Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Nawaar:
Dhampir po zawieszeniu głowy i nagłym posmutnieniu, Progana domyślił się gdzie mają się udać. Mieli iść tam skąd mogli dowiedzieć się skąd wziął się Dhabah i, po co przysyła tutaj swoje sługi. Jednak, by tego się dowiedzieć towarzyszę muszą przejść pewnie kawał drogi wszak do Pani Jeziora, która uratowała jego i elfa życie podczas wędrówki, po innym wymiarze. Dlatego wypadałoby podziękować za ocalenie, a przy okazji dowiedzieć się czegoś o nowym zagrożenie, ale pewnie każdy wiedział, że do jeziora blisko być nie mogło. - Domyśliłem się Proganie gdzie się udajemy. Trzeba będzie podziękować naszej wybawicielce za ocalenie nas od tamtego koszmaru. Ostatnie słowa, Silvy zabrzmiały poważnie, bo do śmiechu mu teraz nie było. Misja okazała się poważniejsza niż mógłby przypuszczać.
Nessa:
- Panowie - Nessa zwróciła się do mężczyzn, którzy wydawali się wyjątkowo tajemniczy - jakaś wyprawa się szykuje? - Tyle wywnioskowała ze słów Lithana i Silvy. Hierofant był wyjątkowo tajemniczy. A nie przypominała sobie, by została zaproszona na jakieś spotkanie i podświadomie się tam znalazła. Liczyła, że jej pytanie nie zostanie odebrane jako zbytnia ciekawość lub nachalność. Tego w końcu nie chciała, wciąż zerkając na wiekowego elfa. Kim on jest na bogów?
Progan:
- Posłuchajcie.... - jął mówić Progan i opowiedział o tym, jak to Lithan le Ellander, Progan oraz Kenshin przybyli do miejsca napełnionego magia jakim jest Kamień Scalenia aby awansować Progana na Alfę konkordatu. Awansu na Alfę udziela jeden jednorożców - Virellexo. Jednorożec przybył do naszego świata wykorzystując swą tajemną magię. Po rozmowie z Proganem uznał jego dzieło za godne tytułu Alfy. W tym czasie Silvaster, który był w podróży na północ natknął się na bandę dziwnych stworzeń. Ruszył za nimi, doprowadziły go one do polany, na której znajdował się Lithan le Ellander, Progan, Kenshin i jednorożec Virellexo. Dziwne stworzenia otoczyły polanę i jęły chichotać, szczękać zębami - istny koszmar. Jednorożec przyzwał swą moc i przepędził czystą energią dziwne stwory. Wyjawił potem, że nie powinno ich być w spokojnym świecie - ich przybycie oznacza zapowiedź klęski, samotności i beznadziei. Udał się do swego wymiaru. Lithan będąc zaintrygowany dziwnymi stworami wysłał Progana, Kenshina i Silvasta w góry, gdzie w pewnej jaskini siedzibę miała jego znajoma. Podczas podróży drużyna stykała się co chwilę z wytworami Plagi. Pokonała je, chociaż zauważony humanoidalny stwór będący jakoby władcą wypaczonego dzika uciekł. Po dotarciu do jaskini bohaterowie odkryli, że w środku uwięziona jest Meduza. Przed śmiercią uratowało ich tylko to, że przybywali od Lithana. Meduza rzuciła blade światło na to kim są spotkane stworzenia - Ponuraki. Po powrocie na polane okazało się, że Lithan przyniósł ze swojej siedziby palantir - rzadki artefakt umożliwiający komunikację na wielkie odległości poprzez wniknięcie jaźnią do łączącego inne palaniry wymiaru - świata będącego groteskowym odbiciem naszego świata. Razem z Silvasterem przenieśli tam swoje jaźnie, ponieważ Lithan chciał znaleźć tam odpowiedzi na pytanie 'co sprawiło, że Ponuraki pojawiły się tutaj?'. W dziwnym wymiarze długo błądzili zanim znaleźli odpowiedź. Ponuraki oblegały świątynie, w której mroczny byt wzywał ciemne siły do oddania się pod władzę jego pana. Wymawiał też jego imię - Daba. Mroczny byt chciał zniszczyć jaźnie Lithana i Silvastera, jednakże nagle pojawił się anty-byt. Jaśniejący i dobry duch, należący do Pani Jeziora, która dała czas na ucieczkę. Udało się, Lithan i Silvaster z bagażem doświadczeń i wiedzy powrócili, jednakże w ślad za bohaterami został wysłany łowca.
- Ekhem... - odkaszlnął po opowieści.
Nawaar:
Silvaster cały czas kiwał głową za każdym razem, gdy Progan przemówił. W sumie nie miał nic więcej do dodania, poza kilkoma słowami. - Dokładnie tak było. Nigdy tego nie zapomnę. Lekko się poruszył, jakby jego ciało ogarnęło lodowaty chłód, ale jeszcze nie skończył i wychodząc z tego dziwnego transu powiedział coś jeszcze. - Teraz idziemy podziękować, Pani Jeziora za uratowanie nas oraz naświetlenie tej, jakże niecodziennej sytuacji. Liczymy na to, że na pomoże w walce albo da jakieś wskazówki, które umożliwiły by nam zwycięstwo w tej obecnie nie równej walce. Dhampir też na swój sposób starał się określić sytuację.
Nessa:
Natomiast długoucha miała pytanie do praktycznie każdego zdania wypowiedzianego przez Progana. Tego jednak byłoby za wiele, mimo że sytuacja wydawała się Nessie zupełnie obca, jak z opowieści bajkopisarza. O pladze słyszała i nawet widziała jej owoce, jak się później okazało, lecz musiała również i o nią zapytać.
Nerwowo przestąpiła z nogi na nogę i zerknęła na rudowłosą. Przypominała jej ją samą sprzed kilku lat, więc wiedziała, że i w jej głowie kłębi się wiele pytań. A pytania trzeba wypowiedzieć, jednak oszczędność jest czasami kluczem.
- Czyli z tworami plagi sami nie możemy walczyć? Bo chyba podczas swojej próby przed przyłączeniem do Konkordatu spotkałam... coś. - Tak, ten zaimek najlepiej określał byt spotkany przez Nessę. Ciężko było jej go inaczej opisać, bo najlepiej zapamiętała niepokojące, nieludzkie oczy. I śmierć, która mu towarzyszyła. ÂŚmierć traw, śmierć liści. Miała wrażenie, że nawet śmierć czystego powietrza, które otaczało to Coś. Lód we wspomnieniach nie przykuwał aż takiej elfiej uwagi. Może dlatego, że w porównaniu do zgnilizny wydawał się naturalny. Mimo że był początek jesieni.
- Cokolwiek nie odpowiesz panie - grzeczność przede wszystkim! W dodatku Nessa nie była pewna, jak powinna się zwracać do wyższych rangą. Czyli właściwie wszystkich. - z przyjemnością użyczę swoich umiejętności w podróży.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej