Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Demetris:
Natomiast Demetris spuściła tylko głowę i niedbale kopała kamyki które napotkała po drodze. Chciała się przydać jej towarzyszom, ale z jej "umiejętnościami" było to co najmniej trudne.
-Silvaster, o czym mówisz?- aż drgnęła na słowa "przeciwnik tego formatu". -Z kim będziemy walczyć?...
Nawaar:
Dhampir patrzył się przed siebie odpowiadając do rudowłosej, a to z tego powodu, że nie chciał wpaść na jakieś drzewo albo zwierzęce odchody. - Mówię o naszej czyli Lithana i mojej walce z tą dziwną kreaturą, które zwykłe słowa nie są w stanie opisać. Tą istotę trzeba zobaczyć na własne oczy i nawet wtedy będzie ona trudna do opisania. Sądzę również, że bez waszej pomocy się nie obędzie. Dlatego powinniście się również odpowiednio przygotować. Silvaster nie wiedział wiele o kreaturze, więc nie mógł za bardzo nakreślić jej wyglądu niż z tego, co zostało powiedziane wcześniej. Swoją drogą miał nadzieję, że nie wystraszył dziewczyny swoimi słowami. Teraz powiedział coś więcej o samym wymiarze. - Uwierz mi na słowo to, że to co tam doświadczyliśmy w innym wymiarze nikt z was nie chciałby tego poczuć na własnej skórze. Jeszcze nigdy takiego bólu nie doświadczyłem jak tam a w moim życiu już wiele zdążyło się wydarzyć. Tutaj pojawiła się nutka tajemniczości związana z tamtejszymi przeżyciami. Silvaster oczywiście pominął imię głównego przeciwnika konkordatu z jednego ważnego powodu albowiem miał wielkie nieprzyjemności z nim związanych, więc wolał żeby ono padło ze słów Lithana bądź Progana.
Progan:
Progan kroczył z tyłu podpierając się na swoim pasterskim kiju. Nie dla samego wyglądu, ale z przyczyn zdrowotnych. Jesień znowu odezwała się w ludzkim ciele bólem w krzyżu i wykręcała stawy w palcach. Uśmiechał się, chociaż wiedział, że wędrówka w tej porze roku nie będzie dla niego zbytnio przyjemna. Pomimo tego przyświecał mu cel, a nadzieję pokładał w modlitwach do Ventepi. Zrównał się z orkiem
- Przyjacielu - powiedział do Kenshina, wszak byli w konkordacie najdłużej - Rozważam zgłoszenie Ciebie do tytuły Hierofanta, kiedy tylko osiągniesz tytuł Alfy stada. Kiedy to może nastąpić?
Lithan le Ellander:
- Cóż... - rzekł Elf dziarsko prowadząc grupę naprzód - Może rzeczywiście zbyt pochopnie postąpiliśmy... Ale chociaż wiemy o co pytać. W naszej... grze, pojawił się nowy gracz. Zwie się Daba, nie ukazał się jeszcze sam, jednakże w jego imieniu działa całkiem niebezpieczny byt. Nie wnioskuję tego z samego jego dość koszmarnego wyglądu, ale z dialektu jakiego używał. To zła mowa, język, którym tutaj nie przemówię...
Nessa:
- Daba? - Nessa nie mogła się powstrzymać i zaczęła sobie rymować, by załagodzić sytuację. Strach jest mniejszy, gdy bać należy się Baby ÂŻaby. W dodatku elfka nie była z tych, co bali się wymawiać imienia przeciwnika. Czasami jej to nawet pomagało. Osobnym słowom nie towarzyszyły żadne uczucia. Dopiero wizerunek, obraz postaci takowych przysparzał. - Czy Konkordat ma jakieś wsparcie? Wiem, że królestwo ma teraz wielu wrogów, ale zagrożeni jesteśmy wszyscy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej