Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (38/45) > >>

Progan:
Przyszła kolej na Progana. Patrzył on na taflę jeziora i wyobrażał sobie sceny, o których była mowa. Dziewczyna i młodzieniec, którzy byli sobie przeznaczeni. Miłość, która ich wiodła na spotkania, kazała na siebie czekać i wyglądać. I zdrada, która pochłonęła ich obojga. Kiedy nadszedł czas Progan odchrząknął i z głosem dziadka opowiadającego bajkę powiedział

- Czy zechcesz niby jaskółka chybka
Oblicze tylko wód muskać,
Czy zdrów jak rybka, wesół jak rybka,
Cały dzień ze mną się pluskać.

A na noc w łożu srebrnej topieli
Pod namiotami źwierciadeł,
Na miękkiej wodnych lilijek bieli.
ÂŚród boskich usnąć widziadeł".

Wtem z zasłon błysną piersi łabędzie,
Strzelec w ziemię patrzy skromnie,
Dziewica w lekkim zbliża się pędzie
I "Do mnie, woła, pójdź do mnie".

I na wiatr lotne rzuciwszy stopy,
Jak tęcza śmiga w krąg wielki,
To znowu siekąc wodne zatopy,
Srebrnymi pryska kropelki.

Podbiega strzelec i staje w biegu,
I chciałby skoczyć, i nie chce;
Wtem modra fala, prysnąwszy z brzegu,
Z lekka mu w stopy załechce.

Spojrzał dalej na pozostałych.

Lithan le Ellander:
Wiatr ucichł, teraz tylko lekko szemrał w pobliskich trzcinach. Ostatnie z wodnych ptaków zbliżyły się do nich, zaciekawione światłem ogniska. Na wodzie pojawiły się kręgi, z głębi dobyło się kilka refleksów. Między grążelami i pośrodku jeziora wynurzyły się główki i oczka syren i trytonów, które przypatrywały się i słuchały w ciszy.
Lithan skinął głową w stronę kolejnych członków konkordatu.


Kenshin:
 Teraz naszła pora na Kenshina, który obserwował jezioro, które nagle ożyło błyszcząc dookoła oraz przyjaciół i wymieniwszy krótkie spojrzenie zabrał się za przypominanie pieśni.Nawet ork nie będąc z tego wymiaru znał ową pieśń. Doprawdy było to nad wyraz dziwne, ale to pewnie było za czasów, kiedy portal był aktywny i ludzie mogli wędrować pomiędzy znanymi wymiarami. Dlatego nie czekając dłużej powiedział swoje fragmenty, bo jako ork o śpiewaniu nie mogło być mowy, nie chciał nikogo wystraszyć a zwłaszcza Panią z Jeziora.

- I tak go łechce, i tak go znęca,
Tak się w nim serce rozpływa,
Tak gdy tajemnie rękę młodzieńca
ÂŚciśnie kochanka wstydliwa.


Zapomniał strzelec o swej dziewczynie,
Przysięgą pogardził świętą,
Na zgubę oślep bieży w głębinie,
Nową zwabiony ponętą.

 
Bieży i patrzy, patrzy i bieży;
Niesie go wodne przestworze,
Już z dala suchych odbiegł wybrzeży,
Na średnim igra jeziorze.

 
I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni,
W pięknych licach topi oczy,
Ustami usta różane goni
I skoczne okręgi toczy.

 
Wtem wietrzyk świsnął, obłoczek pryska,
Co ją w łudzącym krył blasku;
Poznaje strzelec dziewczynę z bliska,
Ach, to dziewczyna spod lasku!
 

Kenshin spojrzał już, tylko na Hagmara.

Hagmar:
-
"A gdzie przysięga? gdzie moja rada?

Wszak kto przysięgę naruszy,

Ach, biada jemu, za życia biada!

I biada jego złej duszy!

 

Nie tobie igrać przez srebrne tonie

Lub nurkiem pluskać w głąb jasną;

Surowa ziemia ciało pochłonie,

Oczy twe żwirem zagasną.

 

A dusza przy tym świadomym drzewie

Niech lat doczeka tysiąca,

Wiecznie piekielne cierpiąc żarzewie

Nie ma czym zgasić gorąca".

 

Słyszy to strzelec, błędny krok niesie,

Błędnymi rzuca oczyma;

A wicher szumi po gęstym lesie,

Woda się burzy i wzdyma.

 

Burzy się, wzdyma i wre aż do dna,

Kręconym nurtem pochwyca,

Roztwiera paszczę otchłań podwodna,

Ginie z młodzieńcem dziewica.

Lithan le Ellander:
Lithan nabrał powietrza w płuca, zamknął oczy i wyrzekł głośno:
- Woda się dotąd burzy i pieni,
Dotąd przy świetle księżyca
Snuje się para znikomych cieni;
Jest to z młodzieńcem dziewica.

Ona po srebrnym pląsa jeziorze,
On pod tym jęczy modrzewiem.
Kto jest młodzieniec? - strzelcem był w borze.
A kto dziewczyna? - ja nie wiem.

W tym czasie woda przy brzegu po lewej wasze stronie załamała się. Z jej tafli wyrosły duże białe lilie wodne. Tatarak się zazielenił, zalśnił świeży mech na kamieniach na brzegu. Pomiędzy wielkimi liśćmi lilii wodnych i ich kwiatami zanurzona do ramion w wodzie była dziewczyna. Jej uroda, skromna lecz piękna urzekała, wprawiała w zdumienie.


 Dziewczyna spojrzała na was lekko przez ramię skrywając swoje piersi pod wodą. Otworzyła swe usta i powiedziała
- Miła mi była ta pieśń - powiedziała z lekką tęsknotą w głosie. Głosie, który przypominał delikatny szmer strumienia, podwodne dzwonki poruszane falami - Miłym mi jesteście i Wy, przybysze. Oddaliście nam piękny prezent, przed dniem zamknięcia się bram naszego miasta. Mili nam jesteście, pomimo, iż między wami znajduje się zdradzieckie nasienie - to powiedziawszy spojrzała na Lithana i zmrużyła oczy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej