Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (42/45) > >>

Kenshin:
Ork nie mógł uwierzyć, że Silvaster tak się zmienił i zaczął używać słów, które rzadko mówił. Kenshin cieszył się w środku, że dhampir zmienił nastawienie do świata i nie mógł uwierzyć, że stawił się za Lithana, którego nie w sumie nie znał za długo. Pasterz stworzenia spoglądał raz na Lithana, potem na Panią z Jeziora a na końcu na Silvastera. W milczeniu oczekiwał na werdykt władczyni jeziora.

Pani Jeziora:
Pani Jeziora wysłuchała waszych słów po czym rzekła
- Zaprawdę szczere są wasze intencje. Pomogę wam, udzielę rady i swej wiedzy - powiedział po czym po chwili oznajmiła im
- Z chwilą powstania waszego zgromadzenia wezbrał się gniew jednego z mrocznych Bytów. Zwie on się Dhabah i nienawidzi wszystkiego co żyje i co zostało stworzone w dniu, kiedy pojawiło się życie na ziemi. Jego to słudzy przemierzali wtedy świat niszcząc i skażając wszystko to, co żyło, kwitło i rosło. Co dawało życie i je podtrzymywało. Ziemia, powietrze, woda, kamień, drzewo, wszelki ptak, wszelki ssak, gad, płaz i ryba. Wraz z nadejściem fali Adanosa Dhabah został uwięziony w Otchłani, skąd nie może wyjść po wsze czasy. Jednakże wasze powstanie zrodziło powtórny gniew. Na świat został wezwany Lord, mroczny byt, którego mieliście okazję zobaczyć. Jest on twórcą nowej armii, które ma zalać ziemię i ją zniszczyć. Powiązanie Plagi z działaniami Lorda nie jest jasne. Wiadome jest jednak, że posiada on wiedzę na temat zakazanej magii i rytuałów. Czarne moce, zdolne podtrzymać przy życiu to co winno umrzeć i zgnić. Możliwe jest, że będzie próbował wykorzystać Plagę i skażenie jakie ze sobą ona niesie do swych celów. Powie wam, co można zrobić... - zmrużyła oczy i wypowiedziała
- Przed pierwszą falą Adanosa po świecie stąpali Opiekunowi lasów. Istoty, które wszędzie tam gdzie się udały tworzyły lasy i opiekowały się nimi. Widzieli oni sługów Dhabah'ego. Widzieli jego samego. Jeśli szukacie wiedzy, musicie ich powołać do życia. Fala jednakże uśpiła ich wszystkich i pogrążyła pośród ziemi i kamieni. Jednakże w mym Almanachu znajduje się zaklęcie zdolne je powołać do życia. Tak Lithanie, Ty już rozumiesz. Wiesz co należy zrobić. I masz to wypełnić. Zrobisz to, jeżeli bliska jest Ci sprawa w jakiej przychodzisz. Przyjdźcie tu, kiedy zostaną zebrani czterej ze Starszych Ludów. Przyjdzie, kiedy nastanie Nowy Dzień.

Nawaar:
Dzięki współpracy towarzyszy udało się przekonać, Panią Jeziora do zmiany zdania i ponowne uwierzenie w Lithana. Silvaster poczuł ulgę gdy to wszystko się udało a następnie uśmiechnął się szeroko, bo wiedział co mają teraz zrobić i gdzie się udać. Opowieść dziewczyny dotyczyła jeszcze zmierzłych czasów, kiedy to pierwsze sługi Dhabah kroczyły po świecie niszcząc i plugawiąc wszystko, co żyło wraz z nadejściem fali Adanosa został nałożony kres tych poczynań i wszystko miało się ku dobremu dopóki nie powstał konkordat, o dziwo owa organizacja zrzeszająca istoty, które są gotowe poświęcić się dla dobra wszelakich istnień zdenerwowała pierwotne zło, które narodziło się w postaci lorda tego, który omal nie zabił elfa i potomka wampira. Lord chce na nowo zniszczyć świat zalewając go swoimi sługami i być może będzie zdolny wykorzystać plagę do tego. Na taką sytuację nikt tutaj z obecnych nie mógł się zgodzić.
   Silvaster wysłuchał całej opowieści zaciskając pięść, bo nie wyobrażał sobie takiego obiegu spraw. Narastał w nim gniew i wiedział jak go ukierunkować. Planował walczyć i to z całych sił z tworami Lorda dopóki jego serce będzie bić a w żyłach będzie krążyć krew. Dziecko świtu następnie wysłuchało tego, co powinni członkowie konkordatu zrobić i kogo odszukać mianowicie chodziło o, Pierwszych Opiekunów Lasu istoty stare niczym sam świat, które jako pierwsze przeciwstawiały się poczynaniom mrocznych sług. Teraz nastał ten moment, by zbudzić ich z wiecznego snu i poprosić o rady jak walczyć z dotąd nieznajomym przeciwnikiem. Oczywiście jak zawsze było kilka niewiadomych, ale almanach oraz sam Lithan powinien wszystko wyjaśniać gdzie szukać Opiekunów lasu oraz jak wyglądali. Dlatego Silvaster jeszcze podziękował dziewczynie za okazanie łaski. - Dziękuję za udzielenie nam rady i pomocy Pani Jeziora. Dzięki nim dowiedzieliśmy się bardzo dużo i pomogą nam one przeciwstawić się złu, które znów wychyliło swój łeb chcący zniszczyć wszystko, co żywe. Dhampir znów skinął głową na dół przestając już zaciskać pięść.

Progan:
Progan za dużo z tego wszystkiego nie rozumiał. Pierwsza część była objaśniona dla nic wszystkich. Nie zbyt szczegółowo, na tyle dokładnie, żeby zrozumieć główną myśl Pani Jeziora ale nie zamieszać w głowie. Progan utwierdził się w tym co już wiedział. Mroczny byt z Otchłani zapragnął zniszczenia świata. Ot tak. Całkowitej destrukcji dzieła stworzenia, które Progan ukochał. Mroczny byt wysłał swoje sługi, a te starają się w swój niszczycielski plan wciągnąć zagrożenie jakim jest Plaga. Człowiek opierając się na kiju spojrzał w stronę Lithana. Bowiem to do niego kierowana była druga część wypowiedzi. Zostało na jego braki położone zadanie. Zebrać czterech ze starszych ludów. Człowiek wiedział, że będzie musiał podpytać Lithana o znaczenie tego zadania.

Kenshin:
Towarzysze wiedzieli, co mają robić dalej. Teraz pozostało się jedynie pożegnać z Panią Jeziora i wracać, by omówić wszytko na spokojnie w konkordacie. Na barki Lithana zostało narzucone poważne zdanie, ale ork miał nadzieję, że zostanie ono podjęte przez elfa i dzięki wykonaniu jego odkupi część swych win z przeszłości.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej