Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Progan:
- Jednakże nie ja decyduję o tym, kto będzie nam przewodził, lecz nasza Pani. To ona wybierze godnego następcę. Poza tym, to ścieżka pustelnicza, a ja chcę aby moje słowa docierały do ludzi. Muszę więc między nimi przebywać. Prędzej czy później i tak zostaniesz jednym z hierofantów. To tytuł przysługujący każdemu po ukończeniu szkolenia. Widzę jednak w Tobie ducha naszej Pani, wiem, żeś już gotów, by zasiadać pomiędzy innymi hierofantami, mną, Lithanem, Myszoworem. Przyjdzie czas, że ponowię tą propozycję, liczę, że wtenczas się zgodzisz - powiedział przyjaźnie Progan i milczał przez jakiś czas.
Kenshin:
- Zobaczymy, co czas przyniesie przyjacielu. Uśmiechnął się przyjaźnie i dalej również szedł w milczeniu rozważając nad tym, co usłyszał.
Lithan le Ellander:
Słońce pochyliło się już na zachodzie, świeciło w plecy, nie oślepiało. Przedzierało się przez jesienny las.
- Idziemy szybciej niż się spodziewałem - rzekł z zadowoleniem Lithan
Nawaar:
Dhampira słoneczko miło grzało w plecki lubił taką pogodę, bo nie musiał jeszcze marznąć i poszukiwać ciepłych ubrań, ale żałował oddanie pancerza ze skóry wilczej do sklepu w takich momentach byłby nieoceniony. Niestety Silvaster nie mógł cofnąć czasu, lecz nie zamartwiał się tym teraz gdyż towarzysze wkroczyli do późnego jesiennego lasu. Dziecko świtu stawiając swoje korki na leżących liściach starało się wydawać jak najmniej hałasu, ale nie udawało mu się w pełni stłumić dźwięki szelestu w takim stanie pewnie każdemu byłoby trudno to zrobić. Słysząc jednak słowa Litana odpowiedział. - Przyświeca nam ważny cel i widać, że każdy z nas się stara. Musimy zdążyć, przed nastaniem hemis inaczej cała wyprawa spełznie na niczym, a my wylądujemy z ręką w nocniku o wiele większym niż nam się z początku wydawało.
Kenshin:
Ork milczał cały czas zastanawiając się czy jest godzien, by stać się Hierofantem gdy dotarli do lasu. Kenshin przyglądał się wszystkiemu, co powoli miało zapaść w sen zimowy. Wszędzie panował spokój i nie zdawało się, że usłyszy jakieś zwierzęce odgłosy, co oznaczać mogło, że zwierzęta zaczynały chować się przed nastaniem hemis. Pasterz stworzenia krocząc przez zostawiał na liściach wyraźne ślady a pod jego stopami całe liście aż pękały, bo w końcu był znacznie cięższy od elfów i innych ludów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej