Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Progan:
Progan zrobił wielkie oczy, do których od razu napłynęły nieśmiałe łzy. Jego twarz rozpromieniła się, lekki uśmiech zagościł na jego twarzy. Była to dla niego chwila niezwykła, wzruszająca i podniosła. Słyszał nie jedno o trytonach, o syrenach, nawet o Pani Jeziora. Zawsze jednak były to legendy, które stawały się realne dla wybrańców. Teraz on to siedział na brzegu jeziora, za niespełna 10 metrów dalej, z wody wyłoniła się dziewczyna. Dziewczyna, która była legendą. Istota starsza niźli Lithan le Ellander i zapewne równie co on potężna. Dziewczyna, która kilka tygodni temu uratowała Lithana i Silvastera przed mrocznym Bytem który im zagrażał. Dziewczyna, która mogła przynieść im pomoc. Była bowiem urzeczywistnieniem wszystkich nadziei Progana. Nadziei, które żywił w sobie od dziecka. Bo jeśli ona istnieje, to istnieje wszystko inne. Jeśli ona jest prawdziwa, to wszystko na świecie jest prawdziwe, więc i wiara Progana w bogów jest najszczersza i najbardziej słuszna. Po jego policzkach spłynęła pierwsza łza.
- Bądź pozdrowiona, Pani Jeziora - wyrzekł wzruszonym głosem.
Pani Jeziora:
- Witaj, Proganie, synu Visy - przemówiła Pani Jeziora - Nie trać wody, lecz obetrzyj łzy. Czyste macie serce Przychodzący do mnie, lecz on skalany jest mrokiem w swoim sercu. Ma on w nim Skazę - na dźwięk tego słowa tafla wody zmarszczyła się na chwilę.
Lithan le Ellander:
Lithan le Ellander wstał z ziemi, wyprostował się. Spojrzał na Panią Jeziora. Ostatni raz patrzył na nią kiedy miał 11 lat. Poprzysiągł wtedy zabić ją kiedy tylko będzie miał taką okazję. Pomścić jego mamę. Teraz widział drugi raz Panią Jeziora. Opuścił nisko głowę i wyrzekł
- Bądź pozdrowiona Pani Jeziora, władczyni syren i tytonów, królowo miasta Ys - wypowiedział wszelkie te uprzejmości szczerze. Wiedział, że moc jaką dysponował pozwalała mu zmierzyć się z Panią Jeziora i kto wie, może nawet wygrać. Teraz jednak Lithan le Ellander nie był więźniem swych żalów, lecz był filarem Starszych Ludów. Zgromadzenia, do którego utworzenia dążył od wieków. Podniósł głowę i spojrzał jej w oczy
- Przybyliśmy podziękować Ci za nasze ocalenie. Za pomoc jaką nam okazałaś. I przybyliśmy zapytać Cię z czym przyszło nam się mierzyć... - powiedział i przyjrzał się jej ponownie. Z zainteresowaniem.
Nawaar:
Dhampir oniemiał siedział jak wryty z otwartą buzią, kiedy ich wybawicielka ukazała się. Silvaster sam nie mógł uwierzyć, że to co mówił Lithan jest prawdą. Pani z Jeziora była młodą dziewczyną taką, w której można było się zakochać od pierwszego spojrzenia. Dziewczyna, która miała moc dotarcia do głębi i powstrzymania nieznany byt, przed zabiciem elfa i potomka wampira. Dhampir dopiero zamknął buzię, kiedy dwójka z członków konkordatu przywitała się z nią wraz z tym pytając ją o radę i pomoc w walce z nieznanym dotąd przeciwnikiem. Silvaster również chciał wstać i przywitać, ale wyczuwając potężną i tajemniczą magię bijącą od dziewczyny, po prostu nie mógł podnieść nogi być może bał się ruszyć z miejsca. Dziecko świtu lekko zawiesiło głowę i spoglądając na twarz Pani z Jeziora również podziękowało jej osobiście za ocalenie je od śmierci wszak, po to właśnie przybył tutaj. - Ja również chciałem podziękować za ocalenie Pani z Jeziora. Dzięki Twojemu wsparciu uniknęliśmy marnego losu i udało nam się wrócić cało na łono konkordatu. Dhampir skończył cały się trzęsąc a to z powodu dużych emocji, które kłębiły się w jego środku.
Nessa:
Długoucha natomiast nie mówiła nic. Głębokim ukłonem i czystymi, serdecznymi myślami przywitała się z potężną gospodynią wód, mimo że wydawała się ona być osobą, której powiedzieć można wszystko, która pomóc może w każdej sprawie, jeśli intencje są dobre. Słowa były istotne, lecz nie wyrażały wszystkiego. Poza tym lepiej, by mówili więksi od jakiejś tam długouchej łuczniczki. Ona była nikim. Lithan natomiast był potężny, Progan dobry, a Silvaster pełen wdzięczności. Tinviel nie sądziła, by była bliska którejkolwiek z tych cech, więc nawet nie pisnęła. Oczy jej natomiast powiększyły się i wyglądały teraz jak królewskie szmaragdy, bo starała się chłonąć każdą sekundę tego spotkania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej