Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (7/45) > >>

Nawaar:
Silvaster zwrócił uwagę na nerwowo stepującą długouchą, po jej zachowaniu stwierdził, że musiało spotkać ją coś niebywałego a zarazem przerażającego. Wtedy gdy, Nessa powiedziała "Coś" zastanowił się chwilę. Coś......... Chyba nie mówi ooooo Dhampir połknął ślinę i również poczuł dziwne uczucie, które w swoim ciele. Na chwilę pobladł bardziej niż zwykle, jakby miał przed sobą samą śmierć, która chętnie zabrałby go do samych czeluści piekieł, po tych wyobrażeniu zapytał nerwowo elfkę o szczegóły tego, co widziała. - Nie....... Mów mi, że widziałaś go......... Dużą czarną postać z pazurami dłuższymi od nas i spiczastymi włosami? Dhampir rozejrzał się w koło czy aby ta postać, nie czai się za jakimś drzewem, by mówić dalej. - Cholera! Zaklął głośno albowiem wiedział, że będą musieli się pospieszyć. - Skoro to prawda to znaczy, że wróg wykonał swój ruch i czai się na nas. Musimy się pospieszyć, bo jak widać czas działa na naszą niekorzyść i z każdą chwilą jesteśmy bliżej porażki. Starał się mówić rozsądnie, po mimo zdenerwowania a resztę rzeczy o szacunku pominął, bo sam był tutaj jeszcze zbyt krótko, by go nabyć.

Progan:
Proagn wysłuchał słów Nessy zaraz potem jej powiedział
- Twory Plagi są cały czas żywe, jednakże toczy je choroba, skażenie. Niektóre zwierzęta umierają same, wyniszczone chorobą. Inne... ich organizmy przyswajają chorobę czyniąc je potężniejszymi, bardzie agresywnymi lub budując zupełnie nowe organizmy. Jako, że żyją... Można je zabić. Chociaż żaden znany nam materiał nie ma w tej walce pierwszeństwa, czyli nie tak jak w przypadku wampirów srebro... - rzekł i chwile odpoczął przed zadaniem pytania
- Jakie... coś.. widziałaś, Nesso? Mów nam po imieniu - zapytał i polecił jej. Wybuch Silvastera był jakoby usprawiedliwiony
- Silvasterze, spokojnie. Nie tylko idziemy do Pani Jeziora podziękować, ale i zapytać o to, jak się bronić. Tamten byt wysłał za wami łowcę. Nie wiemy co widziała Nessa, dajemy jej powiedzieć.

Nessa:
Na pytanie Silvy elfka niepewnie skinęła. Nie potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji. Wydawała się jej ona zbyt abstrakcyjna i odległa. Z niepokojem zerknęła na mężczyzn, do którym dhampir zwrócił się potem. O czym oni wszyscy pletli?
- Widziałam najpewniej to, o czym mówi Silvaster. - Teraz wzrok Tinuviel zaczął biegać po zebranych. Czuła się nawet przez chwilę winna, jakby to ona sprowadziła Plagę. A przecież tak na bogów nie było! Ona tylko trafiła w złym momencie w złe miejsce. - Nie potrafię tego nazwać. Poza paraliżującym strachem i śmiercią roślinności mało pamiętam. Wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego. Jednak Coś - inaczej elfka nie potrafiła nazwać spotkanego... potwora? - zignorowało mnie zupełnie i pewnie tylko dlatego tu wciąż stoję.

Lithan le Ellander:
- Bo to coś... Ma dopaść nas. Mnie i Silvastera - powiedział zimno Lithan i zacisnął zęby. Dawno już nie używał zakazanych, potężnych czarów. Teraz zbliżała się chyba ta chwila.

Demetris:
Demetris milczała. I wcale w jej głowie nie kłębiło się miliony pytań. Wręcz przeciwnie. Opanowała ją dziwna pustka, co rzadko się zdarzało. Było to właśnie takie uczucie, jakie doświadcza się podczas sprawdzianu w szkole. Nieważne ile się uczyłeś - nagle wszystko zapominasz.
Ale Demetris właśnie teraz się uczyła. Ze słów swych towarzyszy poznawała ostatnie wydarzenia dotyczące konkordatu i jej członków. Plaga? Jakieś zło atakujące niewinne stworzenia, zabijające albo wręcz przeciwnie - wzmacniające ich siłę. Do czynienia z magią nigdy nie miała. Bała się rzeczy, których do końca nie rozumiała.
A potem opowieść Progana o innych wymiarach i jaźniach... To kompletnie zbiło ją z tropu. Dlatego właśnie nie chciała się odzywać - żeby nie popełnić jakiejś głupiej gafy. Nie miała "zielonego" pojęcia o co chodzi. Włożyła ręce do kieszeni spodni i przysłuchiwała się starając się jak na najwięcej zapamiętać. I tyle. Właśnie to musiała teraz zrobić - zrozumieć wszystko co ostatnio spotkało wyznawców Ventepi.
Następnie "zapowiedź klęski, samotności i beznadziei". W naszym świecie pojawiły się stworzenia których wcale nie powinno tu być. Ogarnęło ją złe przeczucie i poczuła dreszcz na plecach.
I jeszcze to "Coś". Ten wyraz mówił Demetris jeszcze mniej niż pozostałym. Westchnęła ze zrezygnowaniem.
-Ekhem... Przepraszam, ale przyznam się, że niewiele wiem o innych wymiarach, o Pani Jeziora, o "tym czymś", o pladze słyszę dopiero teraz... Lecz jeśli któremuś z was coś zagraża, to postaram się pomóc...- tak, "postaram się" było dobrym zwrotem. Długoucha nie mogła bowiem służyć walką (znała ledwie podstawy walki łukiem), nie zapamiętała jeszcze kto jest kto, a już miała wyruszać w niebezpieczną podróż. Jednak z całych swoich sił wiedziała, że zrobi wszystko, by pomóc i jakoś się przysłużyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej