Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Lithan le Ellander:
- Spokojnie - rzekł głosem niezmąconym żadną nutą przestrachu Lithan. To było dla niego wyzwanie, kolejne, jedno z tym, które przychodzi, zostaje pokonane i odchodzi w niepamięć. Przeżył w życiu niejedno.
- To dla nas wszystkich coś nowego, dlatego ruszamy do Pani Jeziora. Mam nadzieję.... Cóż, między nami nie zawsze było dobrze. Stare dzieje. Ruszamy?
Nessa:
Długoucha zgrabnie udała delikatne zaskoczenie na wieść, że Lithan nie ma najlepszych relacji z Panią Jeziora. Właściwie tylko wiekowy elf mógł się domyślić, że oczy Nessy nie otworzyły się szeroko mimowolnie. Szybko zamaskowała je delikatnym i niepewnym uśmiechem, w pełni szczerym jednak.
- Również z miłą chęcią pomogę. Jeden za wszystkich...
Lithan le Ellander:
- Chodźmy więc - powiedział efl. Wziął swoje berło, zakręcił nim dwa razy w palcach a trzon wydłużył się i stał się całkiem przyzwoitym metalowym kosturem. Podpierając się na nim, chyba tylko dla samego wyglądu czarodzieja (wszak nie był schorowany) Lithan raźnie, jak to Elf, niczym wiatr w lesie zaczął pieszą wędrówkę traktem prowadzącym na wschód.
Nawaar:
Dhgampir wsłuchując się w słowa, Nessy zdał sobie sprawę, że przeznaczenie na niego czeka. Tym przeznaczeniem był twór wysłany z innego wymiaru w celu zabicia dwóch intruzów, czyli Lithana i Silvastera właśnie. Jednak nie spodziewał się, że ono dopadnie go tak szybko i nawet nie zdawał sobie sprawy jak słabo przygotował się na walkę z tym paskudnym tworem. Na szczęście, po swojej stronie miał elfiego czarodzieja, który potrafi nie jedno i całą brygadę towarzyszy mniej lub bardziej wyszkolonych. Dlatego też przestawał czuć strach i miał ochotę ruszać. Zwłaszcza teraz, gdy Lithan wskazał kierunek dhampir ruszył za nim mówiąc do wszystkich. - Czeka nas randka z przeznaczeniem, co nie Lithan? Jeszcze nigdy nie walczyłem z przeciwnikiem tego formatu, ale mogę zapewnić, że łatwo się nie poddam. W sumie mój strach zmienił się w ekscytację i nie mogę się doczekać spotkania z nim. Silvaster nie wiedząc czemu znacznie się rozluźnił, może już zaakceptował wyrok na siebie i mógł spokojnie kroczyć dalej ku przyszłości.
Kenshin:
Ork ruszył za resztą. W milczeniu zastanawiał się, co może ich spotkać na dalszej drodze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej