Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora
Lithan le Ellander:
Lithan wyjął z torby najpierw pęczek ziół i cisnął w ogień. Zapachniało bardzo delikatnie, prawie niewyczuwalnie. Paliła się szałwia, listki ogrodowych ziół. Mieszanka, którą specjalnie przygotowywał na to spotkanie. Wstał zaraz potem i powiedział
- Czas nadszedł. Kiedy księżyc wschodzi nad taflę, w ostatnią noc zbiera się lud miasta Ys by spojrzeć w gwiazdy. Miła jest mu wtedy każda pieśń i poezja... Znana jest wam pewnie jedna z nich... Każdy ją chyba zna. Ja zacznę i ja skończę. Każde z was niech wytęży swą pamięć, niech każde z was wypowie kolejnych 5 strof - powiedział i usiadł na ziemi, krzyżując zgięte w kolanach nogi. Usiadł przodem do jeziora, obok ogniska, patrzył na powierzchnię jeziora. Na gwiazdy odbijające się nocą na powierzchni wody. Skoncentrował się i zaczął mówić. A głos jego był lekki niczym wiatr poruszający trzciny, był niczym szelest wichru pośród drzew.
- Jakiż to chłopiec piękny i młody?
Jaka to obok dziewica?
Brzegami sinej ÂŚwitezi wody
Idą przy świetle księżyca.
Ona mu z kosza daje maliny,
A on jej kwiatki do wianka;
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,
Pewnie to jego kochanka.
Każdą noc prawie, o jednej porze,
Pod tym się widzą modrzewiem.
Młody jest strzelcem w tutejszym borze,
Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem.
Skąd przyszła? - darmo śledzić kto pragnie,
Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada.
Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,
Jak ognik nocny przepada.
"Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno,
Na co nam te tajemnice,
Jaką przybiegłaś do mnie drożyną?
Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?
Minęło lato, zżółkniały liścia
I dżdżysta nadchodzi pora,
Zawsze mam czekać twojego przyścia
Na dzikich brzegach jeziora?
[hide group=67]http://literat.ug.edu.pl/amwiersz/0010.htm
Jeśli dobrze policzyłem, to po wszystkich uczestnikach Lithanowi zostaną do wypowiedzenia ostatnie dwie strofy. Do dzieła! ;)[/hide]
Nawaar:
Gdy Lithan przemówił rozpoczął się rytuał przyzwania Pani z Jeziora. Dhampir już nie mógł się doczekać aż ujrzy postać Tej, która uratowała go z głębi. Silvaster przyglądał się temu, co robi elf na początek wyjął z torby jakieś zioła i cisnął nimi w ogień. Do nozdrzy potomka wampira dotarł delikatny zapach ogrodowych ziół, ale mimo tego, że na roślinności to on się nie znał mógł wyczuć, co zostało wrzucone a była to przede wszystkim szałwia i kilka innych znanych ziół. Lithan wygłaszając swoją przemowę usiadł twarzą w stronę jeziora i przemawiając do każdego z członków wyprawy nakazując im przypomnieć sobie jedną ze znanych mu pieśni. Dziecko świtu również się ruszyło siadając obok elfiego maga i przypatrując się również płaskiej tafli jeziora. Wtedy właśnie Lithan zaczął mówić ową pieśń i kończąc na 6 strofie przyszła pora, by dhampir dopowiedział swoją część, co nie przyszło mu łatwo, bo gdyby elf nie zaczął to Silvaster nigdy, by sobie jej nie przypomniał dlatego, że słyszał ją bardzo dawno za czasów swego dzieciństwa gdy jego elfia matka nauczyła go całej pieśni. Teraz przygotowany przemówił również lekko i spokojnie widocznie elfia natura wzięła nad nim górę.
- Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,
Jak upiór błądzisz w noc ciemną?
Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,
Zostań się, o luba! ze mną.
Chateczka moja stąd niedaleka
Pośrodku gęstej leszczyny;
Jest tam dostatkiem owoców, mleka,
Jest tam dostatkiem źwierzyny".
"Stój, stój - odpowie - hardy młokosie,
Pomnę, co ojciec rzekł stary:
Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie,
A w sercu lisie zamiary.
Więcej się waszej obłudy boję,
Niż w zmienne ufam zapały,
Może bym prośby przyjęła twoje;
Ale czy będziesz mnie stały?"
Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku,
Piekielne wzywał potęgi,
Klął się przy świętym księżyca blasku,
Lecz czy dochowa przysięgi?
Hagmar:
Hagmar usiadł ciężko przy ognisku i pochwyciwszy najbliższy bukłak z wodą upił kilka solidnych łyków. Kilka głębszych oddechów później dopiero się odezwał.
- Witajcie, jestem Hagmar i rad jestem że w końcu Was dogoniłem. Powiedział i pochwycił kawałek mięsa.
Nessa:
Długoucha również znała dobrze tę balladę. Gdy była mała, zastanawiała się nawet, gdzie jest to jezioro i dlaczego je tak nazwano. ÂŚwiteź. Z niczym się jej to nie kojarzyło.
Lithan zaczął mówić, a Nessa w mgnieniu oka przypomniała sobie całą historię i to jak jej przebieg wyobrażała sobie lata temu. Zdążyła jeszcze omieść wzrokiem brzegi jeziora, które były dostatecznie blisko, by znaleźć modrzew z ballady. Takie wspomnienia i wyobrażenia pomagają w zapamiętaniu treści i wypowiedzeniu jej tak, by Pani Jeziora zareagowała.
Dochowaj, strzelcze, to moja rada:
Bo kto przysięgę naruszy,
Ach, biada jemu, za życia biada!
I biada jego złej duszy!"
Tinuviel mówiła, choć z trudem przychodziła jej recytacja. Nie chciała się tu jakoś aktorsko popisywać, ale z innymi elfkami, w dzieciństwie, zawsze odgrywały tę balladę bardzo ekspresyjnie. Zatem starała się znaleźć złoty środek i płynnie przeszła dalej:
To mówiąc dziewka więcej nie czeka,
Wieniec włożyla na skronie
I pożegnawszy strzelca z daleka,
Na zwykłe uchodzi błonie.
Próżno się za nią strzelec pomyka,
Rączym wybiegom nie sprostał,
Znikła jak lekki powiew wietrzyka,
A on sam jeden pozostał.
Mówiąc, wciąż pilnie obserwowała jezioro. Nie była pewna, czy taki wybór utworu był odpowiedni, jednak Lithan znał Panią Jeziora. Może poznał również jej gust?
Sam został, dziką powraca drogą,
Ziemia uchyla się grząska,
Cisza wokoło, tylko pod nogą
Zwiędła szeleszcze gałązka.
Idzie nad wodą, błędny krok niesie,
Błędnymi strzela oczyma;
Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie,
Woda się burzy i wzdyma.
Zakończyła i zerknęła na następną osobę. A Hagmarowi oczywiście wcześniej się przedstawiła i uprzejmie przywitała!
Demetris:
-Burzy się, wzdyma, pękają tonie,
O niesłychane zjawiska!
Ponad srebrzyste ÂŚwitezi błonie
Dziewicza piękność wytryska.
Jej twarz jak róży bladej zawoje,
Skropione jutrzenki łezką;
Jako mgła lekka, tak lekkie stroje
Obwiały postać niebieską.
"Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody -
Zanuci czule dziewica -
Po co wokoło ÂŚwiteziu wody
Błądzisz przy świetle księżyca?
Po co żałujesz dzikiej wietrznicy,
Która cię zwabia w te knieje:
Zawraca głowę, rzuca w tęsknicy
I może jeszcze się śmieje?
Daj się namówić czułym wyrazem,
Porzuć wzdychania i żale,
Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem
Po wodnym pląsać krysztale.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej