Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Progan:
- Pani - rzekł Progan - Racz nasz wspomóc swą wiedzą. To nie przez strach - spojrzał na Lithana - Lecz dla Dobra. Wszak porzucił on ścieżkę jaką kroczył.
Pani Jeziora:
- Porzucił, czy zboczył z niej? A może ku odpoczynkowi stóp udał się inną drogą? - zadawała pytania, na które nie chciała odpowiedzi.
- Jednakże wiem, że wasze serca są czyste. Wiem o co prosicie, sama widziałam Zło, które czai się w cieniu. Jadnak, czy cień można zobaczyć w mroku. Czy można go dostrzec pośród nocy?
Nessa:
Na bogów. Ja chcę do domu. Długoucha bystro przyglądała się to Pani Jeziora, to Lithanowi. Tej pierwszej z nieukrywaną sympatią i podziwem, a elfowi z lekką satysfakcją, bo Strażniczka na głos powiedziała to, co kłębiło się w głowie Nessy od dawna. Ale do licha! Skąd i ona wie o czystym sercu? Przecież to nie mogło być nic wystarczająco znaczącego, skoro Lithan nie drążył tematu, a Tinuviel zgrabnie unikała otwierania jakichkolwiek skrzyń i pudełek.
Skaza. Skaza. Skaza. Wypada odwiedzić bibliotekę chyba, bo imię to nie było elfce znane, a Pani Jeziora nie bez powodu imieniem matki zwróciła się do ich przewodnika. Jednak ratowania świata najpierw, a podejrzliwości później.
Zwróciła swój wzrok ku archontowi, czekając na jego odpowiedź.
Progan:
Progan wsparł swoje ciało na swym kiju i spojrzał zatroskanym wzrokiem na Panią Jeziora. Wzrokiem, którym częstokroć obdarzał wiernych, który przychodzili do Sankturaium szukając w tam wsparcia w trudnych w życiu chwilach. Z takim wzrokiem teraz skierowanym na cały świat patrzył Progan.
- ÂŚwiatło, które w ciemności nie zna końca uwidacznia ciemność. Ciemność i światło bez siebie nie istnieją, a jedno drugie ukazuje. Bez ciemności nikt nie poznałby światła i nie kroczył ku niemu. Teraz kiedy ciemność pokrywa świat trzeba nam światła. ÂŚwiatła wiedzy, światła nadziei. ÂŚwiatła, które pokrzepi naszą wiarę, sprawi, że zapłonął serca i dusze istot do walki z Ciemnością i Cieniem. ÂŻe niczym pochodnie zaniosą Ogień i ÂŚwiatło pomiędzy mroki, tak, aby oświecić naszą Ziemię.
Nawaar:
Dhampir przysłuchiwał się rozmowie do, której dołączył również Progan. Jednak z początku nic to nie dało, bo Pani z Jeziora, jedna ze Strażniczek równowagi pałała nienawiścią i gniewem na wszytko, co powiedział nasz przewodnik czyli Lithan. Dlatego teraz, Hierofant Ventepi wziął sprawy w swoje ręce i mówił teraz za wszystkich tutaj obecnych. W tym momencie nawet Silvaster zabrał głos, ale nie zamierzał pytać o to, co mu się zrodziło w głowie kilka chwil temu, ale chciał coś dodać w sprawie Lithana i wspomóc archonta, by władczyni jeziora podzieliła się swą wiedzą. - Wybawicielko. Zaczął z pełnym szacunkiem znów opuszczając głowę. - Ja sam kroczyłem wśród mroków życia porzucając drogę światła i odkupienia. Dopiero po znacznie dłuższym czasie udało mi się nawrócić i dostać drugą szansę. Szansę, której nie zmarnuję dlatego proszę, Cię ja przeklęty przez Bogów o danie Lithanowi drugiej szansy miejmy wspólnie nadzieję, że jej nie zmarnuję oraz podzielenie się z nami swoją wiedzą, by uratować świat i nasze życia. Ponieważ wiemy, że został na nas wysłany łowca z głębi i tylko kwestią czasu jest, kiedy go spotkamy i zmierzymy się z nim, ale nie mamy pojęcia jak walczyć z takimi bytami. Dhampir skończył swój monolog mając nadzieję, że jakieś słowa dotrą do wybawicielki zmieniając jej nastawienie do, Lithana choć o drobinę oraz, że podzieli się swą wiedzą na temat metod walki z istotami z innego wymiaru. Dziecko świtu obawiało się czy nie oberwie mu się za swe śmiałe wypowiedzenie się dlatego gdy skończył ponownie opuścił głowę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej