Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Lithan le Ellander:
- Dzięki, wielkie dzięki za to, co chcesz dla nas zrobić - powiedział Lithan i skłoniwszy się po raz ostatni złapał swój kostur i spojrzał na Progana, dając mu znać, że to już wszystko. Elf odwrócił się i odszedł w stronę ścieżki, którą tutaj dotarli.
Pani Jeziora:
Pani Jeziora przyzwalająco zamknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na was po czym nic nie mówiąc pomachała wam dłonią. Nic nie mówiąc, jednakże wraz z ruchem jej dłoni z powierzchni wody uniosły się maleńkie kropelki, które uderzając w twarz Proagan, Kenshina, Nessy, Silvastera, Demetris i Hagmara sprawiły, że usłyszeli oni głos w swojej głowie. Niewypowiedziane słowa, niczym pochodzące spod wody...
[hide group=67]- Dam wam to czego chcecie. Pomogę wam uratować ten świat. Jednak kiedy wypełni się czas, będzie On musiał oddać to, co podtrzymuje go przy życiu. Tego żądam![/hide] Tyle usłyszeliście. Pani Jeziora nie spojrzała na was, patrzyła w ślad za oddalającym się Lithanem.
Progan:
Progan poczuł krople na twarzy i w tym samym czasie usłyszał głos pod swoją czaszką. Spojrzał on potem szybko na Lithana, powiódł oczami na Panią Jeziora i znów na Elfa i pokręcił głową jednocześnie wydając z siebie westchnienie. Skłonił się jeszcze raz królowej miasta Ys i wolno człapiąc za Elfem poszedł w stronę z której przybyli.
Nawaar:
Dhampir spojrzał jeszcze w stronę jeziora szepcąc. - ÂŻegnaj Pani. Więcej już nic nie powiedział, tylko powstał i ruszył za resztą towarzyszy. Odchodząc kilka kropel wody spadły na jego twarz niosąc wieść. Wieść, która uderzyła prosto do jego głowy. Wiadomość była niczym wyrokiem, ale Silvaster nadal nie mógł w to uwierzyć, że Pani, tyle zażąda do nich. W ostatniej chwili spojrzał jeszcze na jezioro, ale już niczego nie dojrzał władczyni podwodnego miasta już nie było. Dziecko świtu posmutniało nieco i nie wiedząc, co dalej robić zaczęło maszerować za pozostałymi.
Kenshin:
Ork również ruszył nie mogąc uwierzyć w to, co ma niedługo nadejść. Dopiero, co poznawał wszystkich a tu przyjdzie mu się żegnać z jednym z członków organizacji. Pasterz stworzenia wstając pokręcił głową z niedowierzania by następnie ruszyć do konkordatu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej