Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Kenshin:
Ork spojrzał i wywalił oczy, jakby zobaczył na ziemi tysiąc grzywien. - Proganie znamy się długo, ale jakoś nie widzę siebie zastępując twoją osobę na stanowisku Hierofanta, nie zrozum mnie źle ja nie lubię władzy. Obecnie pełnię funkcję Pasterza stworzenia i ona mi w zupełności wystarczy do mojej śmierci. Proponuję wybrać kogoś zupełnie innego, ale sam nie wiem kogo wytypować.............. Może, Lithan chciałby się zgodzić? Bardziej mi pasuje na pełnienie tej rangi niż ja. Ty natomiast pasujesz mi najbardziej na, Pana puszczy i kniei, bo swoją mową napawasz ludzi optymizmem i chęcią do dokonania rzeczy wielkich. Takich właśnie ludzi nam teraz potrzeba w tych niepewnych czasach. Stwierdził mówiąc prawdę, w którą sam wierzył.
Nawaar:
Dhampir podążał dalej za towarzyszami szedł raczej z przodu obok, Lithana. Słysząc słowo naszego głównego przeciwnika, można było zobaczyć na twarzy mały uśmieszek, który właściwie skrywał smutek i strach typowy objaw ludzki. - Wtedy, tylko ty byłeś w stanie zrozumieć ten dialekt. Dla mnie to brzmiało jak straszna groźba, której nie byłbym w stanie pojąć, a potem ten przeraźliwy krzyk....... Tego nie da się zapomnieć. Pokręcił parę razy głową, jakby chciał wyrzucić te wspomnienia ze swojej głowy. Oby, Pani Jeziora nam pomogła. Sekunda rozważeń i wtedy spojrzał w ciemne niebo. - Lithanie masz rację dla naszego dobra lepiej nie wymawiaj tej czarnej mowy, może to sprowadzić na nas więcej nieszczęść. Powiedział i szedł dalej.
Lithan le Ellander:
- Tak, Daba, tyle usłyszeliśmy i przeczytaliśmy podczas pobytu w Głębi. - powiedział Lithan i zamilknął na chwilę.
- Właśnie ta wyprawa ma dać nam wiedzę o tym, czy znajdziemy tutaj swoich sojuszników, czy nie.
[hide group=67]Nessa, do Iska to ja wolę teraz o wsparcie nie chodzić :D Taki mamy klimat :([/hide]
Demetris:
Dhampir nie na żarty wystraszył niedoświadczoną elfkę. -Więc możemy liczyć tylko na siebie? Znaczy, sam Konkordat musi się z tym zmierzyć? Cokolwiek jest ta Daba, z waszych opisów wygląda na coś groźnego... Nie umiem sobie nawet tego wyobrazić...- przyznała ciszej.
Nawaar:
- Niestety tak Demi. Dlatego właśnie idziemy do, Pani Jeziora tak jak wspomniał wcześniej najstarszy ze znanych mi elfów. Wtedy nam pomogła i to z własnej nieprzymuszonej woli, więc myślę, że jak tym razem poprosimy ją o pomoc to również ona nas wesprze i nie będziemy zdani, tylko na siebie. Mówiąc szedł cały czas do przodu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej