliżej ładnie ułożonego okręgu z kamieni położył suche patyki w jego środku. Teraz pozostało rozpalić ognisko i poczuć ciepło bijące z niego. Dhampir natomiast odsunął się od koła i usiadł parę metrów dalej przysłuchując się głuszy albowiem był pewien, że Progan znalazł odpowiednie krzesiwo do rozniecenia ognia.

Demetris:
Demi nie bała się ciemności. Lubiła wtedy nasłuchiwać świerszczy, pohukiwania sów i szumu wiatru. Teraz nie towarzyszyły im świerszcze, a przez gałęzie mogła dostrzec tylko nieliczne jasne punkty na ciemnym niebie. Za to wiatr nieustannie szumiał - i uspokajał, albo napawał strachem. Znalazła sobie wygodne miejsce. Rude włosy odgarnęła za szpiczaste uszy. Rozejrzała się po oświetlonych twarzach swych towarzyszy.
-Nesso, jak poszło ci zadanie szkoleniowe?- spytała, żeby przerwać tą ciszę. Choć była przyjemna, trzeba przyznać. -Minęłyśmy się na rynku.

Nessa:
- Twoje włosy ciężko przeoczyć - Nessa uśmiechnęła się przyjaźnie. Różne rzeczy mówiono o rudych, ale długoucha nie zauważyła, by było w nich coś z prawdy. - Moje zadanie trwało wyjątkowo krótko. Podejrzanie wręcz - zerknęła na Progana, jakby on miał coś z tym wspólnego. - Właściwie to była jedna rozmowa, która miała sprawdzić moją naturę - Tinuviel sądziła, że sprawdzone będą bardziej jej umiejętności bojowe. Miło i niemiło ją to zaskoczyło. W idealny sposób jej zadanie pokazywało priorytety organizacji. Chociaż może uznano, że jej umiejętności nei trzeba sprawdzać?
- A jak twoje? Tutaj strasznie mało plotkują i o niczym nie wiem! - zaśmiała się cicho.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej